MENU
WIEŚCI Z KRAJU
KONTAKT
Biuro Krajowe Partii:
Al. Jerozolimskie 11/19 lok.14
00-508 Warszawa
tel.: (22) 629 32 90
samoobrona@samoobrona.org.pl

Nr konta: Alior Bank
41249000050000453042918643

LINKI



ŁÓDŹ


O NAS
REDAKCJA
WYSZUKIWANIE

LOGO
  Poniedziałek, 27 Lutego 2017

PROGRAM SPOŁECZNO-GOSPODARCZY


I. POLITYKA GOSPODARCZA
II. GŁÓWNE PRZYCZYNY KRYZYSU W GOSPODARCE
III. OGÓLNE ZAŁOŻENIA PROGRAMU NAPRAWY POLSKIEJ GOSPODARKI
IV. ROLNICTWO
V. PRACA I POLITYKA SPOŁECZNA
VI. OCHRONA ŚRODOWISKA
VII. OCHRONA ZDROWIA
VIII. POLITYKA KULTURALNA
IX. EDUKACJA
X. BEZPIECZEŃSTWO WEWNĘTRZNE
XI. OBRONA NARODOWA
XII. POLITYKA ZAGRANICZNA
XIII. OGÓLNE PROBLEMY ZWIĄZANE Z CZŁONKOSTWEM W UE
XIV. PODSUMOWANIE I WNIOSKI
XV. BROŃMY SWEGO - TESTAMENT

I. POLITYKA GOSPODARCZA

Polska przechodzi trudny okres transformacji systemowej, a jej aktualne problemy rozwojowe wynikają zarówno z niewłaściwego określenia celów przekształceń systemowych, jak i zastosowania nieodpowiednich metod oraz środków ich wdrażania. Terapia szokowa z początku lat dziewięćdziesiątych zastosowana przez liberałów, podstępnie, bez przyzwolenia społecznego, zgodnie z dyrektywami tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego i w ramach planu Balcerowicza, skutkowała i nadal skutkuje recesją i stagnacją gospodarczą, masowym bezrobociem, rozwarstwieniem majątkowym, rozszerzaniem się zakresu ubóstwa i nędzy oraz zapaścią cywilizacyjną i regresem demograficznym. Sama tylko recesja gospodarcza z lat 1990-1991 spowodowała spadek dochodu narodowego tego okresu o ok. 40 mld USD.

Kolejne rządy z uporem kontynuują politykę niszczenia polskiej gospodarki i społeczeństwa.

Samoobrona Rzeczypospolitej Polski, jako ruch społeczny, zdecydowanie przeciwstawia się zgubnej dla kraju, antyspołecznej polityce, forsowanej nieprzerwanie już od 1989 roku przez liberałów różnej maści.

Samoobrona RP przedstawia społeczeństwu, wszystkim Polakom program społeczno-gospodarczy, którego realizacja zapewni krajowi wyjście z głębokiego kryzysu, w jakim się znalazł wbrew własnej woli, i otworzy nowe perspektywy rozwojowe dla obecnych i przyszłych pokoleń.

Samoobrona RP uznaje za priorytetowe dwa równorzędne cele strategii i polityki społeczno-ekonomicznej. Pierwszym celem jest stworzenie i utrzymanie przesłanek trwałego, zrównoważonego i szybkiego rozwoju społeczno-gospodarczego, w tym osiąganie jak najwyższego zatrudnienia i poziomu życia społeczeństwa, przy utrzymaniu stabilizacji finansowej państwa. Drugim celem powinien być sprawiedliwy podział dochodu narodowego.

Transformacja systemowa dokonywana w naszym kraju nie może prowadzić do osłabienia roli państwa w gospodarce narodowej i społeczeństwie. Samoobrona RP opowiada się za silnym i skutecznym państwem, które powinno spełniać między innymi funkcje:

1) tworzenie podstaw prawno-instytucjonalnych rozwoju gospodarki,
2) kierowanie polityką makroekonomiczną i strukturalną (przemysłową, rolną i inną),
3) inwestowanie w kapitał ludzki (edukację), infrastrukturę i podstawowe usługi socjalne,
4) zabezpieczenie dla najuboższych grup społecznych,
5) ochrona środowiska naturalnego.

Problemy polityki ekonomicznej powinny być rozwiązywane w ramach strategii odpowiadającej aktualnym i przyszłym interesom narodu. Musi ona zmierzać do tworzenia podstaw materialnych egzystencji oraz rozwoju cywilizacyjnego społeczeństwa we wszystkich dziedzinach życia.

Dotychczasowa polityka gospodarcza, oparta na liberalizmie rynkowym, prowadzona z uporem przez kolejne ekipy rządzące po 1989 roku, poniosła totalną klęskę. Doprowadziła ona do zapaści gospodarczej i cywilizacyjnej - do wielomilionowego bezrobocia, rozszerzania się bezmiaru nędzy i powszechnego ubóstwa. Miliony Polaków pozbawiono, gwarantowanych przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej, praw ekonomicznych, socjalnych i kulturalnych, zapewniających godziwą egzystencję. Utrudniono dostęp do usług świadczonych przez państwo na rzecz obywateli, dostęp do opieki zdrowotnej i edukacji. Obniżyło się bezpieczeństwo obywateli. Dlatego uzasadnione jest stwierdzenie, iż w Polsce narusza się i gwałci podstawowe prawa człowieka - prawa do pracy, nauki i ochrony zdrowia.

Nie można zbudować nowoczesnego państwa na podstawie dziewiętnastowiecznego liberalizmu rynkowego, skrajnie liberalnej wersji kapitalizmu. Dalsza kontynuacja liberalnej ortodoksji w gospodarce może nieuchronnie pogłębić zapaść cywilizacyjną. Osiągnięcie celów społecznych takich, jak skuteczna walka z bezrobociem i ubóstwem, poprawa świadczeń publicznych, zwłaszcza w ochronie zdrowia i szkolnictwie, jest w tym systemie niemożliwa.

Skutki społeczne kryzysu gospodarczego są na tyle poważne, że zachodzi niezwykle pilna konieczność podjęcia wszelkich możliwych działań w celu zapobieżenia pogłębianiu się kryzysu państwa i odwrócenia niekorzystnych tendencji zachodzących w gospodarce.

Z danych GUS wynika, że 22 miliony, tj. 57% obywateli polskich, żyje poniżej przyjętej granicy niedostatku, z czego 5,8 miliona ludzi (15%) żyje poniżej ustawowej granicy ubóstwa, a 3,7 miliona obywateli (9,5%) żyje poniżej granicy skrajnego ubóstwa, prowadzącego do biologicznego wyniszczenia organizmu. Stopa bezrobocia wynosi 18,4% (3 mln 246 tys. osób), a w niektórych regionach kraju przekracza 41%, zaś zasiłki pobiera tylko 19,7% obywateli pozostających bez pracy.

Nie są to jednak pełne dane, ponieważ np. właściciele i posiadacze gospodarstw rolnych, o powierzchni użytków rolnych powyżej 2 ha przeliczeniowych, nie mogą rejestrować się jako bezrobotni. Szacuje się, że w rolnictwie indywidualnym dodatkowo ponad 1,8 mln osób pozostaje bez pracy, tworząc tzw. bezrobocie ukryte. Ocenia się, że faktyczne bezrobocie, razem z jego ukrytymi formami, wynosi około 30%. Oznacza to, że ok. 5 mln 100 tys. obywateli naszego kraju pozostaje bez pracy. Straty wykazuje 42,6% podmiotów gospodarczych, a średnia rentowność oscyluje wokół 0,5%. Około 80% wszystkich przedsiębiorstw utraciło płynność finansową i nie jest w stanie regulować własnych zobowiązań.

W tej sytuacji trzeba zadać pytanie: czyja jest władza w państwie polskim? Czy jest demokracja i sprawiedliwość społeczna, czy ich nie ma? Na plutokratyczny charakter systemu wskazuje kuriozalny podział dochodu narodowego. Wg danych GUS, na 20% Polaków przypada 5% dochodu, na 55% Polaków - 25% dochodu, na 15% Polaków - 15% dochodu, a na 10% Polaków - aż 55% dochodu narodowego.

Konstytucja RP stanowi, że "Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawa, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej" (art. 2). Podstawą ustroju gospodarczego jest "społeczna gospodarka rynkowa, oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych" (art.20).

Dotychczasowa polityka społeczno-ekonomiczna państwa jest jawnym zaprzeczeniem podstawowych zasad Konstytucji. Trzeba zerwać z tą zgubną dla narodu i państwa konstytucyjną hipokryzją.

Odejście od dotychczasowej polityki skrajnego liberalizmu pozwoliłoby na odwrócenie niekorzystnych tendencji panujących w gospodarce i przyniosłoby, odczuwalną przez wszystkich obywateli, poprawę poziomu życia. Osiągnięcie tych celów będzie możliwe dzięki głębokim zmianom w strategii i polityce społeczno-ekonomicznej.

Nadszedł czas przewartościowania i radykalnej zmiany dotychczasowej polityki gospodarczej i społecznej państwa. Należy oprzeć ją na nowej filozofii, dostosowanej do potrzeb i wyzwań początku dwudziestego pierwszego wieku.

Samoobrona RP opowiada się w polityce ekonomicznej za koncepcją Trzeciej Drogi i przyjmuje ją za podstawę swego programu gospodarczego. W ramach tego programu właściwą rangę i pełną realizację uzyskać muszą fundamentalne prawa człowieka: prawo do pracy, godziwej za nią zapłaty, prawo do zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych, prawo do zachowania zdrowia i opieki zdrowotnej, prawo do oświaty, nauki i równych szans życiowych. Do tego dochodzi: szacunek dla życia w każdej formie, uznanie roli rodziny, narodu, tradycji obyczajowej, społecznej życzliwości i solidaryzmu społecznego. To zasadnicze elementy nowego charakteru stosunków międzyludzkich.

Obecnie w gospodarce światowej dominują wielkie korporacje ponadnarodowe i związane z nimi elity finansowo-polityczne, bezlitosne w stosunku do zwykłych ludzi i całych narodów. Promują one globalizm ekonomiczny, stosując finansowy terror i zniewolenie informacyjne pod przykrywką pozorowanej, jawności, równości i demokracji. System ten musi ustąpić miejsca partnerskiej, światłej współpracy wolnych narodów, która będzie w stanie pogodzić uzasadnione aspiracji poszczególnych krajów z uznawaniem uniwersalnych, humanistycznych wartości.

Polityka liberalizmu wolnorynkowego, połączona z uciskiem fiskalnym i totalną komercjalizacją społeczeństwa, nie może być kontynuowana bez tragicznych konsekwencji dla państwa i narodu.

Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej kieruje się nauką społeczną Kościoła i w pełni podziela zawarte w encyklikach wskazania największego autorytetu moralnego naszych czasów, za jaki uznajemy Papieża Jana Pawła II. Drogowskazem naszego działania są słowa naszego wielkiego rodaka, iż "...nie do przyjęcia jest stwierdzenie, jakoby po klęsce socjalizmu realnego, kapitalizm pozostał jedynym modelem organizacji gospodarki".

Warunkiem koniecznym naprawy państwa jest wyeliminowanie wszystkich przyczyn i negatywnych zjawisk, które doprowadziły do upadku gospodarki oraz opracowanie i wdrożenie planu jej odbudowy i rozwoju.

II. GŁÓWNE PRZYCZYNY KRYZYSU W GOSPODARCE

Katastrofalny stan polskiej gospodarki jest skutkiem prowadzonej od 1989 r. transformacji systemowej, opartej na dyrektywach tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego, wynikających z antynarodowego, antypaństwowego i antyludzkiego neoliberalizmu. Największe poparcie neoliberalizm znajduje wśród bezideowych, głęboko zdemoralizowanych i zdeprawowanych tzw. elit finansowo-politycznych, mających za nic podstawowe prawa wszystkich ludzi - prawo do godnego życia i inne niezbywalne prawa ludzkie.

Odmawiając obywatelom polskim tego wszystkiego, co składa się na pakiet praw ekonomicznych, socjalnych i kulturalnych, rodzimi i zagraniczni liberałowie doprowadzili do wielomilionowego bezrobocia i bezmiaru powszechnej nędzy. Lista błędów i przestępstw dokonywanych przez kolejne ekipy rządzące po 1989 roku na szkodę państwa polskiego, narodu polskiego i polskiej gospodarki jest znana. Do głównych zalicza się:

  • błędną politykę pieniężną NBP i fiskalną państwa,
  • rabunkową i przestępczą prywatyzację banków i całych dziedzin gospodarki narodowej,
  • niekontrolowany import towarów.
  • Nieprawdą jest, jakoby za ruinę polskiej gospodarki odpowiedzialna jest "niewidzialna ręka rynku". "Ręce", które przyłożyły się do dewastacji gospodarki i rozkradania polskiego majątku narodowego są znane, a osoby odpowiedzialne powinny zostać ukarane!

    Utrzymywanie, przez Narodowy Bank Polski i Radę Polityki Pieniężnej, wynaturzonych parametrów polityki pieniężnej (wysokie stopy procentowe banku centralnego, nierealny kurs złotego polskiego) i inne działania, prowadzą do stagnacji i recesji gospodarczej, utrzymywania się wysokiego bezrobocia, rozszerzania się sfery ubóstwa i wykluczenia społecznego. Dla reanimacji polskiej gospodarki niezbędne jest uwolnienie pieniądza ze skarbców NBP i innych banków oraz wprowadzenie go w obieg gospodarczy.

    Rezerwy dewizowe państwa, zgromadzone w Narodowym Banku Polskim, wynoszą od 28 do 31 mld USD. Polityka NBP wobec sektora bankowego w Polsce powoduje, iż znajduje się on w stanie nadpłynności (nadmiaru pieniędzy). Skala tej nadpłynności zmienia się, ale utrzymuje się w granicach 20-34 mld zł. Oznacza to m.in., że banki mają duży, niewykorzystywany potencjał w zakresie rozwoju działalności kredytowej i poręczeniowo-gwarancyjnej.

    NBP od lat prowadzi tzw. operacje otwartego rynku w ramach polityki tłumienia popytu i zbijania inflacji. Operacje otwartego rynku polegają na emisji przez NBP bonów pieniężnych, nabywanych przez banki komercyjne. Nadwyżki wolnych środków w bankach przejmuje NBP w różnej formie (rezerwy obowiązkowe i inne). Działania takie nie tylko zmniejszają zysk NBP kosztem budżetu, ale również ściągają z rynku pieniądze, którymi banki mogłyby kredytować przedsiębiorstwa. Koszty tej szkodliwej dla gospodarki działalności NBP są wysokie i sięgają od 1 do 3 mld zł rocznie.

    Banki komercyjne, w większości kontrolowane przez kapitał zagraniczny, odmawiając finansowania polskich przedsiębiorstw, czynią to za wiedzą i przyzwoleniem Rady Polityki Pieniężnej i Narodowego Banku Polskiego. Mając do wyboru ulokowanie nadmiaru środków w wysoko oprocentowane bony pieniężne NBP i papiery wartościowe skarbu państwa (obligacje i bony skarbowe) lub choćby najmniejsze ryzyko związane z normalną działalnością kredytową, banki wybierają rozwiązanie z ich punktu widzenia najbardziej opłacalne i najbezpieczniejsze - zakup papierów wartościowych. Zysk bez ryzyka!

    Działania NBP i Rady Polityki Pieniężnej skutkują dodatkowo wysokimi stopami procentowymi kredytów komercyjnych i zawyżeniem kursu złotego polskiego w stosunku do głównych walut obcych (USD i Euro). Powoduje to hamowanie eksportu oraz bankructwo wielu przedsiębiorstw i całych branż gospodarki, pozbawionych normalnego finansowania kredytowego.

    Kolejnym przyczynkiem do upadku polskiej gospodarki była i jest dzika, chaotyczna, przeważnie kryminalna, prywatyzacja. Pozbawiono w ten sposób Polaków wspólnie wypracowanego majątku o wartości około 400 mld USD, zbudowanego w oparciu o akumulację pochodzącą z ich nieopłaconej pracy we wszystkich dziedzinach gospodarki. Fundusze z prywatyzacji roztrwoniono lub wręcz rozkradziono, często w majestacie wadliwego, w pośpiechu tworzonego w tym celu prawa, lub poza prawem.

    Rezultatem tak przeprowadzonej prywatyzacji, przy bezpośrednim lub pośrednim udziale obcego kapitału, nie była ekspansja eksportowa, ale przede wszystkim przejęcie rynku wewnętrznego przez korporacje ponadnarodowe. Prywatyzacja, wbrew zapowiedziom, nie spowodowała szumnie zapowiadanego rozwoju. Głównym skutkiem prywatyzacji z udziałem podmiotów zagranicznych był upadek dotychczasowych krajowych kooperantów i dostawców. "Inwestorzy" zagraniczni, po przejęciu polskich przedsiębiorstw, nie dokonywali obiecanych inwestycji, nie zwiększali ich kapitałów, nie inwestowali w istniejącą bazę zaopatrzeniowo-kooperacyjną i likwidowali ośrodki badawczo-rozwojowe. Zaopatrzenie powierzali swoim kontrahentom zagranicznym oraz jednostkom macierzystym. Służyło to i służy wyprowadzaniu (transferowi) nieopodatkowanych zysków poza granice naszego kraju. W sumie działalność firm z udziałem zagranicznym skierowana została głównie na sprzedaż towarów na rynku krajowym, zaopatrzenie w surowce z importu, a nie na rozwój eksportu. Sprzedaż eksportowa w firmach z udziałem kapitału zagranicznego stanowi zaledwie 13% sprzedaży ogółem.

    Prywatyzacja banków jest kolejnym dotkliwym i niezwykle niebezpiecznym przestępstwem przeciwko strategicznym interesom Polski, dokonanym przez antypolskich neoliberałów, będących w zmowie z korporacjami transnarodowymi. Przekazanie 80% polskich banków niemal za bezcen - za wartość księgową gruntów i nieruchomości w ręce międzynarodowych grup kapitałowych, wraz z oszczędnościami ludności i lokatami przedsiębiorstw, wynoszącymi 65 mld USD, przy kosztach "prywatyzacji" ok. 3 mld USD, kwalifikuje się jako zbrodnia przeciwko narodowi polskiemu. Decyzja ta skutkuje nie tylko wymiernymi stratami finansowymi, jakie poniosło państwo polskie, ale przede wszystkim dalekosiężnymi skutkami politycznymi i gospodarczymi, wynikającymi z rezygnacji z suwerenności ekonomicznej państwa. Większość strategicznych decyzji gospodarczych, ważnych dla rozwoju i przyszłości Polski, zapada poza jej granicami. Brak wpływu Rządu RP na te decyzje uniemożliwia suwerenne planowanie przyszłości państwa i gospodarki narodowej, zgodnie z interesami i aspiracjami całego społeczeństwa polskiego. Liczne przykłady uwidaczniają nam, jakie szkody w gospodarce mogą poczynić banki zdominowane przez obcy kapitał, odmawiając kredytowania określonych przedsiębiorstw i całych branż. Każdy bank może odmówić udzielenia kredytu bez podania przyczyny swojej decyzji, zasłaniając się celami finansowymi własnej polityki kredytowej.

    Takie zachowania banków, jakie obserwowaliśmy w przypadku przemysłu stoczniowego, upewniają nas w przekonaniu, iż strategiczne decyzje, dotyczące polskiego przemysłu, zapadają poza granicami Polski. Decyzje owe są wynikiem nacisków wywieranych przez obce, konkurencyjne i wielkie organizacje gospodarcze. Niebezpieczeństwo, iż banki staną się narzędziem walki konkurencyjnej, stało się realne i stanowi bardzo poważne zagrożenie dla całej polskiej gospodarki. Znamienne jest to, iż kłopoty z utrzymaniem linii kredytowych mają w Polsce głównie te branże, które są w stanie skutecznie konkurować na rynkach międzynarodowych. Zagrożenia spowodowane brakiem narodowego systemu bankowego stają się poważniejsze i bardziej realne w miarę pogarszania się światowej koniunktury gospodarczej. Polskie przedsiębiorstwa narażone są w pierwszym rzędzie na restrykcje międzynarodowych organizacji gospodarczych, za pośrednictwem systemu bankowego, opanowanego przez obcy kapitał. Dzięki takiej wrogiej polityce banków Polska jest systematycznie eliminowana ze światowego rynku i zajmuje coraz gorszą pozycję w międzynarodowym podziale pracy.

    Po roku 1989 wszystkie kolejne ekipy rządzące tolerowały lub wręcz wspierały niekorzystne i szkodliwe dla całej polskiej gospodarki zjawiska takie, jak:

  • import towarów poniżej kosztów produkcji,
  • import towarów dotowanych,
  • brak skutecznej ochrony celnej i nadmierne otwarcie rynku wewnętrznego na import,
  • zwolnienia i ulgi podatkowe dla zagranicznych podmiotów gospodarczych,
  • przemyt,
  • korupcja i pospolite złodziejstwo.
  • Straty poniesione z tego tytułu są trudne do oszacowania, wiadomo jednakże, iż sięgają setek miliardów złotych. Zjawiska te umożliwiły nieuczciwą konkurencję, co przyczyniło się do upadku całych branż. Idzie tu w szczególności o:

  • rzemiosło,
  • przemysł elektroniczny,
  • przemysł włókienniczy i odzieżowy,
  • przemysł rolno-spożywczy i przetwórczy,
  • rolnictwo,
  • przemysł maszynowy i motoryzacyjny,
  • hutnictwo,
  • przemysł stoczniowy,
  • transport,
  • usługi,
  • handel.
  • III. OGÓLNE ZAŁOŻENIA PROGRAMU NAPRAWY POLSKIEJ GOSPODARKI

    Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej od początku swojej działalności zawodowo-politycznej uznała konieczność poszukiwania rozwiązań innych, aniżeli ślepy powrót do kapitalizmu. Polsce potrzebna jest zarówno nowoczesna, własna myśl ekonomiczna, jak i odpowiednia kadra ekonomistów, myślących i działających nowocześnie i w polskim interesie, zdolnych do wprowadzenia kraju na drogę szybkiego rozwoju społeczno-gospodarczego. Rozwój ten musi być trwały i zrównoważony, jednocześnie zapewniając likwidację bezrobocia, podnoszenie poziomu życia społeczeństwa i sprawiedliwy podział dochodu narodowego. Potrzebna jest w związku z tym radykalna zmiana dotychczasowej strategii i polityki społeczno-ekonomicznej.

    Naprawa i harmonijny rozwój kraju, w myśl koncepcji Trzeciej Drogi, wymaga kadr cechujących się zarówno niezbędnymi kwalifikacjami fachowymi, jak i najwyższymi walorami moralnymi i etycznymi. Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej dysponuje kadrami i jest przygotowana do podjęcia dzieła naprawy państwa i gospodarki. Kadry takie są w zasięgu ręki. Setki i tysiące uczciwych fachowców, urzędników, specjalistów i menadżerów, zatrudnionych obecnie i bezrobotnych, mogą efektywnie pracować dla Polski. Na pracę i zatrudnienie mogą liczyć wszyscy ci, którzy mają wolę i chęć uczestniczenia w dziele naprawy Rzeczypospolitej. Tym wszystkim nie mogą przeszkadzać politycy stanowiący prawa uniemożliwiające ich propatriotyczne i prorozwojowe działania.

    Samoobrona RP stworzy szanse i możliwości pracy dla kraju wszystkim kadrom kierowniczym. Naszym celem, określonym w Programie Naprawy Rzeczypospolitej, jest uruchomienie procesów wzrostowych w gospodarce już w pierwszych latach jego wdrażania, osiągnięcie tempa wzrostu PKB porównywalnego z najszybciej rozwijającymi się krajami świata.

    Samoobrona RP podjęła szereg praktycznych działań i inicjatyw zmierzających do wyrwania polskiej gospodarki z zapaści.

    III Kongres Samoobrony RP, mocą Uchwały w sprawie konieczności pilnej zmiany ustawy o NBP, poparł działania Klubu Parlamentarnego Samoobrony RP, zmierzające do znowelizowania ustawy o NBP. Wezwał ugrupowania polityczne koalicji rządzącej i opozycję do poparcia tego projektu, w imię niezbywalnych interesów Rzeczypospolitej.

    Parlamentarzyści Samoobrony RP wielokrotnie z trybuny sejmowej wypowiadali się w ważnych kwestiach społeczno-gospodarczych. Przedkładali konstruktywne rozwiązania. Ostrzeżenia Samoobrony RP o negatywnych zjawiskach i tendencjach występujących w gospodarce nie spotkały się dotychczas niestety z należytą uwagą. Reakcją na nasze postulaty i propozycje, zmierzające do rozwiązania palących problemów kraju, była często nieuzasadniona agresja niektórych ugrupowań parlamentarnych i pozaparlamentarnych.

    W sferze gospodarki niezbędne jest działanie systemowe, polegające na całościowym rozwiązywaniu problemów jej funkcjonowania i rozwoju. Samoobrona RP postuluje przyjęcie zasady współodpowiedzialności Narodowego Banku Polskiego i Rady Polityki Pieniężnej za politykę ekonomiczną a nie tylko za wąsko pojmowaną politykę pieniężną. Jest to istotny postulat naszego Programu Naprawy Polskiej Gospodarki.

    Realne jest wyjście z kryzysu poprzez wprowadzenie szerokiego frontu robót publicznych w jednej lub w kilku wybranych dziedzinach gospodarki. Budowa dróg i mieszkań oraz obiektów chroniących środowisko naturalne, to koło zamachowe, mogące skutecznie pobudzić naszą gospodarkę, dać setkom tysięcy ludzi zatrudnienie.

    Wobec występującego na niespotykaną w Europie skalę, popytu potencjalnego na mieszkania gotowe i usługi budowlane, uwolnienie ogromnych, drzemiących możliwości rozwojowych budownictwa, poprzez wprowadzenie właściwych instrumentów prawno-finansowych, daje szansę pobudzenia wielu sektorów gospodarki narodowej. Zapaść w budownictwie przybrała formę katastrofy i bez zdecydowanej poprawy w tym sektorze rozwój całej gospodarki będzie nadal utrudniony.

    Program Samoobrony RP przewiduje szczególne wsparcie dla rozwoju budownictwa. Zakłada się, że w ciągu najbliższych lat liczba oddawanych mieszkań powinna znacznie się zwiększyć i doprowadzić do poprawy warunków mieszkaniowych społeczeństwa. Oznaczać to będzie spełnienie zobowiązań konstytucyjnych państwa wobec swoich obywateli, zawartych w art. 75 Konstytucji RP, który stanowi, że:

    "Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania."

    Realizacja tego programu wymaga wprowadzenia takich instrumentów polityki mieszkaniowej państwa, jak:

  • kredyty preferencyjne na budownictwo mieszkaniowe,
  • ułatwienia w pozyskiwaniu terenów pod budownictwo,
  • szczególne wsparcie dla młodych rodzin,
  • ulgi podatkowe stymulujące rozwój budownictwa.

    Dla uporządkowania i konsolidacji całej gospodarki narodowej niezbędne jest określenie strategicznych obszarów, które z racji ważnych dla bezpieczeństwa państwa funkcji, muszą korzystać ze szczególnej jego ochrony. Należy dążyć do odzyskania kontroli państwa nad strategicznymi działami gospodarki i zapewnić im prawidłowy rozwój. Idzie tu o takie sektory, jak:

  • przemysł surowcowy i wydobywczy,
  • energetyka,
  • przemysł zbrojeniowy,
  • infrastruktura transportowa (w tym Polskie Koleje Państwowe),
  • bankowość i ubezpieczenia.

    Dziedziny gospodarki, w których Państwo powinno zaangażować środki w celu ich odbudowy i rozwoju, to:

  • rolnictwo i przemysł rolno-spożywczy,
  • budownictwo i infrastruktura,
  • przemysł elektroniczny,
  • leśnictwo i przemysł drzewny,
  • mała i średnia przedsiębiorczość,
  • przemysł lekki.

    Wymaga to jednak nie tylko wprowadzenia stosownych instrumentów podatkowych, prawnych i organizacyjnych, ale przede wszystkim zmiany funkcji państwa z pasywnego administratora na aktywnego inwestora, promotora i organizatora przedsięwzięć gospodarczych.

    Szczególnie istotne z punktu widzenia całej gospodarki jest pobudzenie i rozwój małej i średniej przedsiębiorczości. Polityka wobec małych i średnich przedsiębiorstw nie jest regulowana przez przepisy Unii. Należy to do spraw państw członkowskich. Unia zajmuje się tylko wspieraniem tych form działalności gospodarczej, które są finansowane za pośrednictwem funduszy strukturalnych. Korzystanie jednak z tych funduszy będzie dla nas ułatwione, ponieważ Polska jest sygnatariuszem Europejskiej Karty Małych Przedsiębiorstw i uczestniczy w programie wspierania przedsiębiorstw i przedsiębiorczości w tym obszarze.

    Małe i średnie przedsiębiorstwa to najbardziej dynamicznie rozwijający się sektor działalności gospodarczej w Unii Europejskiej. To właśnie on ma znaczący wkład w poprawę warunków ekonomicznych oraz socjalnych ludności. Małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią prawie 99% firm, działających w Unii Europejskiej, tworzą najwięcej nowych miejsc pracy i sprawdzają się pod względem konkurencyjnym w otoczeniu gospodarczym.

    Dlatego wsparcie tego sektora gospodarki szczególnie poprzez preferencyjną politykę kredytową państwa jest tak istotne. Samoobrona RP dopuszcza nawet zerową stawkę oprocentowania takich kredytów, gdyż i tak na skutek rozwoju tej dziedziny gospodarki w ostatecznym rozrachunku przyniesie on wymierne zyski nie tylko społeczne, ale również budżetowe.

    Samoobrona RP opowiada się za modelem społecznej gospodarki rynkowej, rozumianym jako model synchronizujący ekonomiczną rolę państwa, alokacyjną rolę rynku i stanowiącą rolę samorządu w ramach mechanizmu funkcjonowania gospodarki narodowej.

    Odrzucamy doktrynę liberalną nieograniczonej konkurencji, zapewniającej przewagę dużych organizacji gospodarczych. Zasada "duży przejmuje małego" pozbawia małe i średnie przedsiębiorstwa szans rozwoju. Odejście od liberalnych zasad ekonomicznych jest warunkiem koniecznym zapewnienia rozwoju wolnej przedsiębiorczości. Społeczna gospodarka rynkowa, z ograniczoną, ale znaczną rolą państwa, z preferencją dla małego i średniego biznesu, jest jednym z warunków prawidłowego rozwoju Polski.

    Poważne zagrożenia dla stabilności państwa wynikają z dużych różnic w poziomie życia między najbiedniejszymi i najbogatszymi w Polsce, z permanentnych wstrząsów społecznych, powodowanych protestami przeciw temu zjawisku, rzesz bezrobotnych oraz źle opłacanych pracobiorców.

    Skala zróżnicowania dochodowego społeczeństwa zależy od aktywności gospodarczej państwa. Im bardziej państwo pasywne, tym zróżnicowanie dochodów jest większe.

    Samoobrona RP opowiada się za zmniejszeniem powstałego, wskutek transformacji, zróżnicowania dochodowego społeczeństwa. Dlatego też domaga się odejścia od liberalnej koncepcji i polityki zmniejszania aktywności państwa w gospodarce narodowej. Domagamy się utrzymania niezbędnego poziomu wydatków publicznych w stosunku do PKB. W Polsce poziom tych wydatków nie powinien być niski ze względu na skalę istotnych i trudnych problemów społeczno-ekonomicznych do rozwiązania w krótkim okresie i równocześnie.

    Istnieją jeszcze duże potencjalne rezerwy pozwalające spojrzeć optymistycznie na przyszłość i rozwój naszego kraju. Określenie źródeł finansowania Programu Naprawy Polskiej Gospodarki jest jego integralnym elementem. Dług publiczny w Polsce przekracza 50% PKB. Konstytucja RP dopuszcza tu 60%. Taki też jest pułap określony w traktacie z Maastricht, powołującym Unię Europejską.

    W większości krajów Unii Europejskiej dług publiczny przekracza 60%, a w niektórych krajach (Włochy, Belgia) przekracza 100% PKB. Aktywa banków komercyjnych w Polsce zaledwie w 14% stanowią złotowe skarbowe papiery wartościowe. Nadpłynność finansowa banków szacowana jest na około 20-34 mld zł. Możliwość pozyskania z sektora bankowego funduszy na odbudowę kraju jest stosunkowo wysoka.

    NBP skupował co roku prawie 4 mld USD, jakie napływały do kraju w postaci inwestycji zagranicznych i gromadził rezerwy dewizowe. Zgodnie z definicją Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego, za rezerwy walutowe uważa się oficjalne aktywa rezerwowe, które tworzą płynne aktywa dewizowe pozostające w dyspozycji NBP. Są to złoto monetarne, SDR-y (rachunek bieżący NBP w MFW), pozycja rezerwowa w MFW oraz aktywa walutowe obejmujące gotówkę, lokaty bankowe, rządowe papiery wartościowe, weksle i obligacje, instrumenty rynku pieniężnego, pochodne instrumenty finansowe, udziałowe papiery wartościowe i inne należności. Od trzech lat rezerwy te wahają się od 28 do 31 mld USD. Rezerwy walutowe NBP są własnością Skarbu Państwa, a nie NBP, i powinny być wykorzystane na potrzeby gospodarki narodowej. Samoobrona RP proponuje przeniesienie 80% tj., co najmniej 24 mld USD rezerw dewizowych Skarbu Państwa z banków zagranicznych do banków państwowych. Środki zdeponowane w tych bankach będą służyły do obsługi państwowych papierów dłużnych na udzielanie kredytów, poręczeń i gwarancji dla jednostek samorządowych na prefinansowanie zadań współfinansowanych ze środków UE. Stan oficjalnych aktywów rezerwowych w latach 1993 - 2002 obrazuje tabela 01.

    Samoobrona RP uważa, że równowartość 60% rezerwy rewaluacyjnej NBP należałoby przenieść do narodowych banków inwestycyjnych. Znaczącą część rezerw dewizowych państwa, zarządzanych przez NBP a lokowanych (inwestowanych) za granicą, trzeba przenieść do polskich narodowych banków inwestycyjnych w celu stworzenia dodatkowych funduszy kredytowych i doręczeniowych, wspierających prorozwojowe przedsięwzięcia gospodarcze.

    Uszczelnienie granic celnych, ograniczenie i zapobieganie przemytowi kilku tylko towarów akcyzowych i nieakcyzowych, takich jak paliwa, alkohol, papierosy, wyroby tekstylne, elektronika, artykuły rolne, może przynieść wpływy do budżetu państwa rzędu 10 mld zł. Obniżenie stóp procentowych banku centralnego przez Radę Polityki Pieniężnej, uszczelnienie przez rząd systemu podatkowego, zapobieganie transferom nieopodatkowanych zysków za granicę, to kolejne źródła finansowania Programu Naprawy Polskiej Gospodarki.

    Skuteczne zapobieganie wyprowadzaniu przez międzynarodowe organizacje gospodarcze nieopodatkowanych zysków za granicę, a także przeciwdziałanie procederowi unikania płacenia przez nie podatków CIT i VAT, to ważne źródła dodatkowych funduszy budżetowych. Firmy z udziałem kapitału stosują różnego typu manipulacje o charakterze finansowo-księgowym. Bezradność i nieskuteczność państwa polskiego i jego służb w walce z tym procederem, wymaga całkowitej zmiany polityki podatkowej. Skuteczną ochroną przed takimi dość powszechnymi praktykami byłoby zastąpienie w niektórych działach gospodarki podatku płaconego przez przedsiębiorstwa od dochodu (podatek CIT) podatkiem płaconym od obrotu.

    Samoobrona RP w związku z tym postuluje takie rozwiązania, jak:

  • zasiłki dla bezrobotnych na poziomie minimum socjalnego. Na ten cel potrzeba w budżecie około 29,3 mld rocznie, tj. o 25,4 mld zł dodatkowo,
  • zwolnienie z podatku od dochodów osobistych płac, emerytur i rent na poziomie minimum socjalnego co spowoduje ubytek budżetu w wysokości około 43 % dochodów z PIT tj. około 13 mld zł.,
  • zmniejszenie podatku dochodowego przedsiębiorstw produkcyjnych i usługowych do 10%, co uszczupli wpływy do budżetu, ale równocześnie włączy do legalnego obrotu szarą strefę szacowaną na około 27 % PKB, a więc przewiduje się, że zmniejszenie stopy opodatkowania CIT wywoła zmniejszenie dochodów budżetowych zaledwie o 2,4 mld zł.,
  • Razem uszczuplenia budżetu wyniosą około 41 mld zł.,
  • Wprowadzenie jednolitego podatku obrotowego na poziomie do 2,5%, co zapewni wpływy do budżetu w wysokości około 43 mld zł.,
  • Przewiduje się, że stopniową likwidację deficytu budżetowego zapewni przyrost podatków VAT, akcyzy i obrotowego w związku z uruchomionym wzrostem PKB.

    Ustalenia towarzyszące:

  • wprowadzenie kwoty wolnej od opodatkowania w wysokości odpowiadającej minimum socjalnemu tl. Około 11,400 zł rocznie powinna towarzyszyć czwarta grupa podatkowa w wysokości 50% dla dochodów osobistych powyżej 144 tyś. zł rocznie,
  • wykorzystanie 60 % rezerwy rewaluacyjnej z przeznaczeniem na finansowanie procesów rozwojowych przez banki inwestycyjne,
  • przeniesienie rezerwy dewizowej z zagranicy do polskich banków w wysokości co najmniej 80% i wykorzystanie do tworzenia instrumentów finansowych pochodnych (gwarancje, poręczenia, itp.)
  • wykorzystanie dochodów z prywatyzacji na cele rozwojowe gospodarki i niezbędne przejęcia źle sprywatyzowanego majątku,
  • obligatoryjne przeniesienie rachunków jednostek publicznych (rządowych i samorządowych) do banków państwowych.
  • Zmniejszenie podatku dochodowego przedsiębiorstw uszczupli wpływy do budżetu, ale równocześnie włączy do legalnego obrotu gospodarczego szarą strefę, która wytwarza około 27% PKB. W wyniku tego obniżenie stopy opodatkowania CIT nie wywoła per saldo zmniejszenia dochodów budżetowych. Wprowadzenie jednolitego podatku obrotowego zapewni wpływy do budżetu w wysokości ok. 43 mld zł.

    Powszechność i nieuchronność podatku obrotowego w doprowadzi do obniżenia przeciętnych efektywnych obciążeń podatkowych przedsiębiorców. Podatek płacony od dochodu w warunkach polskiej gospodarki nie sprawdził się całkowicie, między innymi wskutek jego antymotywacyjnego charakteru. Płacą go bowiem wyłącznie przedsiębiorcy i handlowcy, którzy dzięki swojej sprawności, operatywności, pracowitości, osiągają i ujawniają zyski, bez manipulacji księgowych. Same założenia podatku CIT są niesprawiedliwe, mają charakter korupcjogenny, a sprawna jego egzekucja wymaga zaangażowania wielu rozbudowanych służb podatkowych, kontrolnych, audytorskich oraz policji.

    Uproszczenie poboru i powszechność podatku płaconego przez przedsiębiorstwa, to warunek równej, uczciwej między nimi konkurencji. Sprzyjałoby to również wyrównywaniu szans rozwoju i uczciwej konkurencji między małymi placówkami handlowymi a dużymi sieciami super- i hipermarketów. Powszechny podatek obrotowy ułatwiłby w znacznym stopniu walkę z wszechogarniającą korupcją i przestępstwami podatkowymi, ułatwiłby życie wielu uczciwym przedsiębiorcom dotąd rzetelnie płacącym podatki.

    Współczesny kapitalistyczny system bankowo- finansowy, reprezentowany przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, rujnuje w sposób systematyczny gospodarki narodowe wielu krajów, które bronią narodowych racji stanu i własnych żywotnych interesów. Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej postuluje zachowanie narodowego charakteru systemu bankowego, z państwowym monopolem emisji krajowego pieniądza i ścisłą kontrolą państwa nad działalnością obcych banków prywatnych. Banki, z udziałem obcego kapitału, należy wyłączyć z obsługi Skarbu Państwa i innych państwowych osób prawnych, a także jednostek samorządu terytorialnego. Idzie tu w szczególności o operacje związane z realizacją budżetu państwa, budżetów gmin, powiatów i samorządowych województw, inwestycji państwowych i finansowaniem innych zadań, do wykonywania których państwo i samorządy są zobowiązane. W tym celu państwo powinno wykorzystywać Narodowy Bank Polski, a także narodowe banki inwestycyjne pozostające pod kontrolą państwa (Banku Gospodarstwa Krajowego, PKO BP i inne). Utrzymywanie własnego sektora bankowego, to podstawowy warunek suwerenności ekonomicznej państwa.

    Wszelkie fundusze i rezerwy, pozyskane w wyniku reformy systemu finansowego państwa, byłyby w dyspozycji narodowych banków inwestycyjnych. Z tego źródła byłyby finansowane wszelkie przedsięwzięcia gospodarcze o istotnym, strategicznym znaczeniu dla rozwoju gospodarki narodowej i interesów państwa. Rachunki jednostek publicznych, tj. rządowych i samorządowych muszą być obsługiwane przez banki narodowe. Dlatego powinno nastąpić przeniesienie tych rachunków do banków państwowych, komunalnych i spółdzielczych.

    Opowiadamy się za likwidacją większości agencji, fundacji i funduszy, finansowanych z budżetu państwa, co może przynieść do 25% oszczędności.

    Budżet na lata 2003 - 2006 obrazuje tabela 05.

    Zgodnie z Uchwałą III Kongresu Samoobrony RP niezbędne jest przeprowadzenie w kraju powszechnej lustracji majątkowej i gospodarczej. Odzyskanie zagrabionego majątku w naturze lub uzyskanie odszkodowań za utracony majątek to kolejne istotne źródło finansowania Programu Naprawy Polskiej Gospodarki. Na Ministrze Skarbu Państwa winien ciążyć ustawowy obowiązek prześledzenia i rozliczenia przeprowadzonych w Polsce prywatyzacji, jest konieczne również z przyczyn społecznych i moralnych. Rozliczenie największych afer gospodarczych, ujawnienie aferzystów, złodziei i całych zorganizowanych grup przestępczych oraz ich ukaranie, odzyskanie majątku, przejętego niezgodnie z prawem, pozwoli Polakom przywrócić wiarę w elementarną praworządność i sprawiedliwość społeczną oraz nadzieję na pomyślny rozwój Polski, jako państwa demokratycznego i wolnego od korupcji.

    Bez realizacji tych postulatów odzyskanie zaufania społecznego do działań władzy ustawodawczej i wykonawczej będzie niezwykłe trudne. Odzyskanie zaufania do działań najwyższych organów państwa i przywrócenie nadziei obywatelom na lepszą przyszłość jest warunkiem koniecznym do wyzwolenia w narodzie polskim niezbędnej energii społecznej do odbudowy kraju i jego gospodarki.

    IV. ROLNICTWO

    Właściwy opis obecnego stanu polskiego rolnictwa wymaga cofnięcia się na chwilę w przeszłość. Polska przedwojenna z dużą przewagą ludności wiejskiej była przede wszystkim krajem rolniczym i ten dominujący dział gospodarki cechowała struktura niewiele różniąca się od feudalnej. Na 3 200 tys. samodzielnych gospodarstw aż 1 900 tys. uprawiało ziemię do 5 ha. Przy ówczesnych uwarunkowaniach – brak nawozów sztucznych, maszyn - ich funkcjonowanie jak i życie prowadzących te gospodarstwa ludzi było uzależnione od 15 tysięcy właścicieli dużych majątków oraz 200 tysięcy rolników zamożnych nazywanych kułakami. W istocie te małe gospodarstwa trudno nazwać naprawę samodzielnymi. We wsiach żyło ponadto około miliona ludności bezrolnej, wynajmującej się do prac polowych i gospodarskich. W całym kraju nie było nawet tysiąca traktorów, na 100 ha ziemi uprawianej w gospodarstwach przypadały średnio 2 żniwiarki i wiązarki i 4 siewniki. Wsie zelektryfikowane należały do rzadkości, na 40 533 ogólnej liczby prąd doprowadzono tylko do 1260. Ówczesne rolnictwo cechowało, więc ogromne zacofanie techniczne a ludność wiejska na ogół żyła w totalnej biedzie.

    Od końca lat 90tych do całkiem niedawna media często robiły sondy wśród czytelników i widzów a publicyści zapytywali sami siebie i rozważali, jakie wydarzenie XX wieku, poza oczywiście wojnami światowymi i odzyskaniem niepodległości miało największe znaczenie dla Polski i Polaków, najbardziej zmieniło życie i oblicze całego narodu. Wśród odpowiedzi najczęściej wskazywano na powstanie Solidarności albo wybór papieża – Polaka, czyli odpowiedzi wskazujące, na co najmniej na fatalny stan wyedukowania społeczeństwa. Prawdziwa rewolucja społeczna dokonała się, bowiem na polskiej wsi i odmieniła diametralnie oblicze całego kraju. Manifest PKWN i dekret o reformie rolnej zlikwidował majątki ziemskie posiadające więcej niż 100 ha powierzchni ogółem albo 50 ha użytków rolnych. Ziemia bez odszkodowania przeszła na własność państwa by następie trafić na dogodnych warunkach – niewysoka symboliczna wręcz cena rozłożona na wieloletnie raty – w ręce wspomnianych bezrolnych i małorolnych a także średniorolnych. Nadzieleni otrzymali 1 211 tys. ha ziemi obszarniczej, z czego jedną trzecią przejęli właściciele gospodarstw już istniejących a z pozostałej powstały gospodarstwa nowe, w liczbie ok. 174 tysięcy. Należące do ludzi, którzy przedtem nie mieli niczego.

    SHR Górzyno, gospodarstwo Rzechcino – hodowla krów mlecznych.(zdj. Antoni Gembel)

    Z dekretem o reformie rolnej ściśle związany był kolejny, o osadnictwie rolnym. Na jego podstawie zagospodarowano ziemie, jakie weszły w posiadanie Polski po zmianach granic, tworząc 466.9 tys. nowych gospodarstw na obszarze, 3 686 tys. ha. Objęli je w posiadanie ludzie repatriowani zza nowej granicy wschodniej, ale też i ci, dla których nie wystarczyło ziemi tam gdzie żyli dotychczas. W najogólniejszym skrócie ogromne znaczenie reformy rolnej polega na tym, że miliony wegetujących w biedzie bezrolnych i małorolnych otrzymało własne warsztaty pracy i podjęło produkcję.W ręce nowych właścicieli przeszło ok. 6 070 tys. powierzchni gruntów a więc jakieś 30 procent użytków rolnych kraju. Dotychczas skrajnie ubodzy pariasi, wykluczeni społeczne, jakbyśmy ich dziś nazwali, zaczęli produkować i zarabiać a dochody nie tylko pozwoliły na życie w godziwszych i dostatniejszych warunkach, ale także umożliwiły migrację części ludności wiejskiej, przeważnie młodszej wiekiem do miast a to był podstawowy warunek rozwoju przemysłu. Funkcjonowaniu nowych gospodarstw sprzyjała polityka państwa, które stworzyło system kontraktacji zbiorów, czyli zobowiązań zakupu wyprodukowanych plonów, dzięki czemu rolnik nie musiał się już martwić o zbyt płodów rolnych. Do końca lat 60tych istniał tez obowiązek niektórych dostaw, obecnie jednak starsi wiekiem rolnicy nie wspominają go, jako szczególnie uciążliwego.

    Opisane przemiany pozwoliły na szybką odbudowę rolnictwa ze zniszczeń wojennych i dalszy rozwój. Przeprowadzki nadwyżek ludności wiejskiej do miast pozwoliły tez zahamować procesy rozdrabniania gospodarstw a coraz korzystniejsze warunki ekonomiczne, czyli ceny skupu oraz podjęcie przez przemysł wytwarzania na skalę masową środków produkcji dla rolnictwa oraz rozwój oświaty rolniczej przyspieszyły znacznie rozwój tej podstawowej jeszcze wówczas gałęzi gospodarki.

    Na części ziem przejętych przez państwo utworzono Państwowe Gospodarstwa Rolne w liczbie ponad półtora tysiąca.

    Stacja Hodowli Roślin Górzyno – wychowalnia cieląt. (zdj. Antoni Gembel)

    Trzeba też przypomnieć o zjawisku powstawania mniej lub bardziej wymuszonych odgórnie spółdzielni produkcyjnych. Różnie z nimi bywało, ale warto pamiętać ze wiele z nich powstało z inicjatywy samych rolników i te przetrwały najdłużej. Z 1338 spółdzielni zrzeszających w latach 60tych ub., wieku 28 tysięcy członków i gospodarujących wtedy na 224 tys. ha do chwili obecnej funkcjonuje 129. Są zrzeszone w Krajowym Związku Rewizyjnym Rolniczych Spółdzielni Produkcyjnych, jako żywy dowód przydatności i takiej formy gospodarowania w warunkach rynkowych.

    W tamtym okresie państwo nie pozostawiało wsi samej sobie w różnych przejawach animacji życia społecznego. Pomagało w zakładaniu szkół, świetlic, żłobków, przedszkoli, w organizowaniu szkoleń rolniczych, udzielało pomocy ludziom starszym i schorowanym, ucząca się młodzież miała prawo do stypendiów a przeróżne wiejskie stowarzyszenia kulturalne do państwowych dotacji. Przykładów takiej pozytywnej ingerencji państwa w życie wsi jest dużo więcej.

    Lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, potocznie zwane czasami Gierka były, jak się powszechnie uważa, najkorzystniejszym okresem dla rozwoju rolnictwa w okresie powojennym. Władze wtedy zniosły obowiązkowe dostawy na wszystkie produkty rolne, zniesiono ograniczenia w zakupach środków produkcji dla rolników indywidualnych, zwłaszcza ciągników, otwarto dostęp do łatwiejszych, niskooprocentowanych kredytów. Chociaż podaż środków produkcji nie zawsze nadążała za potrzebami rolników indywidualnych, to jednak w wyniku tych przemian nastąpił w latach 70 tych pokaźny wzrost produkcji rolniczej a z nim znacznie poprawiły się warunki życia ludności wiejskiej.

    PGR Reblino k/Słupska – magazyn. (zdj. Antoni Gembel)

    Zmiany ustroju politycznego i związana z tym transformacja całokształtu życia społeczno-gospodarczego a więc przejście do gospodarki rynkowej od roku 1989 zmieniły zupełnie warunki funkcjonowania rolnictwa i jego rozwoju. .W wyniku doktrynalnych decyzji oraz zwykłej głupoty decydentów zlikwidowano 1654 Państwowe Gospodarstwa Rolne, których mienie przejęła Agencja Własności Rolnej skarbu państwa (obecnie Agencja Nieruchomości Rolnych). PGR-y zajmowały ok. 18% ogółu użytków rolnych, zatrudniały 470 tysięcy pracowników. Można oszacować, że wraz z rodzinami z pracy w tych gospodarstwach żyło około 4 milionów ludzi. PGR-y zapewniały blisko 24% globalnej produkcji rolnej, 35% produkcji towarowej rolnictwa. Z PGR pochodziło 25% eksportu rolnego. W wielu asortymentach produkcji znacznie przewyższając gospodarstwa indywidualne, dostarczały aż 90 procent ogólnej produkcji zbóż nasiennych, a ziemniaków-sadzeniaków ponad 50 procent.

    Likwidacja Państwowych Gospodarstw Rolnych spowodowała nie tylko zmiany w stosunkach własnościowych, ale przyniosła niestety wiele negatywnych zjawisk społecznych przybierających często postać patologii. Na terenach popegeerowskich pojawiło się masowe bezrobocie, a brak możliwości znalezienia pracy połączone ze zniechęceniem i marazmem środowisk wiejskich spowodowały w niektórych rejonach kraju wręcz plagę nędzy, alkoholizmu i przestępczości. Ten majątek został bezpowrotnie zmarnotrawiony, a gehenna byłych pracowników i ich rodzin zdaje się nie mieć końca.

    Obora – POHZ Darłowo – Drozdowo. (zdj. Antoni Gembel)

    Do nowej sytuacji gospodarczej większość gospodarstw indywidualnych była absolutnie nieprzygotowana, podobnie jak spółdzielnie produkcji rolniczej. Wprowadzane bez żadnych analiz ustawodawstwo dopuszczające swobodne dzielenie gospodarstw na mniejsze części a także umożliwiające czasowe zawieszenie produkcji rolniczej również przyczyniło się do nawarstwiania negatywnych zjawisk. Powołane przez rząd nowe instytucje rolnicze, a szczególnie Agencja Rynku Rolnego i Agencja Restrukturyzacji i Rozwoju Rolnictwa szybko opanował biurokratyzm oraz inercja, dlatego ich oddziaływanie na negatywne zjawiska pojawiające się z środowiskach rolników jest prawie żadne.

    Okres poprzedzający włączenie Polski do Unii Europejskiej nie został właściwie wykorzystany na działania wyjaśniające społecznościom wiejskim skutków integracji z państwami UE. W następstwie tych zaniechań przez pierwsze lata większość rolników widziała tylko negatywne strony, łagodzone nieco dopływem gotówki z tytułu uprawiania bądź nieuprawiania swoich pól. Dopłaty bezpośrednie, choć niższe niż w wielu krajach unijnych dla niektórych rolników były bodźcem dla podniesienia jakości produkcji i wejścia na otwarte rynki unijnie. Powszechne jest jednak przekonanie, że samo otwarcie rynków bez znacznego zwiększenia nakładów inwestycyjnych na środki produkcji przyniesie niewiele pozytywnych zmian.

    OCENA STANU POLSKIEGO ROLNICTWA

    Po przemianach okresu transformacji rolnictwo pozostaje jednym z ważniejszy działów polskiej gospodarki jednak jego znaczenie wciąż maleje. Udział rolnictwa w produkcji globalnej zmniejszył się z 9 procent w roku 1990 do niewiele ponad 4 procent obecnie. Gdy w 1990 rolnicy wytwarzali 8,4 procenta produktu krajowego brutto (PKB), w roku 2012 udział ten spadł do ok. 3 procent. To zmiany charakterystyczne dla krajów wysoko rozwiniętych. Nadal jednak pozostaje wysoki wskaźnik ludności zatrudnionej w rolnictwie. W 2002 roku zmieniono sposób liczenia tych ludzi. Przedtem do grupy zatrudnionych w rolnictwie zaliczano pracujących we wszystkich gospodarstwach, co dawało rezultat 25,8 ogółu pracujących a więc wskaźnik bardzo wysoki. Po 2002 statystyka pomija osoby pracujące wyłącznie lub prawie wyłącznie na potrzeby własne. Nie dyskutując już o słuszności takiego podejścia należy zauważyć, że i ten okrojony sztucznie wskaźnik wynoszący ponad 16 procent jest wysoki, wskazuje na istnienie bezrobocia tzw. ukrytego. Nie sposób nie dostrzegać też innych negatywnych zjawisk, które wstępują w skali makro nadal, po przemianach systemowych i akcesji do Unii Europejskiej. Maleje udział rolnictwa w wartości brutto środków trwałych, są one też bardzo zużyte. Tak skutkuje niedostateczne inwestowanie w rolnictwo i leśnictwo. Nakłady inwestycyjne w tej ważnej nadal dziedzinie gospodarki spadły z 11,7 w roku 1990 do zaledwie ok. 2 procent w roku ubiegłym.

    Niekorzystny jest dla Polski wskaźnik wielkosci zatrudnienia w rolnictwie a zwłaszcza liczba pracujących przypadających na każde 100 ha użytków rolnych. Choć liczba ta spadła w latach 1950 - 2008, z 5 419 do 2 089 w tym tylko od roku 2000 do roku 2008 aż o połowę, jednak nadal należy do najwyższych w Europie. W krajach rozwiniętych rolnictwem nie zajmuje się wiecej niż 3 procent ludności zawodowo czynnej. W Polsce samo oszacowanie liczby zatrudnionych w rolnictwie jest bardzo trudne. Niskie dochody uzyskiwane z działalności rolniczej zmuszaja właścicieli gospodarstw do podejmowania dodatkowej pracy. Z drugiej strony członkowie rodziny rolnika często uczestniczą w pracach związanych z prowadzeniem gospodarstwa, zwłaszcza podczas sezonowego spiętrzenia robót. W 1996 roku na roli pracowało 27,7 procent zatrudnionych Polaków. W 2002 16.7 procenta, ale jest to zmiana spowodowana metodologią GUS. To ważne. Od 2002 GUS nie wlicza do zatrudnionych w rolnictwie osób pracujących na gospodarstwach do 1 ha powierzchni ani tych deklarujących tylko produkcję na swoje potrzeby lub osiągających niewielkie nadwyżki. Najwięcej ludzi zawodowo czynnych w rolnictwie zamieszkuje województwa wschodnie i to się z biegiem czasu nie zmienia. Najwyższy wskaźnik zatrudnionych na 100 ha, użytków jest w województwach południowych, 20 osób, najmniejsze w zachodniopomorskim, 4.3 osób.

    Na obszarach o wysokim wskaźniku zatrudnienia działalność stricte rolnicza powoli schodzi na dalszy plan, pojawiają się inne formy aktywności zarobkowej, jak rekreacyjno wypoczynkowa, agroturystyka itp. Niedostatek alternatywnych do rolnictwa możliwości zatrudnienia powoduje duży odpływ ludności młodej, zwłaszcza kobiet. Rośnie też liczba gospodarstw, w których głównym źródłem utrzymania są emerytury i renty.

    Polskiego rolnika charakteryzuje niestety niski średni poziom wykształcenia. W indywidualnych gospodarstwach rolnych 44 procent mężczyzn i 47 procent kobiet ma zaledwie wykształcenie podstawowe, a 6 procent nie ma nawet takiego. Tylko 1 procent ma ukończone wyższe studia rolnicze. Niski poziom wykształcenia nie tylko utrudnia restrukturyzację rolnictwa i wprowadzanie nowości technologicznych, ale przede wszystkim uniemożliwia przemiany funkcjonalne na obszarach wiejskich. Osoby bez kwalifikacji niełatwo zmieniają zawód.

    Sposoby gospodarowania takie jak mechanizacja, melioracja, nawożenie i zmianowanie upraw oraz walka ze szkodnikami i chorobami roślin ma we współczesnym rolnictwie znaczenie decydujące. W okresie powojennym zakres mechanizacji prac polowych przeszedł zmiany prawdziwie rewolucyjne. Zależały one, co prawda od możliwości gospodarczych całego kraju, dlatego szczególnego tempa mechanizacja nabrała dopiero w latach 70tych. Obecnie wyposażenie gospodarstw w ciągniki wygląda na tle krajów Europy bardzo dobrze, na jeden przypada 11 ha użytków rolnych. Nie są one w większości ostatnim krzykiem techniki, bywa, że zmontowano je samodzielnie we własnym zakresie, te mankamenty są jednak niwelowane wysokim nasyceniem rolnictwa ciągnikami. Co jest polskim ewenementem, najwięcej ciągników na jednostkę powierzchni przypada tam, gdzie występuje największe rozdrobnienie gospodarstw i najwyższe zatrudnienie a większość gospodarstw rolnych nie prowadzi produkcji towarowej, w województwach małopolskim, świętokrzyskim i podkarpackim. Niestety niska efektywność polskiego rolnika związana jest z jego nawykami. Zwykle dąży on za wszelką cenę do posiadania własnego ciągnika i kompletu maszyn, choć w małych i średnich gospodarstwach nie wykorzystuje ich efektywnie.

    Do niedawna podstawowym wyposażeniem gospodarstwa rolniczego w Polsce był koń, w latach 60tych ubiegłego wieku ich pogłowie wynosiło prawie 3 miliony. Obecnie pozostało ich 312 tysięcy, przede wszystkim na terenach górskich i wyżynnych. Powoli zmienia się też funkcja konia w gospodarstwie – coraz częściej służy rekreacji i stanowi dodatkowe źródło dochodów. Warto dodać, że hodowane w Polsce konie arabskie są powszechnie cenione na całym świecie.

    Oprócz ciągników i maszyn towarzyszących o poziomie mechanizacji świadczy ilość samobieżnych maszyn wielofunkcyjnych, czyli kombajnów zbożowych. Polscy rolnicy mają ich ok. 130 tysięcy, co jest dobrym wskaźnikiem. Natomiast produkcja zwierzęca jest zmechanizowana słabo a wynika to z niewielkiej skali tej produkcji w większości gospodarstw. Najbardziej zmechanizowany jest udój krów, usuwanie obornika i zadawanie paszy. Pomimo znacznej poprawy w tym zakresie polski gospodarz jest w dalszym ciągu mniej wydajny do jego unijnego odpowiednika. Nie dzieje się tak, dlatego, że rolnicy mniej pracują, ale dlatego, że dysponują jeszcze gorszym parkiem maszynowym, mają zbyt małe gospodarstwa i za mało środków finansowych na ich powiększenie oraz inwestycje w nowoczesne technologie, zabudowania i maszyny.

    Zużycie nawozów sztucznych i mineralnych stymulujących produkcję roślinna systematycznie wzrastało do końca lat 80tych, przy czym w rolnictwie uspołecznionym było wyższe niż w indywidualnym opierającym się przede wszystkim na nawozach naturalnych. Wprowadzenie cen rynkowych na nawozy sztuczne spowodowało gwałtowny spadek ich wykorzystania w produkcji rolnej, w latach 1991 i 1992 prawie trzykrotny. Obecnie sytuacja ulega powolnej poprawie także dzięki wprowadzeniu nawozów o wyższej efektywności, ale ich wysoka cena nadal nie pozwala na zbliżenie się do poziomu z lat 80tych. Co gorsza warunki przyrodnicze Polski wymagają ciągłego wapnowania gleb, zaniedbanie tego zabiegu prowadzi do znacznego zmniejszenia efektywności nawożenia i zmniejszenia plonów? Niestety spora część rolników nie może sobie na właściwe nawożenie pozwolić

    W Polsce od najdawniejszych czasów zboża maja najwyższy udział w strukturze rolniczej produkcji roślinnej. W ostatnich latach zajmują około 74 procent powierzchni zasiewów, co nie jest zjawiskiem korzystnym gdyż nie pozwala na prowadzenie racjonalnego płodozmianu. Przez wiele lat nasze rolnictwo cechował wysoki udział w strukturze upraw zasiewów żyta i ziemniaków. Uwzględniając pozostałe zboża niewiele się tu zmieniło od lat powojennych, gdy jednak wniknąć w struktury upraw zbożowych to odnotowujemy korzystne zmiany. Dominujące do niedawna żyto jest wypierane przez pszenicę a trzecim zbożem pod względem zajmowanego areału zajmuje pszenżyto, znane w Polsce na szerszą skalę dopiero od lat 80tych.

    Powoli, lecz stale zmniejsza się produkcja ziemniaków, ponieważ spada ich spożycie przez ludność na rzecz makaronów i ryżu a ich miejsce, jako pasz i surowca do produkcji spirytusu zajmują zboża. Ziemniaki są uprawą pracochłonną, wymagają rozmaitych zabiegów pielęgnacyjnych, odpowiedniego nawożenia, trzeba dokładnie przestrzegać terminów sadzenia i zbioru, jak też określonych warunków przechowywania. Coraz nowsze odmiany zbóż nie mają aż takich wymagań.

    Uprawy przemysłowe to w Polsce przede wszystkim buraki cukrowe i rzepak. O ile wielkość produkcji buraków ściśle odpowiada potrzebom funkcjonujących w kraju cukrowni, to powierzchnia upraw rzepaku podlega dużym wahaniom zależnie od sytuacji na rynku i relacji cen wobec pszenicy.

    Zmiany w produkcji roślinnej są rzadkie, od lat dominują zboża z powodu łatwości i niskich kosztów uprawy a pozostałe rośliny mają znaczenie niewielkie. Regres w hodowli bydła spowodował zaniedbanie produkcji roślin pastewnych. Produkcja niemal wyłącznie zbóż sprawia wiele kłopotów ekonomicznych, gdyż coraz trudniej zagospodarować uzyskane ziarno tak z powodu dużej ilości jak coraz gorszej jakości. Jakość jest obniżana zaniedbaniami w odnawianiu materiału siewnego.

    Hodowla bydła spada w Polsce systematycznie od połowy lat 70tych. Rezygnują z tej formy gospodarowania przede wszystkim rolnicy z gospodarstw małych i średnich hodujących na własne potrzeby i sprzedaż. Powodem są mało korzystne relacje kosztów produkcji do cen uzyskiwanych za mleko i żywiec wołowy. W latach 1975 – 2005 pogłowie bydła zmniejszyło się z 13, 3 do 5, 5 mln sztuk. Z drugiej strony zmniejszenie pogłowia wpłynęło dodatnio na jego jakość. Wzrosła mleczność krów, od lat 90tych rozpowszechnia się też hodowla bydła mięsnego opartego na nowych, sprowadzanych z zachodu rasach.

    Hodowla trzody chlewnej utrzymuje się od lat na niemal niezmiennym poziomie 18 mln sztuk, podobnie ustabilizowany jest popyt na to mięso. Oczywiście rozpatrując paruletnie okresy czasu dają się zauważyć tzw. cykle świńskie, czyli zmiany liczebności związane z cenami pasz i skupu żywca, niemniej średnia z dekad pozostaje w zasadzie niezmienna i wyższa niż w innych krajach Unii Europejskiej a to za sprawą odmiennego modelu konsumpcji w Polsce. W południowo wschodnich województwach obserwujemy wyraźne ograniczenie chowu trzody chlewnej a to z powodu nieopłacalności tej hodowli na małą skalę.

    Lata 90te były za to czasem głębokiego regresu produkcji owczarskiej, jeszcze i teraz polskie rolnictwo nie wykorzystuje przyznanych kwot eksportu jagniąt do krajów Unii Europejskiej. Ma to związek z niskimi cenami wełny i odejściem mody na kożuchy. Wzrosło za to pogłowie kóz, jak się wydaje, z powodu bezrobocia. Hodowla kóz jest łatwa, bez większych wymagań a uzyskiwane mleko i mięso ma duże walory smakowe i dietetyczne. W małych gospodarstwach hodowla tych zwierząt na własne potrzeby stanowi ważne uzupełnienie dochodów. Natomiast w hodowli drobiu nie zaszły przez ostatnie dziesięciolecia żadne większe zmiany.

    Wśród większości Polaków, zwłaszcza zamieszkałych w miastach, panuje przekonanie, że rolnicy uprawiający warzywa i owoce nalezą do najzamożniejszych ludzi nie tylko wśród parających się rolnictwem, ale i wśród ogółu. To mit jeszcze z czasów PRL, kiedy niektórzy tzw. badylarze istotnie osiągali nieprzeciętne dochody i byli ludźmi majętnymi. Tak już od dawna nie jest. Na pracy ogrodników i sadowników bogacą się inni.

    Na hurtowej giełdzie owoców i warzyw w podwarszawskich Broniszach zwyczajowy pęczek, tacka czy siatka włoszczyzny od lat kosztuje niezmiennie 2 złote. Taki sam pęczek w sklepie spożywczym kilka kilometrów dalej, we Włochach kosztuje już 4, 40 zł a bliżej centrum stolicy nawet 5, 5 zł. Sprzedający zyskuje ponad 100 procent wartości towaru. Jeszcze lepiej zarabia na jabłkach. 15stokilogramowa skrzynka jabłek dobrego gatunku w środku zimy kosztuje na wspomnianej giełdzie 15 złotych, przy większej ilości nawet jeszcze taniej. Wychodzi złotówka albo i mniej za kilogram. W stołecznych sklepach takie jabłka są sprzedawane po cenach detalicznych 3, 7 – 5 zł. To 400 procent zysku! Tak nie zarabiają nawet pokątni sprzedawcy przemycanego alkoholu, paliwa czy papierosów, ryzykujący wysokie grzywny i przepadek towaru. Tak zarabiają przestępcy handlujący narkotykami! Ale, po co narażać się na więzienie, skoro można zyskownie sprzedawać legalne owoce i warzywa? Dawniej nazywano taki proceder spekulacją i zwalczano przy użyciu środków prawnych.

    Wysokie ceny detaliczne ograniczają popyt. To widać niemal każdej jesieni, przy drogach w okolicach Grójca, Łowicza, Nowego Sącza czy Tarnowa. Sady usłane opadłymi, gnijącymi owocami, których nie opłaca się zbierać. Po co sadownik miałby najmować pracowników na zbiór, skoro nie ma chętnych kupujących zebrane plony? A chętnych na jabłka sprzedawane w cenie bananów i cytrusów długo jeszcze nie będzie. Trochę inaczej bywa w latach nieurodzajnych, ale w Polsce zdarzają się one rzadko, raz na 6-10 lat. To za mało, aby sadownictwo się naprawdę opłacało. W ogrodnictwie sytuacja wygląda tak samo.

    Uprawa warzyw w porównaniu z innymi zajmuje stosunkowo niewielką powierzchnię natomiast jej znaczenie w produkcji żywności jest ogromne, gdyż warzywa zawierają najwięcej składników niezbędnych człowiekowi. To witaminy, minerały, kwasy, pektyny itd. Ważne są także wartości smakowe a niektóre warzywa są uprawiane wyłącznie dla nich.. W Polsce tego rodzaju produkcja uległa na przestrzeni pół wieku niemal potrojeniu, z 1970 tys. ton w roku 1950 do 5520 tys. ton w roku 2000 i nadal wzrasta. Uprawy warzyw zajmują w Polsce 222 tys. ha.(2005 r.), co oznacza 2 proc powierzchni zagospodarowanej rolniczo. Z tego na gospodarstwa indywidualne przypada 95.6 %.

    Największa popularnością cieszy się kapusta głowiasta zajmująca ok. 20 proc powierzchni upraw warzywnych, coraz więcej rośnie kalafiorów, brokułu włoskiego i kapusty pekińskiej. Powszechnie uprawiane są warzywa cebulowe oraz korzenne – marchew, burak ćwikłowy i seler. Są one pracochłonne, podobnie jak pomidory i warzywa dyniowate, czyli ogórki i dynie. Pomimo wysokich wymagań klimatycznych ciepłolubne rośliny strączkowe groch, fasola i bób są produkowane przez krajowe rolnictwo w ilościach zaspakajających zapotrzebowanie rynku.

    Towarowa produkcja warzyw koncentruje się na ogół wokół dużych ośrodków miejskich. Niezwykle dynamicznie rozwija się szczególna gałąź rolnictwa, jaka jest uprawa warzyw pod osłonami. W skali towarowej jej początki są dość niedawne, sięgają lat 70tych. Początkowo były to szklarnie, zastąpione później tunelami foliowymi. Uprawiane w ten sposób są głównie pomidory, w mniejszych ilościach ogórki, papryka i różne nowości. W 1980 produkcja pod osłonami wyniosła ogółem 175 tys. ton, obecnie przekracza 670 tys. ton.

    Sadownictwo w ciągu minionego półwiecza rozwinęło się w Polsce w nowoczesną gałąź nastawioną na produkcję towarową. Przy wsparciu naukowców Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach jest to najbardziej wyspecjalizowany i intensywny dział produkcji rolniczej. Produkcja jabłek wzrosła ze 113 tys. ton w roku 1950 do 2075 tys. ton w 2005 roku a w produkcji koncentratu jabłkowego zajmujemy drugie miejsce w świecie, po USA. Zagospodarowanie tego wzrostu stało się już problemem. W wyniku nadprodukcji ceny skupu jabłek spadają w urodzajnych sezonach nawet do 15 groszy kilogram, co czyni ich produkcję absolutnie nieopłacalną (interpelacja poselska Dariusza Szeligi 21 paźdż 2009). Takie kłopoty przeżywa od kilku lat całe światowe sadownictwo a uderzają one w producentów szczególnie tam, gdzie jest ono dobrze rozwinięte.

    W krajach zachodnich koszty produkcji kilograma jabłek wynoszą obecnie ok. 0, 25 euro przy cenach skupu wynoszących tyle samo, dlatego zdesperowani sadownicy likwidują plantacje gdyż owoce ze wschodu w tym i Polski są tańsze. W indywidualnych gospodarstwach z własną siłą roboczą koszt produkcji kilograma może spaść nawet do 0, 05 euro, ale są kłopoty ze zbytem nawet tak tanich jabłek. Niestety owoce z Chin są bezkonkurencyjne.

    Paradoksem w tej sytuacji jest wysoka cena owoców, nie tylko jabłek oraz warzyw na rynku krajowym. Kilkusetprocentową różnicę zagarnia handel, co z punktu widzenia producenta jest niesprawiedliwe a przez klienta detalicznego postrzegane wręcz, jako złodziejstwo.

    Lasy pokrywały aż 80 procent powierzchni najdawniejszej Polski a już wtedy je karczowano na żyźniejszych glebach dla uzyskania ziemi pod uprawy. Nie gaszono ich, gdy płonęły., drewna używano też najpowszechniej, jako budulca i surowca do najróżniejszej produkcji rzemieślniczej i przemysłowej, stąd lesistość Polski po odzyskaniu niepodległości wynosiła zaledwie 20, 4 proc. Po II wojnie zły stan lasów, liczne pogorzeliska i zręby skłonił władze do działań na rzecz odbudowy gospodarki leśnej. Zmiana granic podniosła poziom lesistości do 20,7 proc natomiast dzięki nakładom środków i pracy w latach 1946 -2000 przybyło prawie 2600 tys. ha powierzchni co podniosło lesistość do poziomu 28,4 proc. Poprawiano też, co ważne, strukturę gatunkową drzewostanów. Nadal co prawda dominują gatunki iglaste – na terenach nizinnych sosna a na wyżynnych świerk, ale obszary drzewostanów liściastych zwiększyły się o 9 proc. Ogółem mamy w Polsce obecnie 9000 tys. ha lasów, z czego 1590 tys. ha jest własnością prywatną osób fizycznych, wspólnot gruntowych i spółdzielni. Do Skarbu Państwa należy 7328 tys. ha z czego 44 tys. ha jest Własnością Rolną Skarbu Państwa. W zarządzie Lasów Państwowych znajduje się 7042 tys. ha, 183 tys. ha zajmują Parki Narodowe a 82 tys ha stanowią własność gmin.

    Spośród drzew liściastych tylko dąb, buk i olcha występują jako drzewostany lite, pozostałe spotyka się jako domieszki. Całkowite zasoby drewna na pniu wynoszą obecnie 1586 mln m. sześc. Z tego na drzewa iglaste wypada 78,9 proc. a dominuje wśród nich sosna, 88,7 proc. W przeliczeniu na hektar powierzchni w lasach państwowych zasoby wynoszą 226 m. sześc. I jest to o 90 m sześc. więcej niż w lasach prywatnych.

    Pozyskiwanie drewna systematycznie rosło w latach 90tych, co stało się możliwe w wyniku intensywnego zalesiania w latach powojennych. To właśnie dlatego szybko i systematycznie przybywa teraz drzewostanów w wieku rębnym. Kontrolowane pozyskiwanie drewna nie powinno stanowić zagrożenia dla struktury wiekowej i gatunkowej lasów, pod warunkiem utrzymywania właściwego poziomu nie tyle już nowych zalesień, co odnowień drzewostanu. Po II wojnie w wyniku przemian 85 procent lasów, w tym wszystkie większe kompleksy leśne znalazły się w rękach państwa, co pozwoliło na prowadzenie racjonalnej gospodarki oraz opracowania i w znacznym stopniu wdrożenia programu zalesiania nieużytków i gruntów o niskiej wartości użytkowej. Zalesiono ponad 1400 tys. ha, takich terenów natomiast ostatnie dwudziestolecie przyniosło stabilizację wielkości powierzchni leśnej, teraz dba się przede wszystkim o jej właściwe odnawianie. Oczywiście w wypadku splotu niekorzystnych zdarzeń wraca się do zalesiania. Tak było w roku, 1992 gdy pożary zniszczyły 43 755 ha lasów, więcej niż przez poprzednie 10 lat. Ogromne pogorzeliska na Śląsku i Pomorzu wymagały natychmiastowej interwencji, co też nastąpiło.

    Lasy dostarczały niegdyś obok drewna wielu innych poszukiwanych produktów, lecz ostatnio zainteresowanie nimi maleje. Tylko grzyby i owoce leśne cieszą się niezmiennym powodzeniem, zaprzestano całkowicie pozyskiwania w lasach państwowych żywic a wyrąb choinek w porównaniu z okresami sprzed 1990 pozostał już w zasadzie tylko symboliczny.

    Znaczenie przyrodnicze a także kulturalne i oczywiście materialne lasów w życiu kraju wymagają by gospodarowanie nimi było zgodne z interesami całego społeczeństwa, dlatego konieczne jest utrzymywanie systemu ogólnokrajowej kontroli i pewnego ograniczenia tu prawa własności. Warto wiedzieć, że rozróżniamy lasy gospodarcze i ochronne. Te pierwsze są produkcyjne i użytkowe, dostarczające drewna na potrzeby gospodarki. Drugie pełnią funkcje ochronne z uwagi na swoje położenie i oddziaływanie na klimat, gleby, obieg wody i warunki zdrowotne. Jest ich 3373 tys. ha, głównie na południu kraju a ich ogromna wartość z punktu widzenia społecznego i przyrodniczego jest nie do oszacowania. Parki narodowe zajmujące 317 233 ha powierzchni leśnej są terenami chronionymi w sposób szczególny prawem, podobnie jak 1395 rezerwatów o łącznej powierzchni ponad 164 tys. ha.

    Polskie lasy są jeszcze liczącą się w Europie ostoją zwierzyny łownej, w znacznym stopniu dlatego że przez kilkadziesiąt powojennych lat myślistwo funkcjonowało głównie dla oddziaływania na liczebność i strukturę jej pogłowia. Odstrzał legalny zależy od populacji gatunku i wciąż spada, zwłaszcza w odniesieniu do najpopularniejszych zwierząt i ptactwa czyli zajęcy, bażantów i kuropatw. Niska popularność i mały zasięg społeczny łowiectwa wynika też z trudności w uzyskaniu pozwolenia na broń. Mimo podejmowanych na dużą skalę przeciwdziałań rozwija się natomiast kłusownictwo a to za sprawą ubożenia społeczeństwa i rosnącego bezrobocia.

    Charakteryzując poziom rolnictwa posługujemy się dwoma parametrami. To stopień towarowości oraz poziom towarowości. Stopień towarowości informuje, jaka część produkcji globalnej jest zbywana poza gospodarstwem a poziom towarowości mówi o wartości produkcji w stosunku do powierzchni rolnej. Na początku lat 90tych odnotowano w Polsce spadek stopnia towarowości, jako reakcja dostosowawcza na zmiany ustrojowe, a następnie mieliśmy do czynienia z tendencji wzrostowej. Polskie rolnictwo w porównaniu ze średni krajów UE ma niski stopień towarowości, ok. 67 procent, gdy w tamtych krajach przekracza 70 procent.

    Ponad połowa polskich gospodarstw w ogóle nie prowadzi produkcji towarowej lub ma z rynkiem kontakt sporadyczny. To małe gospodarstwa w województwach południowych oraz w strefach podmiejskich dużych miast. Poziom towarowości jest natomiast bardzo zróżnicowany w zależności od kierunku i skali produkcji i wynosi od 800 do 2500 zł rocznie. Najwyższy poziom towarowości osiągają rolnicy z Wielkopolski, prowadzący na dużą skalę chów trzody chlewnej. Osiągają takie same rezultaty jak w przodujących pod tym względem państwach UE a więc w Holandii i Danii. Południowozachodnia Wielkopolska jest najbardziej towarowym regionem Polski. Podobny poziom osiąga jeszcze część rolników Pomorza, Kujaw i północnozachodniego Mazowsza.

    Niepokojąco niski jest natomiast poziom towarowości rolnictwa na terenach gdzie dominują gospodarstwa duże, na Pojezierzu Pomorskim i Pojezierzu Mazurskim. W latach 90tych powszechne stało się tam zawieszanie produkcji rolnej i podejmowanie innej działalności zarobkowej albo też upraszczanie produkcji. To ostatnie oznaczało rozszerzanie powierzchni zasiewów i rezygnację z produkcji zwierzęcej. Niski poziom towarowości odnotowują też gospodarstwa Pojezierza Suwalskiego, pasa wzdłuż całej granicy wschodniej oraz znacznej części Polski południowej i centralnej. Jest to zjawisko negatywne ze względów agrotechnicznych, ekonomicznych i społecznych a także politycznych.

    Z tego krótkiego, dość powierzchownego opisu i tak wynika niezbicie, że w naszym rolnictwie drzemie ogromny niewykorzystany potencjał a procesy zachodzące w gospodarce są ściśle ze sobą powiązane i każda destabilizacja, nawet najmniejszego jej ogniwa, oddziałuje w perspektywie na cały organizm gospodarczy.

    Rolnictwo jest integralną i istotną częścią polskiej gospodarki. Recesja transformacyjna i inne negatywne zjawiska dotykające tę dziedzinę gospodarki, za sprawą dotychczasowej polityki rządów, doprowadziły do znacznego pogorszenia się dochodowości gospodarstw rolnych. W krańcowych przypadkach obecny jej poziom uniemożliwia nie tylko dalszy rozwój, ale również proste odtworzenie zdolności produkcyjnych.

    W myśl ideologii neoliberalnych poddanie tej dziedziny gospodarki silnej presji ekonomicznej ma doprowadzić do upadku słabszych gospodarstw i przetrwania najsilniejszych. To umożliwić ma tworzenie wielkoobszarowych latyfundiów, zatrudniających robotników rolnych o statusie pariasów, czyli powrót do opisywanej na we stępie struktury agrarnej i społecznej z okresu międzywojennego. Rozwój gospodarstw rodzinnych nie mieści się w tych planach.

    Presja ekonomiczna, jakiej poddano polską wieś, doprowadziła do sytuacji, w której rolnicy niezmiennie od lat są grupą społeczną o najniższych dochodach, podobnie jak rodziny utrzymujące się z pomocy socjalnej. Podobnie nieprzerwanie od lat zanotowano zwiększenie się zagrożenia skrajnym ubóstwem w niemal wszystkich grupach gospodarstw domowych, jednakże najbardziej niekorzystne zmiany dotknęły osoby zamieszkałe w gospodarstwach domowych rolników. Jak wyliczył GUS, zagrożenie ubóstwem skrajnym wzrosło o niemal o połowę, czyli o 4, 2 proc., aby po kilkuletnim okresie stabilizacji w 2011 roku osiągnąć najwyższy od wielu lat poziom. Oznacza to, że poniżej tzw. ustawowej granicy ubóstwa znajdowało się, w 2011 r. niemal 13, 5 proc. osób w gospodarstwach domowych rolników, a nieco ponad 13 proc. żyło poniżej minimum egzystencji.

    Przez ponad dwadzieścia lat transformacji systemowej nie uporano się z problemami rynku rolnego. Okoliczności temu towarzyszące mają czasami nawet charakter kryminalny. Zdumiewa wręcz niebywała inercja kolejnych rządów powodująca brak rozwiązań systemowych i prawnych w tym zakresie. Agencja Rynku Rolnego, instytucja powołana w celu stabilizacji ekonomicznej sektora rolnego, stała się narzędziem w rękach liberałów z chłopskim rodowodem, do wywierania nacisku ekonomicznego na sektor rolnictwa. Ustalając ceny interwencyjne skupu przeważnie na granicy opłacalności lub wręcz poniżej kosztów produkcji, ARR powoduje szkodliwe rozregulowanie relacji cenowo-dochodowych na rynku rolnym.

    W ramach porozumień dwustronnych i wielostronnych Światowej Organizacji Handlu (GATT/WTO) oraz w ramach dostosowań do Wspólnej Polityki Rolnej Unii Europejskiej, kompetencje w zakresie wydawania pozwoleń na przywóz towarów rolno-spożywczych przekazano Prezesowi Agencji Rynku Rolnego. Zachodzi pilna potrzeba przeciwdziałania negatywnym tendencjom pogarszającym dochodowość gospodarstw rolnych. Niezbędne jest przyznanie Agencji Rynku Rolnego rzeczywistej roli regulatora rynku rolnego.

    Wbrew oficjalnej, neoliberalnej, szumnej propagandzie, uprawianej przez środki masowego przekazu, poziom państwowego (budżetowego) wsparcia produkcji finalnej polskiego rolnictwa (łącznie z KRUS), w porównaniu do Unii Europejskiej kształtuje się na symbolicznym poziomie. Nie odnosi skutku antagonizowanie poszczególnych grup zawodowych i społecznych. Społeczeństwo polskie rozumie sytuację, w której osiągnięcie dobrobytu nie nastąpi kosztem nędzy wytypowanej przez liberałów grupy zawodowej czy społecznej. Procesy zachodzące w rolnictwie mają specyficzny charakter. Pogarszanie się opłacalności produkcji w tym sektorze oddziałuje negatywnie na całą gospodarkę, gdyż jest on integralną i istotną częścią gospodarki narodowej. Pogarszanie się dochodowości tego produkcji rolnej skutkuje zamieraniem całych dziedzin gospodarki, pracujących na rzecz i wokół rolnictwa.

    Permanentnie rosnące i tak już wysokie bezrobocie w małych miejscowościach, na terenach o profilu typowo rolniczym, jest właśnie skutkiem tego zjawiska. Upadek handlu, rzemiosła i drobnego przemysłu na tych terenach nie jest przypadkowy. Jego przyczyna tkwi głęboko w ścisłych zależnościach od dochodowości sektora rolniczego. Dalsze utrzymywanie obecnego stanu rzeczy, prowadzenie neoliberalnej, restrykcyjnej polityki wobec rolnictwa, może wywoływać niezwykle groźne i dalekosiężne skutki społeczne. Polskie rolnictwo wykorzystuje swój potencjał produkcyjny zaledwie w 50ciu procentach. Jednocześnie obserwujemy stały wzrost obywateli żyjących na skraju ubóstwa. Zjawisko głodu dotyka coraz większe rzesze naszego społeczeństwa. Szczególnie dotkliwe dla dzieci jest zjawisko niedojadania, czyli spożywania posiłków raz dziennie lub w skrajnych przypadkach jednego posiłku na dwa dni. Ten problem dotyka już co piąte polskie dziecko. To trzeba zmienić, poprzez taka redystrybucję żywości, aby trafiała tam, gdzie występują największe obszary biedy. Występujące już zjawiska dziedziczenia nędzy, obniżeniu poziomu cywilizacyjnego, ograniczenia dostępu do skomercjalizowanej edukacji, nauki i ochrony zdrowia zagrażają rozwojowi nie tylko sektora rolniczego, ale również całego naszego kraju.

    BRONIMY ZIEMI NASZYCH OJCÓW

    Samoobrona, jako ruch społeczny, świadoma wyzwań i zagrożeń początku dwudziestego pierwszego wieku, stojąc na gruncie niezbywalnych, narodowych interesów, stanowczo i zdecydowanie przeciwstawia się neoliberalnej polityce niszczenia polskiej gospodarki. Obrona żywotnych interesów Polski wzbudza nieukrywaną wściekłość następujących po sobie ekip rządzących po 1989 roku. Do walki z niezłomnymi obrońcami narodu polskiego wykorzystują one całą siłę państwa z jego aparatem propagandowym i organami ścigania. Nie pomagają szarże policji, bojowe wozy opancerzone, broń palna, nie pomogło wykorzystanie całego aparatu represji, prokuratury i systemu sądownictwa.

    (zdj. Samoobrona)

    Wbrew logice wynikającej z narzuconych nam drastycznych rygorów ekonomicznych, trwamy i trwać będziemy, wspierani głębokim patriotyzmem i wielowiekowymi tradycjami. Bronimy ziemi naszych ojców, jako dobra fundamentalnego i najcenniejszego. Każda zagroda, każde gospodarstwo rolne staje się bastionem oporu przeciwko obłędnej, antynarodowej polityce rodzimych i zagranicznych liberałów, realizujących zgubne dla nas koncepcje wyrażające interesy obcego kapitału. Ziemia polska jest ostatnim dobrem narodowym, jakim jeszcze dysponujemy i jakie będziemy mogli przekazać w spadku przyszłym pokoleniom. Naród polski został, bowiem już wywłaszczony ze swego majątku.

    Od pewnego czasu media dyskutują nad mapą przygotowaną przez rosyjskich analityków na podstawie materiałów wywiadowczych CIA i GRU oraz opinii Alvina Tofflera, Samuela Huntingtona i Zbigniewa Brzezińskiego. Mapa pokazuje przewidywane zmiany granic w Europie do 2035 roku. Według tej prognozy niektóre państwa się podzielą i powstaną nowe. Podobny proces już przerabialiśmy w początkach lat 90tych. Kilka krajów straci część swoich terytoriów na rzecz sąsiadów, a dwa zwiększą stan posiadania. Beneficjentami mają być Niemcy i Rosja, pozostałe stracą. Polska także.


    Przewidywane zmiany oznaczają dla Polski utratę ponad połowy terytorium. Do Niemiec wróci Pomorze, Śląski i Prusy Wschodnie a tereny pokrywające się mniej więcej z obecnymi województwami lubelskim i podkarpackim przypadną Ukrainie. Nie tej obecnej, ona tez się podzieli i powstanie nowe państwo, Galicja, ze stolicą we Lwowie i naszymi województwami południowo wschodnimi.


    Komentarze europejskich mediów nie lekceważą tych przewidywań, oparte na obserwacjach różnych ruchów separatystycznych i trendów ekonomicznych są tematem dyskusji i licznych publikacji. U nas sprawę podjęły tylko nieliczne fora internetowe mimo licznych przesłanek skłaniających do traktowania owej analizy poważnie. Jedną z nich jest masowy w ostatnich latach wykup ziemi przez cudzoziemców, szczególnie w województwie zachodniopomorskim, gdyż nasi rolnicy na ogół nie mają wolnej gotówki, dlatego w przetargach często przegrywają ze spekulantami. Polacy gospodarujący tu od dziesiątków lat na swoich hektarach nie mogą powiększyć gospodarstw, ponieważ nie są w stanie konkurować z zachodnimi firmami dysponującymi wielkim kapitałem. Podobny problem sygnalizują również rolnicy z innych województw głównie wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego artykułując, że Polska jest tam, gdzie jest polska ziemia. A jej coraz mniej. Dodatkowo wysokie ceny przyczyniają się do spowolnienia, a nawet blokowania, pożądanych zmian w strukturze gospodarstw. Agencja Nieruchomości Rolnych działa wbrew interesom rolników i ze szkodą dla gospodarki kraju umożliwiając nabywanie wielkich ilości ziemi klientom zagranicznym.

    W myśl stosownych przepisów już w 2016 roku polską ziemię będzie mógł nabyć na własność bez żadnych trudności i korowodów każdy obywatel UE. Życie pokazuje, że kto bardzo chce może ją kupić od lat i kupują. Nasza ziemia jest chroniona bardzo iluzorycznie, bezskuteczność ochrony sprawia wrażenie umyślnie zamierzonej, jeśli przyjrzeć się innym krajom Unii.

    Największy areał upraw rolnych ma Francja i tam obrót ziemią jest ściśle reglamentowany. Może ją nabyć tylko prawdziwy rolnik, nie papierowy stworzony zaświadczeniem gminnego urzędnika. Na kupionej ziemi musi gospodarować osobiście 15 lat i nie wolno mu jej przez ten czas oddać w dzierżawę. Gdy już wolno mu sprzedać, prawo pierwokupu mają sąsiedzi. Tak chronią swoją ziemię Francuzi. W Danii też warunki surowe, kto chce kupić kawałek gruntu, musi najpierw się w tym kraju osiedlić i pozbyć wszelkiej własności ziemskiej posiadanej za granicą. Niemcy i Hiszpanie również chronią swoje ziemie nieporównywalnie troskliwiej od nas. Poza Unią nie wszędzie jest łatwiej. Na Ukrainie jakikolwiek obrót ziemią jest obecnie bezterminowo wstrzymany, do czasu opracowania, uchwalenia i wdrożenia nowych zasad.

    Na tym tle Polska, z ziemią stosunkowo niedrogą, konkurencyjną cenowo jest rajem dla spekulantów chcących inwestować w jej zakup. Wystarczy kupić sobie parę hektarów w jakieś gminie i odpowiednio przekonać urzędnika by wystawił zaświadczenie, że nowy właściciel jest rolnikiem, prowadzi gospodarstwo i uprawia swoją ziemię. Mając to zaświadczenie można stanąć do przetargu i nabyć nawet kilkaset ha. W porównaniu z gruntami rolnymi zachodniej Europy polskie są znacznie lepsze jakościowo gdyż nie stosowano wobec nich tak intensywnego nawożenia środkami chemicznymi preferując użyźnianie naturalne, ekologiczne, pochodzenia organicznego, przede wszystkim zwierzęcego.

    Ziemia rolnicza staje się w Europie towarem cennym. FAO, Światowa Organizacja Wyżywienia i Rolnictwa przewiduje, że za 30 - 40 lat liczba ludności świata wzrośnie do 9 miliardów a zapotrzebowanie na żywność wzrośnie aż o 70 procent, bo warunki życia polepszają się wszystkim. Tymczasem globalna powierzchnia użytków rolnych ulega zmniejszeniu wskutek rozbudowy miast, przeznaczania terenów uprawnych na cele przemysłowe i rekreacyjne a także pod inwestycje komunikacyjne. Stąd coraz większe zainteresowanie ludzi biznesu produkcją żywności, a w związku z tym ziemią uprawną. Polska ziemia uprawna to jeszcze olbrzymi majątek. Nawet gdyby liczyć tylko po 25 tysięcy to 14 milionów ha polskiej ziemi uprawnej ma wartość, co najmniej 350 miliardów złotych. Od 2016 roku cudzoziemcy nie będą już potrzebowali słupów do kupowania naszej ziemi.

    (zdj. Samoobrona)

    Z tych wszystkich powodów "Samoobrona" uważa, że rząd polski powinien natychmiast zablokować cudzoziemcom możliwość wykupu polskiej ziemi poprzez stworzenie rygorystycznych zasad sprzedaży pól uprawnych, łąk i lasów tak, aby mógł je nabywać tylko polski rolnik. Sformułowanie kilku przepisów w ten sposób by przy zachowaniu teoretycznego równego dostępu do ziemi mógł ją kupić wyłącznie autentyczny użytkownik na stałe z Polską związany, który tę ziemię będzie uprawiał i dbał o nią żywiąc tym samym siebie i innych nie jest przecież zadaniem trudnym, wymagającym czasu i czasochłonnym. Można skorzystać z gotowych wzorów, choćby i z francuskiego. Przekształcenia Agencji Nieruchomości Rolnych powinny zmierzać w takim kierunku, aby spełniała ona wiodącą funkcję regulatora obrotu ziemią rolniczą, co najmniej analogicznie jak francuski SAFER, spełniała funkcję banku ziemskiego oraz gospodarowała rolniczą rezerwą gruntową zabezpieczającą odpowiednie zobowiązania Skarbu Państwa RP. Według wstępnych danych MRiRW w 2012 r. prawie 2 mln hektarów ziemi pozostawało w zasobie ANR, z czego prawie 1,5 mln ha było w dzierżawie, a więc jest o co walczyć.

    Można odpowiednio przyspieszyć proces legislacyjny, tak, by ziemia pozostała w rękach Polaków, stosując np. w masowej skali wieczystą dzierżawę gruntów zamiast sprzedaży, co zagwarantowałoby możliwość kontynuacji dzierżawy przez następców prawnych. Takie rozwiązanie jest powszechne w Unii Europejskiej. Gospodarka ziemią rolniczą obecnie i w przyszłości powinna być podporządkowana podstawowemu celowi ustroju rolnego tj.: kształtowaniu struktury obszarowej i dochodowej rodzinnych gospodarstw rolnych, w taki sposób aby miały one charakter trwały, stabilny ekonomicznie i miały zdolność do rozwoju. Reasumując postulujemy wprowadzenie w życie trzeciej reformy rolnej, porządkującej bałagan w obrocie ziemią po doktrynalnej likwidacji PGR-ów.

    POLSKA STREFĄ WOLNĄ OD (GMO)

    Zdajemy sobie sprawę, że przyszłość naszego rolnictwa w ogóle nie interesuje ludzi aktualnie rządzących krajem. Zgoda na dyskryminację polskich rolników przez Unię Europejską, uległość w narzucaniu im upraw GMO, zamiar wprowadzenia niebawem podatku dochodowego a więc i aparatu skarbowego do gospodarstw chłopskich wyraźnie tego dowodzą.

    Na początku 2008 roku Prezydium Rady Krajowej Partii zajęło stanowisko w sprawie zgody rządu na wprowadzenie w Polsce upraw roślin genetycznie modyfikowanych (GMO). Samoobrona wyraziła wówczas zaniepokojenie spowodowane zniweczeniem wielomiesięcznych starań na rzecz uczynienia z naszego kraju strefy wolnej od GMO, rozpoczętych przez Andrzeja Leppera, gdy sprawował on funkcję Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

    Uprawy roślin genetycznie modyfikowanych stanowią zagrożenie dla ekosystemów opartych dotąd na naturalnej gospodarce rolnej i tradycyjnych uprawach. Co więcej wprowadzenie upraw transgenicznych staje się zagrożeniem dla istniejącej w środowisku bioróżnorodności stanowiącej zabezpieczenie żywnościowe a rozprzestrzeniając się w sposób niekontrolowany, w konsekwencji mogą wyprzeć uprawy ekologiczne, lub krzyżując się z innymi odmianami przenosić niepożądane i nieprzewidziane cechy. Z pewnością nie zwiększą konkurencyjności polskich produktów rolnych i spożywczych na rynku międzynarodowym, przyczyniając się do straty najważniejszego dotychczas atutu polskiej, zdrowej żywności na rynkach zagranicznych. Chociaż dzisiaj stan zachowania różnorodności biologicznej w Polsce jest wciąż dobry, to nie wolno lekceważyć tych niebezpieczeństw.

    (zdj. Samoobrona)

    Nieznane są także skutki zastosowania GMO dla konsumentów. Ich wpływ na zdrowie do tej pory nie został w sposób wystarczający zbadany. W Wielkiej Brytanii odnotowano już wiele przypadków alergii, szczególnie wśród dzieci na białka pochodzące z roślin genetycznie modyfikowanych. Prawdziwy wpływ GMO na ludzki organizm poznamy dopiero po wielu latach badań, toteż dzisiaj należy zachować daleko idącą ostrożność.

    GMO uprawia się głównie w biednych krajach, które produkują tanią soję modyfikowaną genetycznie na paszę dla świń i kur dla krajów bogatych. Pomimo tego nie zlikwidowano głodu i niedożywienia na świecie, bowiem głód jest zjawiskiem politycznym. Na świecie nie brakuje żywności, nie brakuje jej również w Polsce, gdzie zjawisko głodu i niedożywienia staje się coraz powszechniejsze. Nie jest to bowiem problem istniejącej ilości pożywienia, tylko jego podziału. Rodzime rolnictwo nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału produkcyjnego, gdyż tkwią w nim rezerwy zdolne wyżywić 80cio milionową populację. Nie istnieją, więc żadne racjonalne przesłanki uprawniające do wprowadzania upraw transgenicznych w naszym kraju.

    Na GMO zarabia grube miliony zaledwie kilka koncernów produkujących nasiona oraz dobrane do nich pestycydy. Wiąże się to z obowiązkiem wnoszenia przez rolnika opłat licencyjnych za użycie i rozmnażanie w gospodarstwie roślin odmian chronionych prawem. Aby zabezpieczyć swoje interesy, korporacje zajmujące się produkcją nasion (GMO) najczęściej blokują genetycznie możliwość rozmnożenia roślin w następnych latach lub też uzyskany plon z takich nasion nie osiąga pierwotnego wymiaru. Tym oto sposobem producent materiału siewnego GMO nie musi martwić się o zyski osiągane ze swoich patentów, bowiem rolnik nie ma wyjścia i co roku musi kupić nasiona kwalifikowane wnosząc stosowną opłatę licencyjną. Koncerny wykorzystując swoją monopolistyczną pozycję takowe opłaty mogą kształtować na dowolnym poziomie, nawet takim, wobec których rolnik zostanie pozbawiony spodziewanych zysków z uprawy (GMO). Ponadto warunkiem zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego Polski w przyszłości, będzie utrzymanie nie tylko bazy produkcyjnej rolnictwa, czyli gruntów ornych oraz zdrowych ekonomicznie gospodarstw, ale przede wszystkim posiadanie własnych zasobów genetycznych roślin i zwierząt. Nie godzi się zatem stawiać interesu transnarodowych korporacji biotechnologicznych ponad interesem polskiego konsumenta, producenta i środowiska naturalnego.

    Polska żywność musi być synonimem żywności zdrowej. Interes konsumenta i rolnika jest ważniejszy od zarobków światowych gigantów korporacyjnych.

    WARUNKI ROZWOJU POLSKIEGO ROLNICTWA

    Odbudowa polskiego rolnictwa, wzrost poziomu zamożności polskiej wsi jest szansą dla milionów bezrobotnych obywateli naszego kraju na poprawę ich warunków egzystencji. Według danych podawanych przez resort pracy tylko 2,4 proc. ogółu bezrobotnych to osoby posiadające gospodarstwa rolne. Wiadomo jednak, że liczby te są zaniżone z powodów czysto propagandowych, albowiem według ostrożnego szacunku ekspertów rolnictwo już dziś ukrywa około 600 do 900 tys. bezrobotnych a sytuacja będzie się pogarszać z roku na rok. Dzieje się tak dlatego, że tylko stosunkowo niewielka część spośród blisko 2,3 mln gospodarstw rolnych jest w stanie zapewnić rodzinom zyski gwarantujące godną egzystencję. Oznacza to, że tylko około 220 tys. spośród nich deklaruje dochód porównywalny do osiąganego przez osoby pracujące poza rolnictwem. Reszta na skutek nieuniknionych przekształceń strukturalnych oraz globalnych zmian na rynkach rolnych, będzie musiała zmienić charakter produkcji, zaniechać lub ograniczyć funkcjonowanie i znaleźć dodatkowe zatrudnienie w innych dziedzinach gospodarki. Istotnym elementem dopełniającym te działania jest wyposażenie agencji państwowych oraz samorządy w odpowiednie instrumenty oraz środki finansowe, które pomogłyby rolnikom w adaptacji do nowych warunków, związanych ze zmianą charakteru produkcji rolnej, lub wprowadzeniu nowych, innowacyjnych rozwiązań oraz zabezpieczyć znaczną część obywateli naszego państwa przed zmarginalizowaniem i wykluczeniem społecznym.

    W porównaniu krajami europejskimi cena pracy w Polsce jest stosunkowo niska a dotyczy to w szczególności całej gałęzi gospodarki, jakim jest rolnictwo. Żadne dotacje unijne nie są w stanie zrekompensować dramatycznie niskich cen na produkty rolne, w których wkład pracy rolnika nie jest w ogóle wkalkulowany. Polskie rolnictwo ze względów ekonomicznych nie wykorzystuje swoich mocy produkcyjnych. Produkcja jest niższa niż popyt, a różnica jest pokrywana dotowanym importem. Utworzyliśmy podstawy gospodarki rynkowej, ale straciliśmy możliwość jej regulacji. Podjęliśmy wysiłek w zakresie wsparcia rolnictwa, chociaż jest ono wielokrotnie niższe niż w krajach Unii Europejskiej.

    Niepowtarzalną szansą na uniknięcie ponownej katastrofy społecznej na podobną skalę, jaką odnotowano po doktrynalnej likwidacji PGR-ów, jest wzrost zamożności rolników poprzez przywrócenie opłacalności produkcji. Będzie on bowiem skutkował pozytywnie w gospodarce poprzez wzrost zapotrzebowania na różnorodne usługi i zwiększenie popytu na dobra inwestycyjne, środki produkcji i inne artykuły przemysłowe. Stanie się to silnym bodźcem rozwoju lokalnych inicjatyw gospodarczych na rzecz rolnictwa i obszarów wiejskich, realizowanych poprzez tworzenie nowych firm i zakładów usługowych. Będzie to ponadto ważny przyczynek do zmniejszania dystansu rozwojowego pomiędzy obszarami wiejskimi i miastami.

    Dotychczas na terenach wiejskich funkcjonuje ok. 892,5 tys. przedsiębiorstw prowadzących działalność pozarolniczą, w tym 115,2 tys. przedsiębiorstw prowadzonych jest w gospodarstwach rolnych, co nie wyczerpuje w stopniu zadawalającym możliwości ich rozwoju i tkwiącego w nich potencjału. W Polsce obszary wiejskie zajmują ponad 93,2 proc. ogólnej powierzchni kraju, w tym 54,0 proc. to użytki rolne. Mieszka na nich 14,8 mln. osób, tj. 38,8 proc. ludności Polski. Osiągnięcie wyższego standardu życia tej części obywateli naszego kraju poprzez poprawę warunków mieszkaniowych, infrastruktury technicznej i społecznej, ochrony środowiska oraz uruchomienie potencjału rozwojowego obszarów wiejskich, uwarunkowane jest w dużej mierze dobrą kondycją polskiego rolnictwa. Polskie

    Realizacja tego programu wymaga spełnienia następujących postulatów:

    • równego traktowania wszystkich gospodarstw rolnych bez względu na formę własności (indywidualnej, spółdzielczej i innej),(*)
    • wyrównanie dopłat bezpośrednich i uproszczenie zasad unijnej polityki rolnej,
    • wspierania spółdzielczości rolniczej i wiejskiej, jako gospodarczej organizacji rolników, na wzór rozwiązań w innych krajach europejskich (podatki, kredyty, ubezpieczenia, nowoczesne prawo spółdzielcze),
    • wprowadzenia prawidłowych zasad ekonomii w rolnictwie tak, aby rolnik wiedział, co ma produkować, w jakich ilościach, komu i po jakich cenach ma sprzedawać swoje produkty oraz kiedy otrzyma zapłatę, (**)
    • określenia i wprowadzenia cen minimalnych w rolnictwie, gwarantujących dochodowość produkcji,
    • ustabilizowania produkcji i cen, poprzez wprowadzenie systemu powszechnych, wieloletnich kontraktów skupowych,
    • wprowadzenia kredytowania, uwzględniającego cykl i specyfikę produkcji rolnej,
    • wprowadzenia dopłat do eksportu wieprzowiny na rynki krajów trzecich,
    • zakaz wprowadzenia w Polsce upraw roślin genetycznie modyfikowanych oraz nie dopuszczenie do użycia wyprodukowanych na ich bazie pasz,
    • zwiększenia kwoty zwrotu podatku akcyzowego zawartego w cenie oleju napędowego - paliwa rolniczego,(***)
    • uporządkowania systemu podatkowego z uwzględnieniem zerowej stawki podatkowej VAT dla rolnictwa,(****)
    • wprowadzenia powszechnego ubezpieczenia płodów rolnych i zwierząt,
    • corocznego sporządzania bilansu potrzeb żywnościowych kraju oraz określenia poziomu rezerw strategicznych kraju,
    • znacznego zwiększenia środków finansowych (w tym unijnych) na programy rozwoju obszarów wiejskich,
    • promowania odnawialnych źródeł energii, ze szczególnym uwzględnieniem biopaliw płynnych,
    • wspieranej przez państwo promocji polskiej żywności na rynkach zagranicznych,
    • wprowadzanie wyjątków od zakazu praktyk tzw. uboju rytualnego,(*****)
    • uruchomienie laboratoriów wojewódzkich i regionalnych w ramach sektora fitosanitarnego. (******)

    Wobec przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, poważnym zastrzeżeniem do wyników negocjacji w sprawie rolnictwa jest fakt, że polscy negocjatorzy zgodzili się na ustalenie plonu referencyjnego na poziomie 3 ton z hektara, co odpowiada plonom w podbiegunowej Finlandii, podczas gdy Czechom pozwolono wynegocjować 4 tony a Węgrom 5 ton. Wysokość plonu referencyjnego ma wpływ na wysokość dopłat bezpośrednich, a niewielkie różnice klimatyczne w Środkowej Europie nie uzasadniają zastosowania wobec Polski takich różnic. Wysokość dopłat bezpośrednich w Polsce wynosi ok. 206 euro na hektar, podczas gdy unijna średnia to ok. 260 euro, a ich rozpiętość w starych i nowych krajach członkowskich UE, to od 540 euro w Grecji, ok. 300 euro w Niemczech, ok. 250 euro we Francji, do 83 euro na Łotwie. Nie może więc być tak drastycznych odmienności, gdyż na wspólnym rynku rolnym powoduje to nieuzasadnione promowanie bogatych krajów kosztem upośledzenia biednych.

    Tłumaczenie rozpiętości w dopłatach różnicami w kosztach produkcji i warunkami gospodarowania to propagandowy absurd, mający na celu wyłącznie zablokowanie nowym członkom dostępu do rynku starej 15tki. Biorąc pod uwagę gotowość wielu państw członkowskich UE do kontynuowania wysokiego poziomu wsparcia swojego sektora rolnego, powinno się dążyć do zapewnienia podobnych warunków konkurencji dla tej dziedziny gospodarki w Polsce Polska podjęła wielki wysiłek w kosztownym dostosowaniu rolnictwa do wymogów Unii Europejskiej. Integracja sektora rolnego jest procesem bardzo trudnym, wymagającym wielkich nakładów finansowych i ogromnej pracy. Rolnictwo musi być nierozłączną i pełną częścią integracji polskiej gospodarki z Unią Europejską.

    Sprawa równych praw polskich rolników w zakresie dostępu do funduszy unijnych jest najżywotniejszym problemem polskiego rolnictwa. Nie możemy tu ustąpić nie tylko z powodu równego traktowania członków tego samego ugrupowania, ale też ze świadomości tego, że brak równych warunków konkurencji na rynku europejskim uniemożliwi zmiany strukturalne w polskim rolnictwie. Chodzi przede wszystkim o potrzebę unifikacji instrumentów, gwarantujących równość szans, takich jak np. dopłaty bezpośrednie, które powinny być uśrednione w całej Unii Europejskiej, bowiem decydują one o konkurencyjności produktów rolnych. Postulując zatem ustalenie nowych zasad i kryteriów podziału unijnych środków powinniśmy przyjąć zasadę równości, gdyż wspólnotowe rolnictwo powinno rozwijać się w sposób harmonijny, w oparciu o jednolite zasady ekonomiczne.

    PRZYPISY

    (*)Podstawą ustroju rolnego Rzeczypospolitej Polskiej są rodzinne gospodarstwa rolne. W sposób nie sprzeczny z ich podstawowymi interesami ekonomicznymi i produkcyjnymi mogą być rozwijane inne formy własnościowe i inne formy organizacji produkcji, w tym gospodarstwa spółdzielcze, gospodarstwa Skarbu Państwa, gospodarstwa farmerskie, wielkotowarowa produkcja roślinna i w przyjętym zakresie wielkotowarowa produkcja zwierzęca.

    (**)Wprowadzenia prawidłowych zasad ekonomii w rolnictwie tak, aby rolnik wiedział, co ma produkować, w jakich ilościach, komu i po jakich cenach ma sprzedawać swoje produkty oraz kiedy otrzyma zapłatę, - ten postulat nabiera mocy wobec nasilających się negatywnych skutków działalności nieuczciwych przedsiębiorców funkcjonujących w obszarze skupu. W ostatnim okresie zaobserwowano rosnącą ilość poszkodowanych rolników, którzy nie mogą uzyskać zapłaty za dostarczony żywiec oraz płody rolne. Dobrym chociaż doraźnym rozwiązaniem byłoby uruchomienie funduszu odszkodowawczego dla oszukanych rolników finansowanego na podobnej zasadzie jak funkcjonujący obecnie fundusz promocji.

    (***)Zgodnie z rozporządzeniem Dz. U. z 2012 r. poz. 1380 w 2013 r. stawka zwrotu podatku akcyzowego zawartego w cenie oleju napędowego wykorzystywanego do produkcji rolnej wynosi 0,95 zł na 1 litr oleju. W 2013 r. roczny limit zwrotu podatku akcyzowego to 81,70 zł (86 x 0,95) za 1 ha. Proponujemy zwiększenie limitów zużycia paliwa rolniczego do 120 l/hektar i zwrotu pełnej akcyzy.

    (****)Obecnie obowiązują 5,8 i 23proc. Chodzi tutaj o możliwość w sposób uproszczony odliczania VAT przez rolnika na zakupione środki do produkcji rolnej, maszyny urządzenia oraz materiały budowlane, na podstawie faktur zakupu, bez konieczności prowadzenia ewidencji VAT.

    (*****)W Zdajemy sobie sprawę z etycznych kontrowersji, jakie wzbudza stosowanie uboju rytualnego i rozumiemy argumenty środowisk zabiegających o humanitarne traktowanie zwierząt. Humanitaryzm jednak, jak sama nazwa wskazuje, w centrum swojej aksjologii stawia istotę człowieka. Dylemat z jakim mamy do czynienia zmusza nas więc do zajęcia powyższego stanowiska jako nakierowanego na dobro ludzi: rolników żyjących z uboju, konsumentów spożywających tak przygotowany produkt.

    (******)W ramach sektora fitosanitarnego muszą powstać laboratoria wojewódzkie i regionalne. Jest to sprawa pilna, bowiem sprawa bezpieczeństwa żywności ciągle pozostawia wiele punktów do rozwiązania. W dziedzinie weterynarii potrzebne są dalsze rozwiązania dotyczące ochrony zwierząt, ich transportu, rejestracji oraz kontroli ich przemieszczania.

    V. PRACA I POLITYKA SPOŁECZNA

    W miarę pogarszania się sytuacji ekonomicznej państwa, następuje pogorszenie warunków bytowych coraz większej części społeczeństwa. Wzrasta zagrożenie marginalizacją wielu grupom społecznym. Jednocześnie maleje zdolność państwa do finansowania zadań publicznych oraz do przeciwdziałania negatywnym zjawiskom społecznym. Wyjście z tej sytuacji wymaga znacznego wysiłku legislacyjnego i organizacyjnego, przebudowy całego systemu zabezpieczenia społecznego, nowej wizji polityki społecznej.

    Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej świadoma trudności życia codziennego wielu milionów obywateli naszego kraju, opracowała systemowy program działań na rzecz poprawy standardu życia obywateli. Brak zainteresowania elitrządzących po 1989 roku trudnymi warunkami życia społeczeństwa,bezmyślne, bezduszne traktowanie ludzi, pragnących za wszelką cenę zapewnić swoim rodzinom minimum egzystencji, spowodowało wyobcowanie tych elit, obniżenie zaufania do organów władzy państwowej. Rządzący zobojętnieli już nawet na protesty różnych grup społecznych, poszkodowanych przez obłędną i bezduszną neoliberalną politykę społeczno-gospodarczą. Nagminne natomiast staje się wykorzystywanie siły całego aparatu państwowego, sądów i policji w walce z bezradnymi i bezbronnymi obywatelami, pragnącymi zachować godność i uchronić swoich najbliższych przed nędzą.

    Jesteśmy świadkami totalnego chaosu, jaki zapanował w naszym państwie. Jest on wynikiem braku spójnego programu koalicji rządzącej, zapewniającego choćby powstrzymanie destrukcji państwa oraz postępującej erozji i demoralizacji władzy publicznej na każdym jej poziomie. Chaos ten, przejawia się w przykrych doświadczeniach nas wszystkich - obywateli Rzeczypospolitej - w ciągu ostatnich dwudziestu trzech lat. Niezwykle groźna w skutkach staje się degradacja poziomu usług, jakie państwo świadczy na rzecz swoich obywateli. Dotyczy to sfery zabezpieczeń socjalnych, bezpieczeństwa, dostępności obywateli do ochrony zdrowiana zadowalającym poziomie.

    Polityka społeczna naszego państwa powinna opierać się na gwarancjach i prawach socjalnych, zapisanych w Konstytucji RP, która stanowi w szczególności, że: po pierwsze:

    "Władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego zatrudnienia poprzez realizowanie programów zwalczania bezrobocia, w tym organizowanie i wspieranie poradnictwa i szkolenia zawodowego oraz robót publicznych i prac interwencyjnych" - (Art.65 pkt 5)

    "Obywatelma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego" - (Art.67 pkt 1);

    "Obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i niemający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego" - (Art.67 pkt 2).

    >Polska powinna być nowoczesnym demokratycznym państwem prawa. Samoobrona dąży do urzeczywistnienia realnej a nie tylko formalnej demokracji, realnej praworządności i rzeczywistej sprawiedliwości społecznej. Idzie tu o równoprawny dostęp do dóbr nie tylko tych, które zapewniają godziwą egzystencję, ale również usług, jakie państwo świadczy na rzecz swoich obywateli.Nadszedł czas sprawiedliwego ich podziału na miarę możliwości naszego państwa, poprzez wsparcie tych grup społecznych, które poniosły największe koszty neoliberalnej polityki dotychczasowych rządów. Dotyczy to obywateli utrzymujących swoje rodziny ze źle i niewystarczająco opłacanej pracy najemnej, obywateli, którzy z różnych niezależnych od siebie przyczyn nie są w stanie świadczyć pracy, aby zapewnić sobie i swoim rodzinom minimum egzystencji. Cały wysiłek państwa powinien być ukierunkowany zarówno na wzrost gospodarczy, jak i realizację najważniejszych celów społecznych.

    Praca nie może być wyłącznie towarem podlegającym dzikim prawom rynku. Spełniać powinna ona również ważne funkcje społeczne i socjalne. Dziewiętnastowieczne podejście do tego problemu przez kolejne ekipy rządzące, traktowanie pracy wyłącznie w prymitywnym, towarowym ujęciu, ignorowanie innych jej funkcji, spowodowało swoiste reglamentowanie zatrudnienia, prowadzące do lawinowego wzrostu bezrobocia.

    iczba bezrobotnych w Polsce, wg oficjalnych danych GUS, wynosi około mln 300tys. osób, co wraz z tzw. bezrobociem ukrytym powoduje, że 3,2 obywateli naszego kraju pozbawionych jest możliwości zarobkowania. Zasiłki dla bezrobotnych pobiera zaś około 0,65 miliona pozostających bez pracy. Ze względu na zwiększającą się liczbę osób trwale pozostających bez zatrudnienia oraz napływ na rynek pracy absolwentów szkół i uczelni, nieposiadających uprawnień do stosownych świadczeń,liczba obywateli, korzystających z zasiłków dla bezrobotnych szybko spada. Kolejne ekipy rządzące niszczyły rynek pracy. W styczniu 1990 r. stopa bezrobocia wynosiła zaledwie 0,3% a w porównywalnym miesiącu 2013 r. wynosiła aż 14,2proc.

    Od 1 czerwca 2012 roku zasiłek dla bezrobotnych przyznany po dniu 31 grudnia 2009 r. w pierwszych trzech miesięcy posiadania prawa do tego zasiłku wynosi 794,20 zł. W okresie kolejnych miesięcy posiadania prawa do zasiłku kwota zasiłku dla bezrobotnych to 623,60 zł. Zasiłek pobiera się przez 6 lub 12 miesięcy. Maksymalny czas pobierania zasiłku jest zależny od stopy bezrobocia panującego w powiecie w którym mieszka (jest zarejestrowany) bezrobotny. Przez 6 miesięcy zasiłek mogą pobierać bezrobotni mieszkający na terenie powiatu, w którym stopa bezrobocia dnia 30 czerwca roku poprzedzającego nie przekraczała 150% przeciętnej stopy bezrobocia w kraju. Przez 12 miesięcy zasiłek mogą pobierać bezrobotni mieszkający w powiatach, gdzie bezrobocie przekracza 150% przeciętnej stopy bezrobocia w kraju a także bezrobotni którzy ukończyli 50 lat i mają przepracowane co najmniej 20 lat. W całym kraju z prawa do zasiłku dla bezrobotnych korzysta 305 tysięcy osób, a więc ok. 15,9 proc. wszystkich bezrobotnych. Oznacza to, większość zarejestrowanych bezrobotnych nie może znaleźć pracy od ponad roku. wartość wypłaconych zFunduszu Pracy zasiłków dla bezrobotnych wyniosła 3,2 miliarda złotych. Polska powinna wdrożyć system pomocy bezrobotnym wzorem starych krajów Unii Europejskiej gdzie 70-80 proc. pozostających bez pracy nawet do 24 miesięcy i dłużej otrzymuje zasiłki.

    Źródło: Money.pl na podstawie danych z Eurostatu i MPiPS

    W Polsce wydatki na pomoc społeczną, w relacji do ogółu wydatków budżetu państwa, systematycznie maleją (w latach 2000-2002 spadły o około 10%) aby w roku 2011 osiągnąć w sumie kwotę 16,584 mld zł tj. 5,5% ogółu wydatków budżetowych. Łącznie na różnego rodzaju świadczenia pomocy społecznej państwo i samorządy wydały 41,5 mld zł. Z danych opublikowanych przez GUS wynika, że w przeliczeniu na jednego mieszkańca pomoc publiczna z budżetu centralnego wyniosła w 2011 r. dokładnie 351 zł (w 2010 r. – 368 zł). Średnia wartość pomocy z samorządów osiągnęła z kolei poziom 651 zł w skali roku i są to sumy niewystarczające w stosunku do potrzeb.

    Polacy w ostatnich protestach społecznych dali wyraźny sygnał, że nie zaakceptują dalszych przemian, które przynoszą korzyści wyłącznie nielicznej, neoliberalnej, samozwańczej elicie polityczno-finansowej. Bardziej sprawiedliwy podział dochodu narodowego, prowadzący do likwidacji nędzy i zwiększenia dobrobytu obywateli naszego kraju, utrzymujących się z pracy najemnej, jest jednym z ważnych celów programu społeczno-gospodarczego Samoobrony Rzeczypospolitej Polskiej. Możliwości i rezerwy w tym zakresie są bardzo duże.

    Pseudonaukowy charakter mają pomysły obniżenia podatków najbogatszym obywatelom naszego kraju, co miałoby spowodować wzrost inwestycji w gospodarce a w konsekwencji zmniejszenie bezrobocia. Wiadomo, że "nadzwyczajny zysk" osiągnięty w wyniku prostej obniżki podatku, w obecnej trudnej kryzysowej sytuacji gospodarczej, nie zostanie przeznaczony na nowe inwestycje zwiększające liczbę miejsc pracy, lecz na konsumpcję dóbr luksusowych.

    Podatek liniowy jest to podważanie idei solidaryzmu społecznego leżącego u podstaw każdej państwowości. Jest po prostu niesprawiedliwy, gdyż uprzywilejowuje tych, którzy mają duże dochody. Twierdzenia neoliberalnych ekonomistów, iż podatek liniowy nakręci naszą gospodarkę jest fałszywy. Co prawda najbogatsi obywatele zyskują najwięcej, ale pieniądze, które w ten sposób zostaną im w kieszeni, nie zostaną zainwestowane, nie stworzą nowych miejsc pracy, lecz zostaną wydane na konsumpcję dóbr luksusowych, których polskie przedsiębiorstwa nie produkują. Dobra luksusowe produkowane są w bogatych państwach, tam gdzie istnieje na nie zapotrzebowanie. Import tych towarów nie wpłynie na wzrost popytu na polskim rynku. W żaden sposób nie przyczyni się do zwiększenia miejsc pracy, nie wpłynie na pobudzenie wzrostu gospodarczego. Ponadto zdaniem resortu finansów, wprowadzenie 18-proc. podatku liniowego z kwotą wolną od podatku w wysokości 4000 zł byłoby szkodliwe dla budżetu. Wiązałoby się z utratą wpływów budżetowych na poziomie 10 mld zł. Aby osiągnąć zaplanowane na 2004 rok wpływy, stawka musiałaby wynieść ok. 21,5 proc. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż poświęcanie lewicowych ideałów na rzecz neoliberalnych pomysłów służy wyłącznie chęci utrzymania władzy za wszelką cenę. Tak zwana "ucieczka do przodu" jest próbą zjednania sobie środowisk wielkiego biznesu kosztem interesów państwa. Pozyskanie przychylności ludzi z grubymi portfelami ma wyłącznie na celu usadowienie się w przyszłości na wygodnych i intratnych posadach w obliczu nieuniknionej katastrofy utraty władzy politycznej. W obliczu konieczności zadbania o własne interesy nie mają już znaczenia głoszone wcześniej poglądy, iż jedna stawka podatkowa jest społecznie niesprawiedliwa, sprawiedliwie jest bowiem, gdy bogaci płacą podatki dużo wyższe niż obywatele biedniejsi. Nie istotne już jest, iż przy jednostopniowym podatku w trudnej sytuacji mogłyby się znaleźć osoby najbiedniejsze, które dotychczas korzystały z pomocy społecznej. Jako wyraz rzekomego troszczenia się o ich los i zachowania statusu materialnego, postulują wprowadzenie kwoty wolnej od podatku. Oczywiste jest, że po wprowadzeniu podatku liniowego najbogatsi otrzymają swoje prawa i pieniądze, lecz dla najbiedniejszych 57% obywateli polskich nie zostaną nawet ochłapy. Powróci stara argumentacja zaciskania pasa w imię świetlanej przyszłości ubarwiona patriotycznymi hasłami. Poszerzy się obszar nędzy a bogaci będą jeszcze bogatsi.

    Dalsze próby obniżania dochodów ludności z pracy powodować mogą destabilizację gospodarki narodowej i rozpad struktur społecznych. W aspekcie ekonomicznym grozi to dramatycznym zmniejszeniem popytu wewnętrznego i załamania gospodarczego a w aspekcie społecznym - dalszym zmniejszaniem się akceptacji obywateli dla naczelnych organów państwa. Jest to niezwykle niebezpieczne dla przyszłości, stabilizacji, bezpieczeństwa i ciągłości państwa.

    W porównaniu z innymi krajami europejskimi cena pracy w Polsce jest stosunkowo niska. Według danych Eurostatu w Polsce godzinowe koszty pracy w 2011 r. wyniosły 7,1 euro. To aż o ponad połowę mniej niż w Słowenii. U naszych południowych sąsiadów, Czechów i Słowaków, godzina pracy kosztuje odpowiednio 10,5 euro oraz 8,4 euro. Dla porównania, w Norwegii, w której praca jest najdroższa na całym kontynencie, w 2011 r. pracodawcy za godzinę pracy musieli zapłacić aż 44,2 euro. Nieco niższy poziom kosztów pracy odnotowały Belgia (39,3 euro), Szwecja (39,1 euro) oraz Dania (38,6 euro). Koszt jednej godziny pracy w polskim przemyśle przetwórczym wynosi około jest znacznie niższy niż średnia w Unii Europejskiej. Koszt jednej godziny pracy w Polsce jest sześć razy mniejszy niż w Norwegii, ponad pięciokrotnie niższy niż w Danii, Austrii, Szwecji, Niemczech, Belgii i Francji. Wydajność pracy w Polsce, na skutek zaniedbań inwestycyjnych i gorszego poziomu uzbrojenia technicznego przemysłu, jest tylko dwukrotnie niższa niż średnia w UE.

    Wynagrodzenie brutto w Polsce stanowi 71% kosztów pracy ponoszonych przez przedsiębiorców, a pozapłacowe wydatki socjalne, obciążające pracodawcę, stanowią 29% ich kosztów. W krajach UE udział wynagrodzenia brutto i kosztów pozapłacowych wynosi przeciętnie odpowiednio 66% i 33%, co oznacza, iż zachowując różnice w globalnym ujęciu finansowym, relacje te w ujęciu procentowym są zbliżone, a nawet wydatki na cele socjalne są tam większe. Nie możemy ścigać się z krajami azjatyckimi w zakresie zmniejszania kosztów pracy, ze względu na szereg różniących nas uwarunkowań kulturowych, cywilizacyjnych i geograficznych. Żyjąc w Europie powinniśmy brać przykład z najbogatszych krajów i, dążąc do wyrównywania relacji płacowych, skorzystać z ich doświadczeń.

    Twierdzenie liberalnych ekspertów gospodarczych, że wysokie koszty pracy są podstawową barierą rozwoju gospodarczego, jest z gruntu fałszywe. Najważniejszą przyczyną załamania się sytuacji finansowej przedsiębiorstw oraz główną barierą rozwoju gospodarczego Polski nie są rzekome wysokie koszty pracy ale utrzymywanie przez Radę Polityki Pieniężnej wysokich stóp procentowych banku centralnego i nierealny kurs złotego polskiego wobec innych głównych walut (USD i Euro). O wiele większym obciążeniem dla polskiej gospodarki, w porównaniu z kosztami pracy, jest swoisty podatek, haracz pobierany przez międzynarodowe instytucje kredytowe (banki) od przedsiębiorców, w postaci wysokich odsetek od kredytów. Koszty tego haraczu przerzucane są przez przedsiębiorców na pracowników, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami tego zjawiska. Tak zwane restrukturyzacje przeprowadzane w przedsiębiorstwach, skutkujące masowymi zwolnieniami pracowników, presja pracodawców na obniżenie stawek godzinowych pracy, płacy minimalnej, obniżenie stawek za nadgodziny, uwłaczające godności ludzkiej zmiany w kodeksie pracy, powszechne zastępowanie umów o pracę tzw. „umowami śmieciowymi” to nic innego, jak tylko rozpaczliwa próba ratowania przedsiębiorstw kosztem pogorszenia sytuacji dochodowej grup społecznych, utrzymujących się z pracy najemnej.

    Niedostosowanie się przedsiębiorstw do narzuconych globalnych reguł gry skutkuje ich upadłością. Przerzucanie kosztów wyjścia z kryzysu gospodarczego na pracowników, czy bezrobotnych lub najbiedniejszych, jest polityką antyspołeczną, krótkowzroczną, prowadzi jedynie do poszerzenia się dysproporcji płacowych i zubożenia około 2/3 ogółu zatrudnionych, których wynagrodzenie nie osiąga nawet średniego poziomu w kraju. Nieustanne pogarszanie warunków dochodowych coraz większej grupy pracowników, czy grup zawodowych, skutkuje zmniejszeniem popytu rynkowego, co hamuje rozwój inwestycji i produkcji. Kluczem do rozwiązania problemu bezrobocia w Polsce, lub przynajmniej zmniejszenia jego katastroficznej skali, jest zmiana polityki pieniężnej Narodowego Banku Polskiego i Rady Polityki Pieniężnej. Wysokie stopy procentowe kredytów inwestycyjnych, produkcyjnych i konsumpcyjnych w znacznym stopniu spowodowane są polityką utrzymywania wysokich stóp procentowych banku centralnego oraz polityką wysysania pieniądza z polskiego systemu bankowego, za pomocą różnego rodzaju manipulacji i instrumentów finansowych. Zaprzestanie przez NBP tej szkodliwej dla gospodarki działalności zaowocowałoby tym, iż banki komercyjne swoje środki finansowe, zamiast lokować w atrakcyjnych papierach wartościowych emitowanych przez NBP i Skarb Państwa, z powodu braku alternatywy, skierowałyby na działalność gospodarczą w postaci znacznie tańszych kredytów.

    Uwolnienie polskiej gospodarki od duszącego ją haraczu, pobieranego przez międzynarodowe i krajowe instytucje kredytowe, przyniosłoby znaczną poprawę opłacalności produkcji, a w konsekwencji wzrost konkurencyjności produkowanych towarów, zarówno na krajowym rynku, jak i na rynkach międzynarodowych. Z powodu antypolskich motywacji liberałowie uparcie realizują plan kolonialnego uzależnienia Polski od międzynarodowych instytucji finansowych oraz organizacji gospodarczych i politycznych.

    Według tego planu, Polska ma być wyłącznie rynkiem zbytu dla towarów produkowanych przez kraje wysoko rozwinięte, swoistym buforem łagodzącym cyklicznie powtarzające się kryzysy nadprodukcji w światowej gospodarce oraz rezerwuarem i dostarczycielem siły roboczej w okresach koniunktury i światowego wzrostu gospodarczego. W tym kontekście rozumna ochrona polskiego rynku wewnętrznego powinna być integralnym i podstawowym elementem polityki ekonomicznej państwa, prowadzącej do utrzymania miejsc pracy i zmniejszania bezrobocia. Po dwudziestu trzech latach obowiązywania liberalnej doktryny, wg której najlepszą polityką przemysłową jest jej brak, po trzynastu latach braku lojalności następujących po sobie ekip rządzących wobec własnego państwa i narodu polskiego, po trzynastu latach niszczenia struktur państwa i gospodarki, istnieje jeszcze szansa naprawy, uzdrowienia sytuacji i wyjścia z kryzysu. Poziom wykorzystania potencjału produkcyjnego polskiej gospodarki wynosi 65%. Uruchomienie tak znacznego niewykorzystanego potencjału jest warunkiem koniecznym skutecznego wyeliminowania bezrobocia. Odpowiednia zmiana polityki finansowej państwa, tj. polityki pieniężnej NBP i polityki fiskalno-podatkowej rządu umożliwi stosunkowo szybkie uruchomienie zamrożonych zdolności produkcyjnych w przemyśle, a w konsekwencji również szybkie ograniczenie bezrobocia.

    Na terenach wiejskich występuje wysokie bezrobocie. Barierą rozwoju gospodarczego tych terenów jest niedostateczny rozwój infrastruktury. Lokalizacja inwestycji przemysłowych i innych na tych obszarach jest wskutek tego znacznie utrudniona. Naturalnym rozwiązaniem tego problemu jest rozwój handlu, rzemiosła i usług, działających na rzecz, jak i wokół rolnictwa. Żaden program, przewidujący rozwój tych dziedzin na obszarach wiejskich, nie przyniesie pozytywnych skutków, bez zwiększenia popytu rynkowego ludności wiejskiej. Opłacalność produkcji rolnej, zapewnienie korzystnych cen na te produkty, doprowadzi w konsekwencji do wzrostu zamożności tej grupy społecznej. Wzrost zamożności obywateli Polski utrzymujących się z produkcji żywności będzie pozytywnie oddziaływać ekonomicznie na całą społeczność zamieszkującą obszary wiejskie. Fundusze wypracowane w sektorze rolnictwa zostaną przeznaczone na konsumpcję towarów wyprodukowanych w sektorze rzemiosła i usług. Pojawi się zapotrzebowanie na dobra inwestycyjne i konsumpcyjne, usługi agrotechniczne i budowlane, co pozytywnie oddziaływać będzie na rozwój handlu. Takie ustawienie relacji ekonomicznych da gwarancję skutecznego harmonijnego rozwoju, prowadzącego w konsekwencji do spadku bezrobocia na obszarach wiejskich. Zanim jednak pozytywne efekty programu gospodarczego Samoobrony Rzeczypospolitej Polskiej spowodują powszechnie odczuwalną poprawę bytu obywateli, pilnego rozwiązania wymagają aktualne, bieżące trudności życia codziennego. Pilnej ochrony i pomocy socjalnej, w ramach cywilizacyjnej zasady solidaryzmu społecznego, wymagają najsłabsze ekonomicznie grupy społeczne, szczególnie poszkodowane przez skutki prowadzonej dotychczas neoliberalnej polityki społeczno-gospodarczej.

    PROGRAM "PIERWSZA PRACA"

    Nowa filozofia państwa musi opierać się na idei poszanowania człowieka, zapewnieniu mu pracy oraz godnego za nią wynagrodzenia. W przypadku utraty źródła zatrudnienia państwo musi zapewnić godne, pozbawione upodlenia życie przy jednoczesnej drodze szerokiego wsparcia w poszukiwaniu nowego zatrudnienia. Jeżeli państwo nie przeznaczy na to dostatecznych środków, będzie musiało te środki rozdzielać tylko i wyłącznie na cele związane z likwidacją tych zjawisk np. zwiększać dotacje na policję lub na likwidację skutków bezrobocia itd. Państwo musi wspierać swoich obywateli w realizacji ich dążeń zarówno zawodowych, jak i materialnych. Jeżeli wahania koniunkturalne będą grozić upadkiem danych branż, tudzież nawet pojedynczych firm, mających znaczenie dla społeczności lokalnych, państwo musi zapobiegać tego rodzaju zjawiskom. Po powrocie na właściwą drogę rozwoju państwo będzie miało wtedy moralne prawo do żądania wdzięczności za udzieloną pomoc w postaci odpowiednich i ustalonych na sprawiedliwej i odpowiadającej rzeczywistym potrzebom stopie podatków. Takie postępowanie będzie wówczas również odbierane, jako naturalny obowiązek obywateli wobec państwa, gdyż obywatele będą mieli zapewniona ochronę na przyszłość dzięki takiemu właśnie własnemu ich postępowaniu. Na tym mechanizmie opierają się założenia społecznej gospodarki rynkowej, której istnienie gwarantuje art. 20 Konstytucji, a który nie jest przestrzegany.

    Przy tak skonstruowanym systemie, który zapewnia bezpieczeństwo w postaci dążenia do realizacji pełnego zatrudnienia, płacę uzależnioną od wkładu pracy, adekwatną do minimum socjalnego pomoc społeczną - prawidłowe funkcjonowanie organów państwa oraz jego struktur jest w pełni możliwe. Przy prawidłowym rozwoju społeczno-gospodarczym wiele anomalii, sankcjonowanych konsekwencjami natury prawnej ulega znacznemu ograniczeniu. Poprawi się również funkcjonowanie prawa, gdyż znika większość powodów do jego łamania. W ten sposób zostanie odbudowane zaufanie obywateli do własnego państwa oraz znacząco zwiększy się akceptacja kierunków przez to państwo realizowanych. Poszerza się zjawisko marginalizacji wielu grup społecznych. Wyjście z tej sytuacji wymaga odmiennego podejścia do przebudowy całego systemu zabezpieczenia społecznego oraz nowej wizji polityki społecznej. Skoro "niewidzialna ręka" nie jest w stanie unormować rynku pracy, to odpowiedzialność za walkę z jego destabilizacją, wzorem innych krajów europejskich, musi ponosić państwo. To jest jego konstytucyjny obowiązek. Według danych przekazanych przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, w styczniu 2013 roku stopa bezrobocia wzrosła z 13,3 do 14,2 proc. Na koniec roku bez zatrudnienia pozostawało 2, 14 mln osób, zarejestrowanych bezrobotnych w wieku do 24 lat prawie, 411 tys. i jest to najwyższy poziom o tej porze roku od sześciu lat. Jednocześnie, jak wynika z badania Uniwersytetu Jagiellońskiego (UJ) dokonanego na zlecenie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, w naszym kraju jest wolnych około 600 tys. stanowisk pracy a wielu przedsiębiorców bezskutecznie poszukuje kandydatów do zatrudnienia.

    Obecnie bezrobocie dotyka ok. 28, 4 proc. absolwentów szkół a dzieje się tak, dlatego bo bezrobotni w przytłaczającej większości nie spełniają oczekiwań pracodawców. Głównym powodem jest bak doświadczenia zawodowego kandydatów do pracy. Z jednej strony pracodawcy poszukują pracowników z doświadczeniem zawodowym, z drugiej zaś strony absolwenci nie mogą nabyć doświadczenia zawodowego, bo nie mogą znaleźć pracy. Ten zaklęty krąg niemożności trzeba przeciąć i wdrożyć kompleksowe rozwiązania spełniające zarówno oczekiwania absolwentów jak i pracodawców.

    Program "Pierwsza Praca" wdrażany był przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w czasach, kiedy bezrobocie oscylowało wokół liczby wyrażanej przez jedną cyfrę. Dlatego dziś nie przystaje on do rzeczywistości i wymaga uzupełnienia i daleko idących korekt. Od realiów rynku pracy odstaje również szkolnictwo zawodowe wszystkich szczebli. Jednak konieczna reforma szkolnictwa wymaga okresu liczonego w latach. Tyle czasu niestety nie mamy, bowiem problem bezrobocia ludzi młodych ze względu na odczuwane już niekorzystne skutki, takie jak emigracja młodego pokolenia oraz jego wykluczenie społeczne, wymaga pilnego rozwiązania. Jednocześnie system szkoleń zawodowych zarówno tych finansowanych z Funduszu Pracy jak i z unijnych grantów np. programu operacyjnego "Kapitał Ludzki", jest alarmująco nieskuteczny i całkowicie nie spełnia wcześniej pokładanych w nich oczekiwań. Dlatego proponujemy nowe rozwiązania, które zmniejszyłyby napięcia na ryku pracy w dość przewidywalnie krótkim czasie.

    Fundament, z którego "Samoobrona" wywodzi swój program opiera się na gwarancjach i prawach socjalnych, zapisanych w Konstytucji RP, która stanowi w szczególności, że: "Władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego zatrudnienia poprzez realizowanie programów zwalczania bezrobocia, w tym organizowanie i wspieranie poradnictwa i szkolenia zawodowego oraz robót publicznych i prac interwencyjnych" (Art. 65 pkt. 5). Program "Pierwsza Praca", jako element szerszego rozwiązania systemowego, w proponowanej przez "Samoobronę" wersji wypełnia cytowany zapis ustawy zasadniczej w całości.

    Analizując dane z rynku pracy i dane makroekonomiczne z lat ubiegłych, interpolując je na lata następne możemy stwierdzić z całą pewnością, że na koniec roku 2013 poziom bezrobocia osianie próg 15 proc., zaś wśród absolwentów przekroczy on znacznie poziom 30 proc. i jeżeli nie zmienimy nic w polityce społecznej państwa, opisane tendencje będą się nasilać w przyszłości.

    Z naszych analiz wynika, że trudności w znalezieniu pracy przez absolwentów mają swoje źródła nie tylko w niekorzystnych uwarunkowaniach gospodarczych, czy globalnej dekoniunkturze, ale przede wszystkim z braku zainteresowania państwa tą problematyką i wynikającego z tego faktu zastosowania nieprzystających do realiów, nieskutecznych instrumentów regulujących rynek pracy. Równie ważne obok wymienionych, jest niewystarczające zainteresowanie i angażowanie się przedsiębiorców w proces szkolenia młodych absolwentów w celu dostosowania ich kompetencji do własnych potrzeb. Punktem wyjścia do prac nad naszym programem były dane statystyczne obrazujące efektywność dotychczasowych rozwiązań. Wśród absolwentów, którzy zasilą rynek pracy około 150 tys. zajmie etaty po osobach, które przejdą na emeryturę lub rentę, w gospodarce zaś przybędzie ok. 100 tys. nowych miejsc pracy. Pozostali w liczbie około 250 tys. będą musieli polegać na różnych formach pomocy państwa w znalezieniu zatrudnienia. Według przewidywań Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej z 12 miesięcznych lub półtorarocznych staży, jednak niegwarantujących stałego zatrudnienia, w ramach programu Pierwsza Praca skorzysta ok. 110 tys. absolwentów, około 30 tys. spożytkuje skromne wsparcie na stworzenie własnego biznesu, ale mimo to ok. 110 tys. młodych nie znajdzie zajęcia.

    W naszych dodatkowych rozwiązaniach programowych przewidujemy pięcioletni okres szkolenia absolwentów bezpośrednio w zakładzie pracy prowadzonych pod okiem pracodawcy lub odpowiedniego specjalisty. Państwo w zamian za wydatki poniesione na szkolenie absolwenta przez przedsiębiorcę, zrefunduje koszty jego zatrudniania według następującego algorytmu. W pierwszym roku refundacja dla pracodawcy wyniesie 100 proc. kosztów zatrudnienia stażysty zaś w kolejnych latach odpowiednio 80, 60, 40 i 20 proc. W zależności od bieżącej sytuacji na rynku pracy oraz rodzaju przedsiębiorstwa przewidujemy modyfikacje zastosowanego algorytmu np. w wymiarze 100, 75, 50, 25, 0.Takie rozwiązanie będzie miało fundamentalne znaczenie w przygotowaniu młodych do wejścia na rynek pracy i zdobycia stałego zatrudnienia. Tylko w takim systemie, gdzie kompleksowe szkolenie pracownika odbywa się bezpośrednio w przedsiębiorstwie a nie na kursach teoretycznych w salach wykładowych, pozwala zdobyć adeptom niezbędne umiejętności zawodowe lub biznesowe oraz zrozumieć istotę działania firmy, aby w przyszłości spełnić oczekiwania pracodawcy. Z kolei przedsiębiorca będzie miał w perspektywie możliwość wytypowania dla pracownika właściwej ścieżki kariery zawodowej w celu optymalnego wykorzystanie jego potencjału.

    Proponowane przez nas miesięczne wynagrodzenie stażysty musi być wprawdzie zależne od posiadanych przez niego kwalifikacji i wykształcenia, jednak według naszych opinii nie powinno ono odbiegać od przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw, które na dzień dzisiejszy zbliża się do kwoty 3 800 PLN. Taki poziom wynagrodzenia będzie nie tylko dobrą motywacją dla młodego pracownika w nabywaniu kwalifikacji i doświadczenia, ale również dla pracodawcy, aby stosowną wiedzę w maksymalnym stopniu stażyście przekazać.

    Niejako "przy okazji" wdrożenia naszego programu liczymy również na pewien pozytywny "efekt uboczny". Sądzimy bowiem, że pracodawcy zachęceni możliwością pozyskania tak zwanej "taniej siły roboczej", łatwiej się zdecydują na inwestycje prorozwojowe w swoim przedsiębiorstwie generując dodatkowe miejsca pracy. Liczymy również na nowych inwestorów, także na tych zagranicznych gotowych skorzystać z naszej oferty programowej. Całkowity koszt naszego programu aktywizacji zawodowej absolwentów szacujemy średnioroczne na kwotę ok. 10 mld zł, natomiast w ujęciu sześcioletnim 60 mld zł. Obecnie Fundusz Pracy dysponuje kwotą 5 mld zł na walkę z bezrobociem. Zatem Całkowity budżet FP w pierwszym roku funkcjonowania wraz ze stosowną rezerwą powinien wynosić nie mniej niż 15 mld zł. Biorąc pod uwagę skalę naszego programu to środki te są bardzo skromne, jednakże wykorzystane w sposób efektywny na pewno przyniosą pożądane rezultaty. Nasz program walki z bezrobociem takie racjonalne wydatkowanie funduszy gwarantuje.

    LIKWIDACJA UBÓSTWA I WALKA Z GŁODEM

    W ramach tych działań istnieje pilna konieczność podjęcia wzmożonych wysiłków państwa, mających na celu ograniczenie i likwidację zjawiska niedożywienia i głodu. Permanentne niedożywienie znacznej części naszego społeczeństwa, szczególnie dzieci i młodzieży, stwarza poważne zagrożenie dla ich prawidłowego rozwoju psychofizycznego i skutkować będzie rozwojem szeregu chorób, szczególnie społecznych. Wydatki państwa, związane z leczeniem i zapobieganiem skutkom niedożywienia społeczeństwa, wzrastać będą w sposób lawinowy w okresie najbliższych dziesięciu lat. Wzrost liczby osób chorych, niepełnosprawnych, inwalidów, osób niezdolnych do pracy i samodzielnego utrzymania się, w powiązaniu ze zjawiskiem starzenia się społeczeństwa i osiąganiem wieku emerytalnego przez obywateli powojennego wyżu demograficznego, może stać się w nieodległej przyszłości poważną barierę rozwojową naszej gospodarki i państwa.

    Konieczność zapobiegania negatywnym zjawiskom ubóstwa wynika nie tylko z humanitaryzmu i cywilizacyjnej wrażliwości społecznej państwa. Idzie tu o swoistą inwestycję w przyszłość, warunkującą właściwy rozwój gospodarczy i społeczny. W tym kontekście aktywna polityka społeczna państwa, obok właściwie ukierunkowanej polityki edukacyjnej, powinna być integralnym i istotnym elementem każdego programu społeczno-gospodarczego. Wszechobecna, porażająca znieczulica i powszechny brak wrażliwości neoliberalnych elit rządzących na negatywne zjawiska, świadczą o braku zainteresowania z ich strony nie tylko bieżącymi problemami kraju, ale również jego przyszłością, losem narodu. Interesuje ich wyłącznie bieżąca eksploatacja zasobów naturalnych i ludzkich, wyzysk społeczny jak najmniejszym kosztem własnym, nieuchronnie prowadzący nie tylko do katastrofy ekonomicznej i ekologicznej, ale przede wszystkim, nieodwracalnej w skutkach, katastrofy demograficznej i społecznej.

    Bulwersujący i nie do zaakceptowania jest fakt poszerzania się grupy obywateli naszego kraju permanentnie głodnych i niedożywionych, w sytuacji przepełnienia produktami rolnymi magazynów Agencji Rynku Rolnego. Pilnego wsparcia rzeczowego i finansowego oczekują gminy oraz organizacje społeczne, zajmujące się ograniczaniem skutków ubóstwa i głodu, szczególnie wśród dzieci i młodzieży.

    Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej, w swoim programie poprawy standardu życia obywateli naszego kraju, dużą wagę przykłada do likwidacji skutków powszechnego niedożywienia i głodu wśród dzieci i młodzieży. Niezbędne jest systemowe skorelowanie działań w tym zakresie między jednostkami administracji rządowej i samorządowej (gminnej powiatowej i wojewódzkiej). Dość dobrze zachowana sieć stołówek w placówkach oświatowych daje realną możliwość szybkiej i skutecznej realizacji tego programu. Istnieje duża szansa, po dokonaniu odpowiednich zmian organizacyjnych i legislacyjnych, zapewnienia każdemu głodnemu dziecku, dwóch pełnokalorycznych posiłków dziennie. Środki rzeczowe w postaci podstawowych produktów rolnych, takich jak mięso drobiowe, wieprzowe, wołowe, mąka, mleko, cukier i inne, pochodziłyby z zasobów Agencji Rynku Rolnego, która dokonując interwencji na rynku rolnym byłaby zobowiązana zaspokoić przede wszystkim potrzeby wynikające z programu. Środki finansowe pochodziłyby głównie z budżetu państwa, ale również z funduszu celowego gromadzącego wszelkie środki pozabudżetowe pochodzące z dobrowolnych świadczeń firm i ludności oraz z innych źródeł, np. już funkcjonujących granicznych celnych opłat wyrównawczych.

    Poszerzenie rzeczowych świadczeń państwa poprzez zwiększenie spożycia zbiorowego, w sytuacji kryzysu gospodarczego i pogarszających się warunków życia wielu milionów obywateli, jest jego konstytucyjnym obowiązkiem. W miarę stopniowego poszerzania zadań programu, poza wykorzystaniem bazy żywieniowej, opartej na sieci stołówek szkolnych, możliwe byłoby włączenie innych obiektów przystosowanych do świadczenia usług gastronomicznych. Włączenie do spożycia zbiorowego obywateli wymagających wsparcia, spowoduje pozytywne skutki dla gospodarki. Zwiększy bowiem efektywny popyt konsumpcyjny na rynku a tym samym możliwości zbytu produkcji i usług.

    Ważnym zadaniem jest zmiana podejścia państwa do problemu bezrobocia. Funkcję socjalno-osłonową w stosunku do bezrobotnych, dla których urzędy pracy nie mają propozycji odpowiedniego zatrudnienia, pełnią zasiłki dla bezrobotnych, wypłacane obecnie jedynie przez okres sześciu miesięcy od momentu utraty zatrudnienia, w symbolicznej wysokości z Funduszu Pracy. Biorąc pod uwagę fakt, iż wydatki państwa na pomoc społeczną kształtują się na symbolicznym poziomie, sytuacja materialna i bytowa osób i ich rodzin, pozbawionych stałego źródła utrzymania, jest niezwykle trudna i dramatyczna. Na przykład na pomoc rodzinom i dzieciom – w tej dziedzinie jesteśmy najgorsi w całej Unii, zarówno jeśli weźmiemy pod uwagę wydatki jako odsetek PKB (0,8 proc.), jak i odsetek całkowitych wydatków na pomoc społeczną (3,9 proc.). Tymczasem coraz więcej Polaków żyje w skrajnej biedzie. W 2012 roku liczba ubogich wzrosła o 300 tys.. Oznacza to, że 2,5 mln ludzi nie stać na zaspokojenie podstawowych potrzeb, czyli kupienie jedzenia, odzieży i opłacenia bieżących rachunków.

    Taka sytuacja z punktu widzenia państwa prawa jest niedopuszczalna. Obywatel wnosząc obowiązkowe składki na ubezpieczenia społeczne winien mieć prawo do pełnego zabezpieczenia socjalnego w trudnych sytuacjach życiowych, od niego niezależnych, aby zapewnić godny byt sobie i swojej rodzinie. Taka powinna być jedna z podstawowych funkcji państwa.

    Samoobrona postuluje rozwiązanie tego problemu w taki sposób, aby wysokość i czas otrzymywania zasiłków dla bezrobotnych powiązać z czasem opłacania składek na ubezpieczenia społeczne podczas aktywności zawodowej i stale monitorowanymi kosztami utrzymania. Środki finansowe, jakie obywatel otrzymuje od państwa, winny starczyć nie tylko na pokrycie podstawowych opłat bytowych (np. czynsz, opłaty za energię), ale również godne życie. Tzw. pomoc społeczna realizowana przez administrację rządową, samorządy i organizacje charytatywne winna mieć wyłącznie charakter wspomagający regularną pomoc państwa wszędzie tam, gdzie wymagają tego okoliczności środowiskowe lub życiowe beneficjenta takiej pomocy. W tym celu Samoobrona proponuje:

    • wprowadzenie powszechnych zasiłków dla bezrobotnych, którzy bez własnej winy nie mogą znaleźć pracy, na poziomie minimum socjalnego, tj. 983 zł dla jednego dorosłego człowieka,
    • zwolnienie z podatku od dochodów osobistych (PIT) płac, emerytur i rent na poziomie minimum socjalnego,
    • wprowadzenie kwoty wolnej od opodatkowania w wysokości odpowiadającej minimum socjalnemu tj. około 11,8 tys. zł rocznie,
    • wprowadzenie trzeciej grupy podatkowej o stawkce w wysokości 50% dla dochodów osobistych powyżej 144tys. zł.

    Samoobrona w związku z krytyczną sytuacją społeczno-gospodarczą w kraju, uważa, że zasiłki dla bezrobotnych powinny wynosić tyle, co poziom minimum socjalnego. Na ten cel w budżecie potrzeba rocznie około 30 mld zł. Uważamy również, iż należy zwolnić od podatku od dochodów osobistych płace, emerytury i renty na poziomie minimum socjalnego, co spowoduje uszczuplenie dochodów budżetu w wysokości około 47% dochodów z tytułu podatku od dochodów osobistych ludności, czyli około 13 mld zł. Na najpilniejsze cele społeczne Samoobrona postuluje wydatkowanie z budżetu państwa kwoty 41 mld zł. Nie spowoduje to jednak dodatkowego deficytu budżetowego, gdyż zostałby on skompensowany dochodami z projektowanego podatku obrotowego w kwocie około 43 mld zł., lub 80 mld w wariancie 2%.

    REFORMA EMERYTALNA

    Samoobrona krytycznie ocenia założenia i realizację tzw. reformy emerytalnej - założenia i wdrażanie ustawy z sierpnia 1997 r. o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych. Utworzono obok państwowego Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS), zarządzanego przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, drugi filar systemu emerytalnego - otwarte kapitałowe fundusze emerytalne, zarządzane przez prywatne towarzystwa emerytalne. Celem funduszy kapitałowych, które mają charakter obowiązkowy jest gromadzenie środków pieniężnych ze składek emerytalnych i ich lokowanie (inwestowanie) z przeznaczeniem na wypłatę członkom funduszu po osiągnięciu przez nich wieku emerytalnego.

    Utworzenie kapitałowego obowiązkowego systemu emerytalnego spowodowało osłabienie finansowe FUS, jego zdolności do wypłacania świadczeń. To wymagało dofinansowanie go z budżetu państwa. Za rok 2012 deficyt FUS wynosił 16.689,578 mln zł.

    Istotnym efektem reformy emerytalnej będzie drastyczne zredukowanie stopy zastępowalności dochodów z pracy (wynagrodzeń) przez emerytury. Nigdzie w Europie nie ma takiego, jak w Polsce, rozwiązania systemowego, zmuszającego pracowników do odprowadzania składek do prywatnych funduszy emerytalnych. W Polsce są one przy tym zarządzane głównie przez zachodnie grupy kapitałowe (bankowo-ubezpieczeniowe).

    Samoobrona postuluje takie zmiany o charakterze legislacyjnym, aby środki pieniężne w postaci składek ubezpieczeniowych i rentowych, płaconych przez obywateli podczas ich aktywności zawodowej, były w pełni pod kontrolą państwa polskiego. Środki gromadzone w tym celu, w funduszach emerytalnych powinny być wykorzystywane na uczestniczenie w finansowaniu bieżących potrzeb państwa w zakresie zabezpieczenia społecznego. Zasadniczą sprawą w naprawie systemu emerytalnego jest zagwarantowanie dobrowolności przystępowania do prywatnych kapitałowych funduszy emerytalnych, co zwiększyłoby możliwości zbliżenia poziomu przyszłych emerytur do płac. Oprócz funduszy kapitałowych (dobrowolnych) powinien funkcjonować jeden państwowy, kapitałowy otwarty fundusz emerytalny (niezależnie od FUS). Sprowadzenie funduszy emerytalnych wyłącznie do roli bankiera, który bez żadnej odpowiedzialności i ryzyka, w prosty sposób jedynie gromadzi fundusze, jest wynikiem poważnego błędu systemowego popełnionego na etapie projektowania reformy emerytalnej. Dlatego też wymaga on pilnej naprawy poprzez zmiany prawne.

    POMOC DLA NIEPRŁNOSPRAWNYCH

    Należy również brać pod uwagę problemy 5,5 milionowej rzeszy niepełnosprawnych obywateli naszego kraju. Pomoc państwa tej grupie powinna się wyrażać nie tylko w formie pomocy czysto materialnej, ale przede wszystkim w formie pomocy ułatwiającej integrację środowiska z pozostałymi obywatelami naszego kraju. Państwo winno wspierać różnorodne formy aktywności zawodowej niepełnosprawnych obywateli poprzez rozwój jednostek gospodarczych we wszelkich ich formach organizacyjnych, które poprzez społecznie użyteczną pracę prowadziłyby do rehabilitacji osób niepełnosprawnych oraz zapewniłyby im i ich rodzinom środki do godnego życia.

    Ograniczanie przez liberalne rządy konstytucyjnych praw osób niepełnosprawnych, poprzez doprowadzenie do zapaści lub likwidacji spółdzielczości inwalidów i zakładów pracy chronionej, jest pogwałceniem Konstytucji RP, a w szczególności art. 69, który stanowi, że: "Osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczaniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej."

    Wszystkie wyżej wymienione postulaty można zbudować rękoma ludzi obecnie domagających się pracy i chleba. Zjawisko wysokiego bezrobocia, występujące w Polsce, należy przestać traktować, w myśl neoliberalnej zasady, jako zbędny i uciążliwy balast obciążający gospodarkę, a zacząć traktować jako źródło, olbrzymi potencjał, podstawę dla dokonania skoku cywilizacyjnego, na skalę na jaką stać tylko wielkie narody. Nas na to stać! Do realizacji tego celu potrzebne są tylko wola decydentów, zapał i chęć tych, którzy będą realizować te zmiany oraz olbrzymie i niezmarnowane dotąd rezerwy Polski. W nas, Polakach, jest siła, którą już nie raz w dziejach pokazaliśmy! Takiemu właśnie celowi są podporządkowane dążenia Samoobrony. W chwili obecnej tylko i wyłącznie radykalne posunięcia mogą umożliwić szybką budowę takiego państwa. Wszelkie inne działania są tylko próbami "łatania dziur" w obecnym systemie.

    VI. OCHRONA ŚRODOWISKA

    Dobry stan środowiska naturalnego może przyczynić się do rozwoju wielu dziedzin gospodarki. Brak o to dbałości przez państwo i jego obywateli może stać się barierą rozwoju i przyczynić się do upadku wrażliwych ekologicznie dziedzin gospodarki, takich jak rolnictwo i turystyka. Właściwa polityka państwa prowadzona w tym zakresie - promowania inwestycji chroniących środowisko naturalne, promowania proekologicznych technologii produkcji w przemyśle i rolnictwie oraz postaw obywatelskich w zakresie ochrony środowiska naturalnego i zdrowego stylu życia, może w przyszłości przynieść państwu i jego obywatelom spore wymierne korzyści ekonomiczne i społeczne.

    Konieczność ochrony gleby, wód i powietrza wymusza na państwie wprowadzenie skutecznych instrumentów prawnych, ekonomicznych i organizacyjnych zachęcających do:

  • rozumnego i racjonalnego gospodarowania rodzimymi surowcami,
  • właściwej gospodarki odpadami i surowcami wtórnymi,
  • racjonalnego wykorzystania energii,
  • wykorzystanie energii odnawialnej, w tym biopaliw ze szczególny uwzględnieniem biopaliw płynnych,
  • racjonalne gospodarowanie wodą.
  • Stosowane technologie produkcji zarówno w przemyśle jak i rolnictwie mają znaczący wpływ na jakość, standard życia i zdrowotność obywateli. Nie wolno bagatelizować tej prostej zależności. Wszelkie inwestycje kapitału rodzimego i zagranicznego lokowane na terenie Polski winny być oceniane również z punktu widzenia ich oddziaływania na środowisko naturalne.

    Dużym atutem Polski jest nie skażone środowisko naturalne terenów wiejskich. Fakt ten jest szansą dla rozwoju polskiego rolnictwa w Unii Europejskiej. Szansą taką jest również jego struktura oparta o gospodarstwa rodzinne. Żywność produkowana w Polsce w wyniku stosowanych proekologicznych technologii produkcji spełnia wszelkie standardy dla zdrowej żywności i powinna dzięki właściwie prowadzonej polityce państwa w zakresie promocji polskiego rolnictwa być znaczącym elementem naszego eksportu. Szansę tą trzeba wykorzystać zapobiegając tendencjom wprowadzania do produkcji rolnej technologii niszczącej środowisko naturalne oraz nie spełniających standardów dla zdrowej żywności.

    Takim zagrożeniem dla środowiska naturalnego oraz postrzegania Polski przez naszych sąsiadów jako producenta wartościowych produktów rolnych jest głośno akcentowany przez Samoobronę RP rozwój przemysłowego tuczu trzody chlewnej. Specyfika technologii produkcji sprawia, iż powoduje on znaczne, często nieodwracalne szkody w środowisku naturalnym. Szczególnie niebezpieczne jest w wyniku tej działalności trwałe zanieczyszczenie gleby, wód gruntowych oraz innych cieków wodnych. Stosowany rodzaj pasz zawierający szkodliwe dla zdrowia człowieka komponenty, powoduje iż mięso produkowane tą metodą jest nie tylko wątpliwej jakości, ale w przyszłości w wyniku jego spożywania może również zagrażać zdrowiu konsumentów. Brak stosownych zabezpieczeń i brak dbałości o stan środowiska naturalnego oraz brak dbałości o jakość produkowanego mięsa przez przedsiębiorców prowadzących przemysłowy tucz trzody chlewnej, jest jednym z powodów bezwarunkowego sprzeciwu Samoobrony RP wobec tego typu działalności na terenie Polski.

    Wymagania Unii Europejskiej w zakresie ochrony środowiska są bardzo duże. Kwoty finansowe przeznaczone przez UE są znaczące bowiem przewiduje się, iż na poprawę stanu środowiska koszty tych inwestycji, niezbędnych dla spełnienia wymogów Unii, mogą wynieść łącznie ok. 120 mld euro dla 10 krajów. Rodzi to pewne nadzieje na możliwość sfinansowania najpilniejszych potrzeb w zakresie ochrony środowiska, jednak również budzi duży niepokój, czy potrzeba znacznych nakładów finansowych na wyrównanie różnic w tej dziedzinie pomiędzy członkami Unii a nowymi państwami członkowskimi nie przekroczy możliwości budżetowych naszego państwa.

    Pomoc Unii Europejskiej w zakresie ochrony środowiska mogą otrzymać samorządy lokalne lub związki komunalne, dla projektów w zakresie dostaw wody pitnej, odprowadzania i oczyszczania ścieków, utylizacji odpadów i ochrony atmosfery. Środki finansowe, o które można się ubiegać, są przekazywane do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dlatego istnie pilna potrzeba wykształcenia stosownej liczby specjalistów w zakresie ochrony środowiska oraz pozyskiwania funduszy unijnych na ten cel.

    VII. OCHRONA ZDROWIA

    W zakresie ochrony zdrowia Samoobrona RP opowiada się za pełnym przywróceniem odpowiedzialności państwa za jego politykę zdrowotną. Zmiana tej polityki powinna polegać na całkowitym wycofaniu się z czysto komercyjnego podejścia do usług zdrowotnych, na rzecz rzeczywistego zaspokojenia potrzeb zdrowotnych społeczeństwa. Zapewnienie równej dostępności do świadczeń zdrowotnych nie powinno być traktowane, jako przejaw dobrej woli kolejnych ekip rządzących, ale jako ich podstawowy konstytucyjny obowiązek, określony w art. 68 Konstytucji RP, stanowiącym, że:

    "1 .Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
    2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych."

    Oznacza to, iż o dostępności obywateli do świadczeń zdrowotnych winny decydować ich rzeczywiste potrzeby w tym zakresie, a finansowanie tych świadczeń powinno opierać się o realną kalkulację uwzględniającą również zapewnienie pracownikom służby zdrowia godnego wynagrodzenia za wnoszony wysiłek i świadczoną pracę. Będzie to możliwe dzięki szczegółowo prowadzonej przez lekarzy statystyce medycznej. Na podstawie zebranych w ten sposób danych, można oszacować regionalnie zróżnicowane potrzeby społeczne w zakresie ochrony zdrowia dla całego kraju oraz opracować katalog procedur i standardów medycznych. W oparciu o wymienione parametry istnieje możliwość policzenia faktycznych kosztów ochrony zdrowia w Polsce. Kto będzie w ostatecznym rozrachunku dysponentem zgromadzonych środków przeznaczonych na ochronę zdrowia, kto będzie fizycznie płatnikiem i jak będzie się nazywała instytucja realizująca te zadania jest sprawą drugoplanową. Samoobrona RP uważa, iż zmarnotrawiono wystarczającą ilość publicznych środków finansowych na nic nowego nie wnoszące reformy, zmiany nazw instytucji, organizację ich siedzib, zmiany samochodów służbowych, szyldów, pieczątek i tysięcy innych absurdalnych wydatków.

    Założeniem głównym programu Samoobrony RP jest bezpłatna, ogólnie dostępna opieka zdrowotna realizowana ze składek Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministra Zdrowia dla wszystkich obywateli RP.

    Celem jest sprawnie działający system opieki zdrowotnej, oparty na zasadzie solidaryzmu społecznego, wysoki poziom udzielania i finansowania świadczeń zdrowotnych, godne warunki korzystania z gwarantowanej opieki zdrowotnej i właściwe zarobki kadr medycznych.

    Aby osiągnąć założone cele proponujemy:

  • wszystkie szpitale będą finansowane ze środków publicznych,
  • stworzenie sieci wojewódzkich szpitali komunalnych, które przeznaczone będą do leczenia także osób nie ubezpieczonych, stanowić będą również niezbędną rezerwową bazę łóżkową zabezpieczającą ewentualne, nieprzewidywalne zdarzenia - epidemie, klęski żywiołowe i inne,
  • szpitale będą dysponować globalnymi budżetami, kontraktowanymi w oparciu o prognozowane lokalne potrzeby społeczne,
  • całe lecznictwo ambulatoryjne finansowane jest z Narodowego Funduszu Zdrowia,
  • szpitale i inne placówki medyczne zbyt często pełnią rolę socjalną w zastępstwie źle funkcjonującego systemu opieki społecznej, dlatego integralną częścią programu naprawy systemu opieki zdrowotnej winno być opracowanie i wdrożenie sieci placówek opieki społecznej, domów spokojnej starości i hospicjów,
  • powrót opieki medycznej do szkół i placówek wychowawczych,
  • rozwój systemu ratownictwa medycznego,
  • zawieszenie długów placówek służby zdrowia, zdyscyplinowanie kadry kierowniczej i prowadzenie regularnych kontroli, pozwoli zagwarantować właściwą opiekę medyczną i stabilność finansową,
  • zlikwidowanie korupcji, nepotyzmu i niegospodarności w i wokół ochrony zdrowia,
  • określenie jasnych przejrzystych reguł towarzyszącym zakupom leków i sprzętu medycznego,
  • udział towarzystw ubezpieczeniowych w finansowaniu leczenia skutków wypadków komunikacyjnych,
  • finansowanie leczenia z funduszu ubezpieczeń od następstw nieszczęśliwych wypadków.
  • Odrębnym problemem jest uwłaszczenie się wąskiej grupy kadry kierowniczej na społecznym majątku służby zdrowia. Majątek ten trzeba rzetelnie zinwentaryzować i oszacować jego wartość. Tak zwane "prywatyzacje" przeprowadzone z naruszeniem prawa, lub zbywanie majątku znacznie poniżej jego wartości powinny zostać rzetelnie rozliczone, a odzyskane w ten sposób środki zasilić społeczną służbę zdrowia.

    Procesy zachodzące w społeczeństwie są ze sobą ściśle powiązane i wszelkie rozwiązania oparte na wąskich wyizolowanych opracowaniach modelowych nie przyniosą pożądanego rezultatu.

    O stanie zdrowotności obywateli decyduje w znacznym zakresie ich status materialny i poziom życia. Programy promowania zdrowego stylu życia, czy zdrowego odżywiania muszą być skorelowane z poprawą poziomu życia obywateli, z ich możliwościami materialnymi. W sytuacji, gdy większość Polaków boryka się z podstawowymi trudnościami bytowymi, ten istotny element profilaktyki zdrowotnej nie przynosi oczekiwanych rezultatów. W miarę poprawy poziomu i standardu życia obywateli, zmieniać się będzie ich sposób odżywiania, coraz częściej prowadzić będą aktywny zdrowy tryb życia, zmieniać się będą także ich potrzeby w zakresie ochrony zdrowia. Samoobrona RP dostrzega wagę tego problemu - dlatego tak silny nacisk kładziemy na pilne wdrożenie programu zabezpieczającego każdej rodzinie godziwych warunków życia.

    Konieczne są zmiany w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej w kierunku ich przekształcenia we właściwe podmioty mienia komunalnego użyteczności publicznej. Powodem zmian jest pilna konieczność wprowadzenia pełnej i rzeczywistej odpowiedzialności kadry zarządzającej jednostkami służby zdrowia za ich stan finansowy, przy jednoczesnym zwiększeniu uprawnień Rad Społecznych zakładów opieki zdrowotnej. Kontrola środków finansowych oraz rygorystyczne przestrzegania zasad finansowania tych zakładów, jest niezbędne, aby gospodarka środkami publicznymi nie była zagrożona jak dotychczas.

    Powyższe założenia to program naprawczy ratujący sytuację zdrowotną Polaków, zabezpieczający mienie zakładów zdrowotnych i dający szansę godnych warunków finansowych dla jego pracowników, gdyż bariera materialna i antymotywacyjny system płac jest często powodem ograniczenia dostępu do niezbędnej wiedzy i niemożności podnoszenia kwalifikacji zawodowej przez lekarzy. Wprowadzenie prawidłowych relacji między płacą pracownika, a jego umiejętnościami i poziomem wykształcenia winno być fundamentem koniecznych przekształceń prowadzących do zapewnienia powszechności dostępu obywateli do świadczeń zdrowotnych.

    Skutkiem wprowadzenia programu społeczno-gospodarczego Samoobrony RP będzie znaczący wzrost środków finansowych napływających do Narodowego Funduszu Zdrowia, szacowany na około 3 mld zł już w pierwszym roku funkcjonowania programu ze stałą tendencją wzrostową w latach następnych.

    Groźne w swoim wymiarze choroby społeczne, takie jak gruźlica i choroby płuc, coraz częściej dotykają najmłodszych obywateli naszego kraju. To wymaga pilnej interwencji i pomocy państwa w zwalczaniu i zapobieganiu tym zjawiskom. Nie można pozostawić rozwiązania tej kwestii jedynie organizacjom społecznym i charytatywnym.

    Szeroko pojęta profilaktyka, monitorowanie i zwalczanie rozprzestrzeniających się chorób społecznych, winno być bez względu na aktualny stan finansów publicznych państwa zadaniem pierwszoplanowym służby zdrowia. Dotychczasowe liberalne, wolnorynkowe podejście do problemów zdrowotnych obywateli w czysto finansowym ujęciu, gdzie o życiu lub śmierci pacjenta decydują wyłącznie punkty, limity finansowe, rejony obowiązywania ubezpieczenia, posiadanie ubezpieczenia lub jego brak, jest jawnym łamaniem konstytucyjnych praw obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. Osoby odpowiedzialne za doprowadzenie do takich rozwiązań prawno-organizacyjnych w ochronie zdrowia, za zmarnotrawienie publicznych pieniędzy winny zostać ukarane z mocy prawa.

    VIII. POLITYKA KULTURALNA

    Narody wyrażają się poprzez swoją kulturę - mówi Ojciec Święty Jan Paweł II. Szczególnie widać to na przykładzie właśnie narodu papieża. Polska zachowała swoją tożsamość w trudnych czasach rozbiorów, wojen i okupacji w głównej mierze dzięki kulturze. Obowiązkiem państwa jest stała troska o kulturę narodową. Obowiązek ten w ostatnich latach nie był należycie realizowany. Efektem tego jest z jednej strony zubożenie środowisk twórców kultury i coraz gorsza sytuacja finansowa instytucji kulturalnych, a z drugiej zalew tanich obcych wzorców kulturowych, amerykanizacja kultury masowej, systematyczne ograniczanie roli kultury narodowej i zatracanie polskiego dziedzictwa kulturowego.

    Państwo musi być jednym z istotnych mecenasów kultury. Rzeczpospolita nie może być jak chcą liberałowie - "nocnym stróżem" w sferze kultury. Należy sięgnąć do wzorców zachodnich, gdzie państwo bezpośrednio lub poprzez odpowiednie instytucje tworzy cały system finansowania zabytków, bibliotek, muzeów, teatrów i amatorskich ruchów kulturowych.

    Nie uważamy aby wejście Polski do UE było zagrożeniem dla polskiej kultury. Stanowić ono może natomiast olbrzymie wyzwanie ekonomiczne dla kultury narodowej. Aby mu sprostać Państwo musi znacząco, począwszy od 2004 r. zwiększyć budżet przeznaczony na kulturę narodową jak również aktywnie wspierać działania samorządów lokalnych w tym zakresie. Zdecydowanie jesteśmy również za takimi zmianami systemu podatkowego, który by umożliwił poprzez odpisy podatkowe - rozwój znaczącego mecenatu prywatnego.

    Zadbać należy też o kulturotwórczą rolę publicznej telewizji i radia, które korzystając ze środków obywateli RP w postaci abonamentu powinny w większym niż dotychczas stopniu promować i upowszechniać kulturę narodową i polskie dziedzictwo kulturowe. Dotyczy to również kultury polskiej tworzonej niegdyś i obecnie na emigracji.

    IX. EDUKACJA

    W zakresie polityki edukacyjnej państwa Samoobrona RP postuluje równoprawną - nie tylko formalną, ale i przede wszystkim realną, dostępność obywateli do bezpłatnej edukacji na wszystkich jej szczeblach i we wszystkich formach oraz opowiada się za pełną realizacją konstytucyjnych powinności państwa w tym zakresie.

    Trudna sytuacja ekonomiczna wielu rodzin staje się barierą uniemożliwiającą dostęp do szeroko pojętej edukacji na wszystkich jej poziomach coraz większej grupie dzieci i młodzieży. Staje się to powodem występowania w Polsce powszechnego zjawiska dziedziczenia niskiego wykształcenia i statusu społecznego, a w wielu przypadkach również nędzy. Równość szans w dostępie do edukacji to podstawowe konstytucyjne prawa obywatelskie zapisane w Konstytucji RP.

    Art. 70.

    1. Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa.
    2. Nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna.
    3. Rodzice mają wolność wyboru dla swoich dzieci szkół innych niż publiczne. Obywatele i instytucje mają prawo zakładania szkół podstawowych, ponadpodstawowych i wyższych oraz zakładów wychowawczych.
    4. Władze publiczne zapewniają obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. W tym celu tworzą i wspierają systemy indywidualnej pomocy finansowej i organizacyjnej dla uczniów i studentów.

    Samoobrona RP uważa, że kluczem do rozwiązania problemu powszechnego dostępu do nauki nie są kolejne reformy programowe i organizacyjne oświaty. Zmarnotrawione środki publiczne z powodzeniem mogłyby zostać wykorzystane na inne cele związane z konstytucyjnymi zobowiązaniami państwa. Do tych zadań należą:

  • upowszechnienie systemu wsparcia stypendialnego dla uczniów z rodzin o niskim statusie materialnym,
  • wspieranie inicjatyw lokalnych dotyczących organizacji niepublicznych placówek oświatowych i świetlic środowiskowych,
  • zahamowanie procesu likwidacji szkół, szczególnie placówek oświatowych zlokalizowanych w małych miejscowościach i na terenach wiejskich,
  • odbudowa sieci szkolnych i gminnych bibliotek publicznych i poza szkolnych placówek oświatowych ( domów kultury, ośrodków sportowych),
  • zapewnienie dzieciom i młodzieży bezpłatnego dojazdu do szkół, ośrodków sportowych i innych placówek spełniających zadania wychowawcze i środowiskowe,
  • właściwe zorganizowanie sytemu pomocy edukacyjnej dla środowisk szczególnie zagrożonych "dziedziczeniem niskiego poziomu wykształcenia" ( pomoc w zdobyciu wykształcenia dla dzieci byłych pracowników PGR, dzieci z rodzin wielodzietnych, rodzin zastępczych oraz dzieci i młodzieży z obszarów o wysokim stopniu bezrobocia ),
  • budowa ogólnie dostępnego systemu internatów szkolnych i domów studenckich,
  • umożliwienie korzystania na równych prawach z systemu stypendialnego studentów uczelni państwowych i niepaństwowych,
  • ułatwienie w dostępie do edukacji dzieci i młodzieży niepełnosprawnej, poprzez system szkolnictwa integracyjnego, likwidację barier architektonicznych, tam gdzie jest to konieczne umożliwienie uczniom korzystania z nauczania indywidualnego.
  • Wymienione obowiązki państwa wynikające bezpośrednio z zapisów konstytucyjnych nie wyczerpują problemów związanych z zaspokojeniem potrzeb edukacyjnych obywateli. Do najważniejszych należą:

  • wprowadzenie elementów programowych zapewniających wychowanie w duchu patriotyzmu i poszanowania tradycji narodowych,
  • wspieranie organizacji młodzieżowych, organizacji sportowych i stowarzyszeń realizujących zadania wychowawcze,
  • przygotowanie młodych ludzi do życia w rodzinie,
  • właściwe przygotowanie młodzieży do funkcjonowania w demokratycznych strukturach państwa, poprzez upowszechnianie wiedzy o prawach i obowiązkach obywatelskich wynikających z Konstytucji RP,
  • propagowanie wśród dzieci i młodzieży aktywnych zachowań prospołecznych, poprzez aktywne uczestniczenie w realizacji ważnych inicjatyw lokalnych,
  • zapobieganie narkomanii i innym chorobom społecznym wśród dzieci i młodzieży, poprzez prewencję i propagowanie aktywnego, zdrowego stylu życia,
  • przywrócenie socjalno-opiekuńczej funkcji szkoły, poprzez szeroki system dożywiania dzieci i młodzieży, organizację zajęć poza szkolnych i rozwoju kół zainteresowań.
  • Dla realizacji powyższych celów oprócz odpowiedniej sieci placówek oświatowych, wychowawczych, czy środowiskowych niezbędna jest dobrze wykształcona, rzetelnie opłacana kadra nauczycielska. Dużym dorobkiem i wysiłkiem państwa było wykształcenie kompetentnej kadry nauczycieli i wychowawców. Zadaniem podstawowym dla państwa jest, aby najlepsi z nich nie odchodzili z zawodu i mogli bez przeszkód przekazywać swoją wiedzę młodemu pokoleniu. Zbyt często bariera finansowa uniemożliwia podnoszenie kwalifikacji zawodowych przez nauczycieli. Ich wynagrodzenie musi uwzględniać potrzeby w tym zakresie. Na obszarach wiejskich i w małych miejscowościach niezbędne jest zapewnienie kadrze nauczycielskiej właściwych warunków lokalowych i socjalnych.

    X. BEZPIECZEŃSTWO WEWNĘTRZNE

    Zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom, zaspokojenie ich potrzeb w tym zakresie jest podstawowym konstytucyjnym obowiązkiem państwa zapisanym w art. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

    "Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju."

    Każdy obywatel Rzeczpospolitej ma prawo do poczucia bezpieczeństwa, ma prawo do bezpieczeństwa swojego, swojej rodziny i swoich bliskich. Każda rodzina ma prawo wychowywania swoich dzieci w poczuciu bezpieczeństwa i spokoju.

    Niestety od lat prymitywne, wąskie pojmowanie tego problemu przez kolejne rządy doprowadziło do sytuacji, w której zapominając o szeroko pojętej profilaktyce wszystkie siły i środki państwa w celu zaspokojenia potrzeb społeczeństwa w zakresie bezpieczeństwa skupiono na brutalnej sile i represjach w stosunku do obywateli postępujących niezgodnie z prawem. Zapomniano, lub nie chciano pamiętać o fundamentalnej zasadzie, iż jeżeli chcemy, aby obywatele prawa przestrzegali, zgodnie z prawem stanowionym postępowali, państwo musi w tym celu stworzyć obywatelom stosowne warunki. Przede wszystkim państwo winno bezwzględnie wypełniać konstytucyjne obowiązki i przestrzegać konstytucyjnego prawa w stosunku do swoich obywateli. Niestety nagminne łamanie konstytucyjnych obywatelskich praw przez państwo doprowadziło do sytuacji, w której obywatel coraz rzadziej z nim się utożsamia. Postępując niezgodnie z obowiązującym prawem bierze swoisty odwet za prawdziwe lub domniemane krzywdy przez państwo jemu wyrządzone.

    Państwo wręcz wymusza na obywatelach zachowania kryminalne, poprzez prowadzenie kryminogennej polityki społeczno-gospodarczej. Pozostawiono miliony ludzi bez pracy, bez żadnych środków do życia z uwłaczającym godności ludzkiej systemem i wymiarem pomocy społecznej. Obelżywa antynarodowa teza lansowana przez rządzących, jakoby przyczyną niepowodzeń i bezrobocia w Polsce jest niechęć Polaków do pracy i braku do niej szacunku, służyła przez czternaście lat przemian ustrojowych jako swoisty argument dla wprowadzenia antyludzkiego systemu zabezpieczeń socjalnych dla obywateli.

    Wieloletnia patologia towarzysząca polityce kolejnych ekip rządzących w obszarze bezpieczeństwa wewnętrznego państwa i jego obywateli doprowadziła do iście schizofrenicznej sytuacji. Obywatel, aby utrzymać siebie i swoją rodzinę zmuszony przez politykę społeczną państwa do zachowań niezgodnych z prawem jest jednocześnie przez to państwo represjonowany za naturalną przypisaną rodzajowi ludzkiemu chęć do życia. Przykłady tak zwanych bieda szybów na Dolnym Śląsku, czy kradzieży węgla na szlakach kolejowych są właśnie wynikiem bezdusznego podejścia państwa do problemu bezrobocia i problemów ekonomicznych obywateli naszego kraju. Takie postępowanie państwa w stosunku do swoich obywateli jest jawnym pogwałceniem Art. 31, 67, 71 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

    Art. 31.

    1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.
    2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.

    Art. 67.

    2. Obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i nie mający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego, którego zakres i formy określa ustawa.

    Art. 71.

    1. Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych.

    Zapewnienie realnego bezpieczeństwa obywatelom przez państwo jest pochodną jego polityki społecznej prowadzonej w stosunku do swoich obywateli. Bez zrozumienia tych zależności jakiekolwiek programy, zwiększone nakłady finansowe na prokuratury, sądy czy policję nie doprowadzą do poprawy sytuacji w zakresie bezpieczeństwa. Nie pomoże zaostrzenie represji i kar, nie pomogą żadne represyjne zmiany zapisów w Kodeksie Karnym. Potrzebna jest przede wszystkim głęboko zakrojona prewencja, zapobieganie niezgodnym z prawem zachowaniom obywateli. Polega ona na wyeliminowaniu przyczyn z jakich dochodzi do zachowań kryminalnych. Podstawową przyczyną takich zachowań jest wszechogarniająca nędza coraz większą część naszego społeczeństwa - trudności życia codziennego w znalezieniu pracy, zdobycia podstawowych środków zapewniających minimum egzystencji. W celu poprawy bezpieczeństwa państwa i jego obywateli takie zjawiska powinny zostać bezwzględnie wyeliminowane.

    Zależności pomiędzy wzrostem bezrobocia a wzrostem przestępczości ilustruje tabela 12.

    Rok
    1990
    2001
    Liczba przestępstw ogółem
    883.346
    1.390.089
    Stopa bezrobocia (%)
    6,5
    16,1

    Ile kosztuje państwo resocjalizacja, czy penalizacja młodych ludzi wchodzących na drogę przestępstwa w wyniku prostego braku perspektyw pracy, nauki, możliwości zaplanowania sobie życia, założenia rodziny?

    Jakie są koszty społeczne, ale również materialne wzrostu zachowań kryminalnych wśród społeczeństwa?

    Brak pracy, brak wsparcia socjalnego dla obywateli na wystarczającym poziomie skutkuje głęboką demoralizacją szczególnie wśród młodzieży, co przynosić będzie negatywne skutki w przyszłości nie tylko w wymiarze społecznym, ale również ekonomicznym.

    Etos pracy, szacunek dla pracy to nie są puste słowa z zakresu filozofii, czy psychologii społecznej. Określają one zachowania ludzkie, które mogą przynosić wymierne korzyści ekonomiczne i społeczne, lub wymierne straty.

    W Polsce wydajność pracy jest dwukrotnie niższa od wydajności w przeciętnym państwie UE. Sytuacja ta nie wynika tylko z gorszego uzbrojenia technicznego polskich zakładów przemysłowych. Wynika również z mentalnego podejścia do wykonywanych obowiązków przez przeciętnego pracownika. Pracownika żyjącego w poczuciu permanentnego zagrożenia utratą pracy utratą bezpieczeństwa socjalnego, strachu przed nędzą. Wbrew neoliberalnym poglądom na ten temat, ta sytuacja nie działa mobilizująco na pracownika. Praca w poczuciu permanentnego zagrożenia działa demobilizujaco i destrukcyjnie na możliwości przeciętnego pracownika, jest przyczyną głębokiej frustracji, często zachowań patologicznych i chorób społecznych. Rozpatrywanie zjawiska bezrobocia wyłącznie w ujęciu budżetowo-księgowym może skutkować w przyszłości o wiele większymi stratami zarówno w wymiarze społecznym jak i ekonomicznym, niż obawa przed stratami wywołanymi przejściowym wzrostem inflacji.

    Czy ktoś policzył ile państwo polskie będzie kosztować leczenie chorób spowodowanych niedożywieniem wśród dzieci i młodzieży? Ile będzie kosztować państwo neutralizacja skutków chorób społecznych ( alkoholizmu, narkomani)? Po stronie zysków i strat trzeba uwzględnić pozycję koszty społeczne wyrażone w miliardach euro.

    Politycy i decydenci gospodarczy za skutki swoich czynów i zaniechań muszą ponosić odpowiedzialność nie tylko polityczną, ale przede wszystkim karną i materialną. Nie zbudujemy bezpiecznego państwa prawa bez zdecydowanej rozprawy z ludźmi odpowiedzialnymi za upokarzającą nędzę milionów obywateli naszego kraju. Ludzie odpowiedzialni za bezduszną, doktrynalną likwidację RGR-ów, tysięcy zakładów pracy, milionów miejsc pracy, najwyżsi urzędnicy państwowi łamiący niezbywalne konstytucyjne prawa obywateli RP, wini zostać za swoje czyny osądzeni i ukarani. Elementarna sprawiedliwość wobec wszystkich winnych bez względu na polityczne barwy, czy koneksje, to jest fundament odbudowy państwa prawa, fundament, na którym winno się budować szeroko rozumiane bezpieczeństwo państwa i jego obywateli.

    Na tym tle spory prowadzone wśród tak zwanej klasy politycznej na temat kształtu Kodeksu Karnego, struktury prokuratury, sądownictwa i policji, są tematem zastępczym, drugorzędnym, mającym na celu wyłącznie zaciemnienie prawdziwego obrazu sytuacji w państwie, ukrycie przed obywatelami prawdziwych przyczyn wzrostu najbardziej dolegliwej społecznie drobnej przestępczości i utraty poczucia bezpieczeństwa przez obywateli naszego kraju.

    Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej dostrzega prawdziwe źródło wzrostu przestępczości w Polsce. Rozwiązanie tego problemu wiąże się ściśle z programem społecznym Samoobrony RP wynikającym z zapisów Konstytucji RP. Do najpilniejszych zadań możliwych do zrealizowania w krótkim przedziale czasu zaliczamy:

  • szeroki program zabezpieczeń społecznych i socjalnych,
  • likwidacja bezrobocia i jego skutków,
  • wyraźny dynamiczny wzrost gospodarczy na poziomie co najmniej 6%,
  • szeroko rozumiana prewencja - praca z młodzieżą ze środowisk patologicznych,
  • edukacja młodzieży w zakresie zachowań pro społecznych,
  • powszechna dostępność młodzieży do nauki poprzez szeroki program stypendialny,
  • rozwój budownictwa mieszkaniowego - również socjalnego,
  • odbudowa i rozwój systemu gminnych i osiedlowych placówek kulturalno-oświatowych, placówek i świetlic środowiskowych.
  • XI. OBRONA NARODOWA

    Od kilkunastu lat dokonuje się proces przeobrażeń i reorganizacji zmieniających oblicze polskiej armii. Budzi on wiele nadziei, ale także poważnych wątpliwości, staje się czasem powodem poważnych sporów i konfliktów.

    Samoobrona RP również zabiera głos w tej ważkiej sprawie. Naszym celem jest umacnianie bezpieczeństwa i tworzenie silnych Sił Zbrojnych zdolnych sprostać wymaganiom Konstytucji Rzeczypospolitej Polski.

    Art. 26.

    1. Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium oraz zapewnieniu bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic.
    2. Siły Zbrojne zachowują neutralność w sprawach politycznych oraz podlegają cywilnej i demokratycznej kontroli.

    Kraj nasz jest pełnoprawnym członkiem NATO, jednakże ten fakt nie rozwiązuje do końca problemów bezpieczeństwa. Uważamy, że przynależność do Sojuszu Atlantyckiego powinna zmuszać stosowne środowiska do doskonalenia polskiej myśli wojskowej i budowania nowoczesnych sił zbrojnych.

    Samoobrona RP opowiada się za armią silną, nowocześnie uzbrojoną i dobrze wyposażoną. To trudne zadanie w znacznym stopniu urzeczywistnić może i powinien polski przemysł zbrojeniowy. Wyposażenie polskiej armii w nowoczesny i skuteczny na polu walki sprzęt jest zadaniem trudnym i wymagających przez państwo zaangażowania na ten cel znaczących dla wydatków publicznych państwa środków finansowych. Wobec trudnej sytuacji społecznej, wysokiej stopy bezrobocia jest szczególnie istotne aby jak największy procent tych wydatków zasilił polski obszar gospodarczy. Umowy offsetowe powinny być zawierane z myślą o rozwoju polskiej gospodarki i rozwoju polskich zakładów zbrojeniowych.

    Konieczny proces redukcji Sił Zbrojnych należy przeprowadzić w sposób przemyślany, humanitarny nie prowadzący do poważnych frustracji i dramatów zwalnianej kadry. Pozbywanie się wysokiej klasy specjalistów i tworzenie zastępów młodych emerytów, pozostawienie zwalnianych samym sobie jest przejawem nieprzemyślanej beztroskiej polityki państwa w zakresie gospodarowania zasobami ludzkimi. Polska gospodarka i administracja wszelkich szczebli powinna zaabsorbować wysoko wykształconych specjalistów. Takie są potrzeby gospodarki i państwa, wymagających patriotycznych kadr o odpowiednich umiejętnościach, wysokim poczuciu etyki i moralności.

    Trudne do zaakceptowania jest traktowanie przez niektóre środowiska spraw wychowania patriotyczno-obronnego. Widoczny jest wyraźnie w tej sferze proces manipulacji. Prowadzi to do niesprawiedliwego wartościowania tradycji orężnych, eksponowania jednych, uznawanie za niebyłe innych. To niewybaczalna arogancja wobec krwi przelanej, której cena pozostaje jednaka bez względu czy przelana została pod Tobrukiem, Monte Cassino, Lenino, Kołobrzegiem czy Berlinem.

    Bezwzględnie konieczne jest zwrócenie uwagi na zjawisko rozszerzającej się pauperyzacji kadry zawodowej, a także dramatyczne pogarszanie się sytuacji emerytów i rencistów wojskowych. Zdecydowanie należy zapobiec tworzeniu różnych portfeli emerytalnych.

    Samoobrona RP docenia i podkreśla niezmiennie wysoki szacunek jakim społeczeństwo obdarza swoje Siły Zbrojne. Dlatego z nie wolno dopuścić do jego deprecjonowania. Jesteśmy zdania, iż decyzja o skierowaniu polskich żołnierzy na wojnę do Iraku była tego przykładem. Nie wolno nam nigdy więcej dopuścić do zlekceważenia znacznej części opinii publicznej w sprawie wykorzystania polskich żołnierzy poza granicami Polski bez stosownej rezolucji ONZ.

    Trwający proces reform Sił Zbrojnych potrzebuje sprawnego nimi zarządzania i dowodzenia, wymaga licznych i konkretnych decyzji, które mogą być sprecyzowane tylko w ogólnonarodowej debacie na temat bezpieczeństwa i obronności. Uznajemy ją jako podstawę programu, akceptowanego przez Naród, Sejm i Senat, będącą fundamentem do corocznej oceny kierownictwa MON. Fundamentalną zasadą jest kierowanie do obsady najważniejszych stanowisk, w tym resorcie ludzi odpowiedzialnych i kompetentnych.

    Stoimy na stanowisku, że aby Polska była zdolna do występowania jako liczący się uczestnik w zakresie polityki bezpieczeństwa, niezbędne jest:

  • zbudowanie systemu przeciwdziałania wszelkim kryzysom,
  • zorganizowanie Sił Zbrojnych, zdolnych do rozpoczęcia działań w krótkim czasie i obrony własnego terytorium opartych na armii zawodowej przy wsparciu narodowych sił rezerwy.
  • Samoobrona RP z pełną determinacją będzie dbała o poprawę bezpieczeństwa państwa.

    XII. POLITYKA ZAGRANICZNA

    Polska polityka zagraniczna, wynikająca z ogólnych koncepcji rozwojowych kraju i będąca przedłużeniem polityki wewnętrznej, powinna reprezentować polską rację stanu, stawiać sobie za cel rozwijanie jak najkorzystniejszych dla Polski kontaktów politycznych, dla uzyskania możliwie najlepszych warunków współpracy, zwłaszcza gospodarczej, z wszystkimi partnerami międzynarodowymi. Podstawowym kryterium oceny służb dyplomatycznych będzie ich umiejętność doprowadzenia w trzyletnim okresie do znacznego wzrostu obrotów w handlu zagranicznym i do przyspieszenia wzrostu obrotów bieżących. Przywiązujemy dużą wagę do współpracy regionalnej. Chcemy konkretnych wspólnych działań z państwami bliskimi nam geograficznie i historycznie, chcemy zdynamizowania współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, Inicjatywy Środkowoeuropejskiej oraz Rady Państw Morza Bałtyckiego. Polityka zagraniczna III Rzeczypospolitej nie powinna być przedmiotem partyjnych sporów. Powinna Polaków łączyć, a nie dzielić. W tej sprawie Samoobrona deklaruje gotowość współpracy ze wszystkimi siłami politycznymi i organizacjami społecznymi, których motywem działania jest dobro Polski i jej obywateli.

    Naszym celem jest Polska silna i suwerenna.

    1. Ocena polskiej polityki zagranicznej

    Kiedy nastąpił upadek muru berlińskiego i w związku z tym zmieniła się całkowicie pod względem politycznym Europa również i Polska musiała obrać swoją drogę i kreować na nowo politykę zagraniczną. Dla wielu polityków stało się jasne, że droga do dobrobytu dla Polski wiedzie przez Unię Europejską i potrzebna jest akcesja Rzeczypospolitej do tej ponadnarodowej organizacji.

    Również i polska gospodarka była pod zewnętrznymi wpływami. Leszek Balcerowicz i Jego reforma, która jak się później okazało była jedną z bezpośrednich przyczyn powstania tak silnego ruchu społecznego jak Samoobrona, odpowiadała zaleceniom ekonomistów ze Stanów Zjednoczonych jak i krajów Unii Europejskiej. Tzw. terapia szokowa doprowadziła do ekspresowego ubożenia polskiego społeczeństwa i uniemożliwiła przez to przeprowadzenie faktycznego uwłaszczenia Polaków. Ciągle rosnące oprocentowanie kredytów dla rolników stało się nie do wytrzymania dla tej grupy społecznej, a w konsekwencji Andrzej Lepper stanął na czele chłopskich protestów.

    Już wtedy, gdy myśl polityczna Samoobrony dopiero raczkowała, dało się słyszeć głosy sprzeciwu wobec kopiowania na polski grunt pomysłów ekonomistów zza oceanu. Do tworzącego się wówczas ruchu pozytywnie odnosili się politycy o profilu narodowym jak i socjalistycznym sprzeciwiający się takiemu traktowaniu Polaków. Nie można jednak w owych czasach, a mowa o początkach lat 90-tych o sprecyzowanej jasno idei polityki zagranicznej w myśli świeżo powstającego ruchu społecznego Samoobrony. Przez kolejne lata, także podczas rządów SLD-PSL Leszek Balcerowicz był głównym twórcą polityki gospodarczej Polski, cały czas przecież poddanej wpływom z zagranicy. Apogeum kryzysu przyszło jednak w latach 1997-2001 kiedy to władzę objęła koalicja Akcji Wyborczej "Solidarność" i Unii Wolności. Pomimo deklarowanej lewicowości prezydenta Kwaśniewskiego dawał on przyzwolenie na wyprzedaż polskiego majątku narodowego zachodnim inwestorom którzy nie rzadko okazywali się tylko skutecznymi manipulatorami rynku, a ich przyjście nie przynosiło obiecanej poprawy warunków życia Polaków . Poparcie dla Samoobrony coraz szybciej rosło, a protesty rolników, górników i innych grup społecznych oraz zawodowych przyczyniały się do popularyzacji tego ruchu. W międzyczasie dokonało się bardzo ważne w historii Polski wydarzenie czyli akcesja Polski do NATO.

    Politycy Samoobrony głównie zajęci byli organizacją i uczestnictwem w antyrządowych protestach Polaków jako, że coraz większym problemem stawała się niewola ekonomiczna fundowana przez prawicowy rząd. Nie mniej jednak wiele środowisk popierających Samoobronę występowało przeciwko wejściu Polski do NATO, głównie były to grupy radykalnej lewicy nastawionej pacyfistycznie jak i narodowcy upatrujący w NATO zagrożenie dla suwerenności narodu polskiego . Późniejsze stanowisko partii było motywowane głównie stanem faktycznym. Program Samoobrony powstał w 2003 roku i akceptował udział Rzeczypospolitej w Pakcie Północnoatlantyckim aczkolwiek krytykował poczynania USA w Iraku . W szeregach Samoobrony pod koniec lat 90-tych sprzeciw wywoływał w ogóle udział polskiej armii w konfliktach na świecie które były dużym napięciem dla budżetu, a przecież rolnikom i robotnikom ciągle powtarzano, że możliwości budżetowe są zbyt małe by im pomóc.

    W latach 2001-2007, kiedy Samoobrona miała reprezentację w polskim sejmie, izolowano tę partię od wielu spraw i uznawano za niegodną współpracy bowiem w dużej mierze ceniła sobie suwerenność Rzeczypospolitej Polskiej i z dużą dozą nieufności podchodziła do takich inicjatyw jak integracja z Unią Europejską czy akces Polski do NATO.

    Główne ostrze zostało skierowano jednak przeciwko warunkom wejścia Polski do Unii Europejskiej oraz udziałowi wojsk polskich podczas wspomnianej już wojny w Iraku. Samoobrona nie zgadzała się na nierówne zasady akcesji Polski do UE które były zagrożeniem dla polskiej gospodarki. Koncepcja integracji europejskiej w partii również odbiegała od tej wówczas lansowanej. Samoobrona opowiada się w warstwie politycznej za Europą Ojczyzn, a więc ideą Charles'a de Gaulle'a przejętą także przez Jana Pawła II którego nauka w dużej mierze była akceptowana także przez Samoobronę. W warstwie gospodarczej nie było zgody na kształt Wspólnej Polityki Rolnej która po negocjacjach w Kopenhadze w grudniu 2002 roku przewidywała mniejsze dopłaty dla polskich rolników niż w krajach tzw. "starej Unii" jak i nawet w niektórych państwach-kandydatach. Obostrzenia dla rolników dotyczyły też przyznanych kwot produkcyjnych które nie uwzględniały polskich potrzeb, a w konsekwencji zmuszały nas do importu żywności z zagranicy. Andrzej Lepper w Parlamencie Europejskim występował też w obronie polityki socjalnej przeciwstawiając się Unii "służącej bogatym kosztem biednych" oraz apelował o zachowanie przy integracji nadrzędnych wartości dających się streścić w haśle "Człowiek - Rodzina - Praca - Godne Życie".

    Bardzo ważną inicjatywą Samoobrony były też ogólnopolskie protesty przeciwko wysyłaniu wojsk polskich na wojnę do Iraku. Andrzej Lepper wielokrotnie apelował o pokojowe rozwiązanie tego konfliktu i wysłanie tam misji ONZ która miała zapobiec zbrojnemu konfliktowi. Podkreślał też wyraźnie i zgodnie z prawdą, że obecności wojsk w Iraku nie można usprawiedliwiać naszym członkostwem w NATO jako, że zobowiązuje nas ono tylko do współdziałania na obszarze transatlantyckim do którego Zatoka Perska oraz Irak nie należą.

    Gdy w 2008 roku Samoobrona podpisała pakt stabilizacyjny czyli umowę koalicyjną z Prawem i Sprawiedliwością również zaistniał konflikt w sferze polityki zagranicznej. Zarówno klub Samoobrony jak i Ligi Polskich Rodzin był przeciwny kolejnej wojnie czyli interwencji w Afganistanie. Politycy PiS, PO, SLD czy PSL po raz kolejny mieli zamiar wysłać polskich żołnierzy w odległy rejon świata. Sprzeciwiała się temu Samoobrona argumentując, że udział w koalicji ma konkretny cel czyli prowadzenie programu "Solidarne Państwo", a nie ponownym wysyłaniem Wojska Polskiego na drugi koniec globu. Stanowisko partii było nastawione antywojennie.

    Nowe możliwości przed Samoobroną w zakresie polityki zagranicznej otworzyły się też dzięki objęciu przez Andrzeja Leppera teki ministra rolnictwa. Dzięki temu mógł on zrealizować swoje wcześniejsze obietnice o renegocjacji traktatu akcesyjnego z Unią Europejską. Wykazał się merytoryczną wiedzą i skutecznością w negocjacjach co pochwaliła komisarz UE ds. rolnictwa Marianne Fischer Boel.

    Zerwanie koalicji w wyniku podżegania do przestępstwa w Ministerstwie Rolnictwa spowodowało odsunięcie polityków Samoobrony od rządowych stanowisk co oczywiście uniemożliwiło dalsze wpływanie na kreowanie polskiej polityki zagranicznej. Po kolejnych wyborach parlamentarnych Samoobrona nie wprowadziła swojej reprezentacji do sejmu, a więc tak jak przed 2001 rokiem zabierać głos politycy musieli "z zewnątrz". I takie inicjatywy również się pojawiły, Andrzej Lepper wielokrotnie w programach telewizyjnych apelował o ochronę polskiej gospodarki przed skutkami kryzysu proponując stosowanie interwencjonizmu w sektorach które tego wymagają. Podawał przykłady ratowania rodzimych przedsiębiorstw w państwach czy to Unii Europejskiej czy w niej niezrzeszonych. Rząd polski postawił jednak na trzymanie się liberalnych reguł w celu uzyskania pozornie pozytywnych statystyk co oczywiście znów negatywnie odbiło się negatywnie na kondycji finansowej polskiego społeczeństwa.

    Można zaryzykować jednak tezę, że ówczesne elity nie negocjowały z Samoobroną priorytetów polskiej polityki zagranicznej uznając ją za partię uderzającą w ówczesny stan polskiej polityki i sposób jej kreowania. Nie trudno zauważyć to też dziś kiedy Samoobrona nie ma reprezentacji w sejmie, a polityka zagraniczna choćby w kwestii obecności na naszym terenie wojsk USA tworzona jest przy porozumieniu rządzącej koalicji PO-PSL z parlamentarną opozycją czyli PiS i SLD.

    2. Stosunek do Unii Europejskiej

    Samoobrona stawia przed polską polityka zagraniczną pilne zadania, do których w pierwszym rzędzie należy renegocjacja ekonomicznych warunków naszego członkostwa w Unii Europejskiej.

    Nie negując ani historycznych uwarunkowań ani możliwych cywilizacyjnych korzyści, które wynikają z udziału Polski w Unii, Samoobrona nie akceptuje wynegocjowanych warunków akcesji i widzi w nich poważne zagrożenie dla stabilizacji gospodarczej i poziomu życia Polaków. Wyraża także przekonanie, że w obecnym stanie rozgrabienia majątku narodowego i przekazania go pod kontrolę kapitału zagranicznego, wejście do Unii na zasadach nierównoprawnych i nierównych ekonomicznie warunkach, grozi nam pozycją członka drugiej kategorii. Tego nie można akceptować. Opowiadamy się za ewolucją Unii Europejskiej w kierunku Europy Ojczyzn, Europy Narodów - a więc takiej Europy, o jakiej mówił kiedyś Charles de Gaulle i Margaret Tatcher, a której promotorem był Ojciec Święty, Jan Paweł II. Taka Europa to związek państw narodowych, ściśle ze sobą współpracujących gospodarczo, militarnie i politycznie, lecz zachowujący tożsamość poszczególnych narodów.

    Uczestnictwo w Unii Europejskiej ma jednak wiele innych aspektów które warto poruszyć. Na chwilę obecną warunki naszej obecności w UE są ciągle zbyt małe dla potrzeb polskiego społeczeństwa. Stanowisko partii jest niezmienne - potrzebna jest renegocjacja traktatu i zapewnienie równych warunków Polsce wraz z innymi krajami. Dopłaty wciąż są niższe niż np. w Irlandii, a Wspólna Polityka Rolna zmierza w kierunku coraz bardziej liberalnym. Pojawiły się nawet głosy nawołujące do jej likwidacji co powoduje obawę przed fizyczną likwidacją polskiego rolnictwa jak i przetwórstwa rolno-spożywczego. Co ciekawe z tymi żywiołami Samoobrona walczy też na polskim gruncie. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński jest bowiem zwolennikiem budowania armii Unii Europejskiej co w Jego zamyśle miało by być finansowane poprzez ograniczenie bądź likwidację WPR. Generalnie jednak nieprawdą jest, iż Samoobrona jest partią eurosceptyczną. Wielokrotnie politycy partii wypowiadali się bowiem za obecnością Polski w strukturach UE, ale na równych i godnych warunkach.

    3. Stosunek do Europy Wschodniej

    Geograficzne położenie Polski wymaga utrzymywania stałej równowagi politycznej w stosunkach z naszymi sąsiadami. Nie można dać się wciągnąć w sytuacje grożące konfliktem z którymś z naszych wielkich sąsiadów na zachodzie lub wschodzie. Szczególnie niebezpieczne są usiłowania kontynuacji historycznej wrogości wobec Rosji, Ukrainy i Białorusi oraz wzniecanie nowych zadrażnień z tymi krajami. Wielki kontynent euroazjatycki, z którym sąsiadujemy na wschodzie, powinien być dla Polski kontynentem przyjaznym i wielkim polem współpracy gospodarczej. Od takiej sytuacji chcą Polskę odciągnąć jej przeciwnicy i wrogowie, dla których Polska stanowi konkurencję i przeszkodę w stosunkach ze Wschodem.

    Dostrzegamy konieczność nadania nowego oblicza relacjom Polski z bratnimi krajami słowiańskimi i rozwijania z nimi wszechstronnej współpracy. Co więcej, im lepsze nasze relacje z Rosją, Ukrainą, Białorusią, czy innymi krajami WNP, tym korzystniejsza nasza pozycja dla Zachodu. Polska może zyskać, jeżeli umiejętnie pełnić będzie rolę aktywnego organizatora współpracy pomiędzy Unią Europejską a Wspólnotą Niepodległych Państw.

    W prezentacjach stanowiska partii w kwestiach związanych z Europą Wschodnią wielokrotnie Samoobrona protestowała przeciwko pomijaniu tego aspektu przy tworzeniu polskiej polityki zagranicznej. Sprzeciw partii budziły też takie inicjatywy, jak rusofobiczne wypowiedzi polskich polityków czy atakowanie przy każdej nadarzającej się okazji Aleksandra Łukaszenki i systemu politycznego Białorusi. Samoobrona zwraca uwagę w swoim programie na konieczność strategicznego partnerstwa z krajami takimi jak Rosja, Ukraina, czy Białoruś. W tym ostatnim państwie istnieje duża mniejszość polska o którą nasze państwo powinno dbać. Nie zgadzano się jednak z koncepcją przyjętą przez liberałów z prawicy i tzw. lewicy którzy w myśl neokolonialnej koncepcji podburzali Polaków do występowania przeciw legalnej władzy białoruskiej. Samoobrona wspiera prawo narodów do samostanowienia co dało się też zauważyć podczas pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. To właśnie Andrzej Lepper był pierwszym politykiem który odwiedził opozycjonistów, a dokładniej studentów protestujących przeciwko zamknięciu ich telewizyjnego kanału. Media jednak pominęły ten fakt prezentując jedynie późniejsze wizyty polityków SLD czy PO.

    Bardzo ważną kwestią są też w myśli Samoobrony stosunki z Federacją Rosyjską. Mateusz Piskorski, ale też inni politycy partii występowali często przeciwko podburzaniu historycznych zaszłości między Polską, a Rosją w myśl serwilizmu wobec Stanów Zjednoczonych. Atakowany był też Prezydent Lech Kaczyński za swoje rusofobiczne wypowiedzi i inicjatywy. Rosja w programie Samoobrony jest uznawana jako strategiczny partner bez którego nie sposób utrzymać silnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej.

    4. Stosunek do Stanów Zjednoczonych i NATO

    Cieszymy się, że historycznie i etnicznie uwarunkowane sentymenty, stworzyły podwaliny przyjaźni polsko-amerykańskiej. I chociaż oceniamy krytycznie stanowisko rządu Stanów Zjednoczonych odnośnie przestrzegania ukształtowanych reguł porządku światowego, to nie może to naruszać uczuć przyjaźni obu naszych narodów. Samoobrona uważa jednak, że rezolucja 1441 Rady Bezpieczeństwa ONZ nie mogła być podstawą do podjęcia akcji w Iraku, gdyż nie dała mandatu ONZ do akcji zbrojnej. Ponadto, wsparcie przez Polskę wojny w Iraku nie wynikało ze zobowiązań sojuszniczych w ramach NATO, gdyż jego art. 5 ma zastosowanie tylko do obszaru transatlantyckiego.

    Nie została niestety przyjęta, w wyniku matactw proceduralnych jej przeciwników w Sejmie RP, inicjatywa pokojowa Przewodniczącego Samoobrony, Andrzeja Leppera, wprowadzenia do Iraku Międzynarodowych Sił Pokojowych ONZ. Gdyby tak się stało, gdyby zakończono prace inspektorów międzynarodowych, można było próbować zachować pokój w Iraku.

    Przywiązując znaczącą wagę do strategicznego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, chcemy jednocześnie ściśle współpracować w wymiarze polityczno-militarnym z czołowymi krajami Europy Zachodniej. Stosunki amerykańsko-europejskie traktujemy nie jako pole konfliktu, lecz - przy udziale Polski - jako szansę na stabilizację na całym kontynencie.

    Samoobrona nie jest generalnie przeciwna obecności Polski w NATO. Nie jest jednak to zgoda bezwarunkowa. W myśli partii jednak sojusz ten powinien służyć głównie rozwijaniu polskiej armii, oraz zapewnieniu obronności Rzeczypospolitej, a nie naszemu udziałowi w kolejnych bezsensownych, neokolonialnych wojnach. Na taka rolę Polski w strukturach NATO nie ma naszej zgody!

    Jednoznaczne jest także stanowisko Samoobrony wobec takich spraw jak tarcza antyrakietowa czy obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Partia stoi na straży suwerenności narodu polskiego i uznaje te inicjatywy za zagrożenie dla niej. Stanowisko uwzględnia też podobnie jak w kwestii wojny w Iraku i Afganistanie naszą obecność w NATO która nie zobowiązuje nas do tego typu ustępstw na rzecz USA. Nie ma i nie było także zgody na umieszczenie w Polsce amerykańskiego systemu obrony antyrakietowej. Oceniając negatywnie dewastację polskiego sektora zbrojeniowego po 1989 roku Samoobrona postulowała jego odbudowę jako gwarancji bezpieczeństwa Polaków wobec tego nie godzi się na rozmieszczanie na naszym terenie obcych instalacji wojskowych czy w postaci "tarczy antyrakietowej" czy np. systemu obrony przeciwlotniczej "Patriot" który w zamyśle ma być obsługiwany przez amerykańskich żołnierzy. Stanowisko partii wobec USA wpisuje się w nurt alternatywny tj. poszukujący innych możliwości dla Polski niż tylko UE/USA. Dlatego też w przypadku braku realizacji naszych postulatów Samoobrona rozważa złożenie propozycji wystąpienia Polski z sojuszu NATO i ogłoszenia wzorem innych europejskich krajów, takich jak np. Austria neutralności.

    5. Stosunek do pozostałych podmiotów na arenie międzynarodowej

    W dobie współczesnej, pozycja państw zależy w znacznym stopniu od ich siły ekonomicznej. Dlatego, wbrew doświadczeniom poprzednich rządów, polska polityka zagraniczna powinna być ściśle związana z polityką gospodarczą, a zadaniem polskiej dyplomacji musi być wspieranie polskiego eksportu, promocja polskich firm, pozyskiwanie zagranicznych inwestorów i ułatwianie polskich inwestycji za granicą. Realizacja tych zadań powinna prowadzić do zrównoważenia obrotów handlowych. To podstawowe zadanie i kryteria oceny dla polskiej dyplomacji zwłaszcza wobec rosnącego deficytu w wymianie z krajami Unii Europejskiej. Duże znaczenie ma także zdynamizowanie wymiany handlowej z krajami Ameryki Łacińskiej, Azji i Afryki. Szczególną wagę przywiązujemy do faktu, że polska jest krajem morskim, z dużymi tradycjami gospodarczymi związanymi z przemysłem morskim. Odbudowanie polskiego przemysłu okrętowego i stoczniowego, naszej floty i jej obecność na szlakach morskich, służyć będzie wzmocnieniu gospodarczej pozycji naszego kraju w wymiarze międzynarodowym.

    Swego czasu szok medialny wywołała informacja o kontaktach Samoobrony z chińską młodzieżą. Tak jak napisano wyżej partia nie zamyka się jedynie na stosunki z Europą czy Stanami Zjednoczonymi. Politycy Samoobrony dostrzegają coraz większy udział w światowej gospodarce Chińskiej Republiki Ludowej oraz jej potencjał produkcyjny jak i roboczy. Wizyta Przewodniczącego Leppera w Chinach miała charakter poznawczy, trudno powiem twierdzić, że tamtejsza gospodarka jest niewydajna. We wcześniejszych latach szef partii gościł też w Brazylii gdzie spotkał się z tamtejszą Polonią oraz Związkami Zawodowymi. Również i Brazylia jest rosnącym w siłę podmiotem światowej gospodarki w myśli Samoobrony nie można ograniczać stosunków z tym krajem tylko do tego co wynika z udziału w różnych międzynarodowych organizacjach, a czym zajmuje się głównie Unia Europejska. W szeregach Samoobrony jest też pewna doza sympatii w kierunku południowoamerykańskich rządów: Hugo Chaveza w Wenezueli i Evo Moralesa w Boliwii. Partia nie wpisuje się w nurt dominujący w polskojęzycznych mediach krytykujących tych lewicowych polityków którzy dbają o swoje narody.

    6. Emigracja i Polonia są częścią Polski

    Trzecia Rzeczpospolita powinna być dobrą matką dla wszystkich swoich dzieci - Polaków rozsianych po całym świecie, a jednocześnie winna liczyć na wsparcie ze strony Polonii.

    Znacząca część narodu polskiego mieszka poza aktualnymi granicami Rzeczypospolitej. Jest to efekt z jednej strony "emigracji za chlebem" z drugiej wychodźstwa politycznego, wreszcie przesuwania granic Rzeczypospolitej powodujących, że miliony rdzennych Polaków pozostało poza granicami państwa polskiego.

    Piękne i ważkie słowa Ojca Świętego Jana Pawła II wygłoszone w przemówieniu do Polaków w Anglii na stadionie Crystal Palace w Londynie nakazują postrzegać rodaków poza granicami jako "Polskę poza Polską". Polacy urodzeni na obczyźnie, ale też ci, którzy opuścili kraj, są integralną częścią narodu polskiego.

    Emigracja, Polonia, Polacy na Wschodzie i Zachodzie to wielki, wciąż niewykorzystany potencjał intelektualny i gospodarczy. Trzeciej Rzeczypospolitej trzeba silnego polskiego lobby. Jej rdzeniem powinna być Polonia z całego świata.

    Niestety w okresie PRL-u, ale także po części po 1989 roku, Polacy na obczyźnie traktowani byli po macoszemu. To należy zmienić - to musi się zmienić. Trzecia Rzeczpospolita musi być dobrą matką dla wszystkich swoich dzieci - także tych nie mieszkających nad Wisłą, Odrą i Bugiem. Wszyscy stanowimy jedną, wielką, polską rodzinę. Stąd też konieczność opieki państwa polskiego nad Polakami na obczyźnie. Konieczna jest intensyfikacja pomocy zwłaszcza dla polskich szkół, ośrodków kultury, kościołów i organizacji społecznych. Szczególną uwagę należy poświęcić współpracy z młodzieżą polonijną i krzewieniu języka polskiego, którym dziś na świecie posługuje się ok. 70 milionów ludzi.

    Uważamy, że formalno-prawnym zagwarantowaniem należytych więzów między Polakami zamieszkałymi w kraju i poza granicami będzie uchwalenie przez Sejm RP "Karty Polaka", dającej możliwości osiedlenia się i pracy w rodzinnym kraju. Uważamy też, że należy w końcu zrealizować, uchwaloną przez Sejm ustawę o repatriacji, będącą moralnym zadośćuczynieniem dla naszych rodaków, którzy nie tylko w dalekim Kazachstanie wytrwali w polskości. Z zaniepokojeniem obserwujemy zmniejszenie finansowej opieki państwa nad naszymi rodakami na Wschodzie, co budzi uzasadnione obawy wielu obywateli Rzeczypospolitej oraz ich rodzin.

    Polacy obok Irlandczyków, Włochów i Węgrów mają najwięcej procentowo rodaków rozsianych po świecie. Liczebność Polaków, doświadczenie, kontakty, siłę ekonomiczną musimy włączyć do budowy silnej międzynarodowej pozycji Polski.

    Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej dla dużej części Polaków jest postrzegana jako partia zwracająca swoją główną uwagę na kwestie gospodarcze z naciskiem w kierunku rolnictwa. Te kwestie w programie społeczno-gospodarczym zajmują oczywiście bardzo ważną rolę. Jednak często w rozważaniach na temat Samoobrony pomija się inne tematy w których niewątpliwie partia ta zajmuje stanowisko - czasem nawet bardzo wyraźne.

    XIII. OGÓLNE PROBLEMY ZWIĄZANE Z CZŁONKOSTWEM W UE

    Przystępując do Unii Europejskiej musimy zapewnić naszej gospodarce, równoprawne z unijnymi, warunki dla jej działalności i rozwoju. Bez spełnienia tych postulatów jakiekolwiek myślenie o pomyślnym rozwoju naszego kraju, staje się nieuprawnione. Przyjmując warunki akcesyjne, pozbawiamy się całkowicie ochrony naszego rynku wewnętrznego, poprzez rezygnację z zastosowania istotnego instrumentu ekonomicznego w postaci ceł.

    Rada Polityki Pieniężnej, sztucznie utrzymując wysokie referencyjne stopy procentowe kredytów komercyjnych oraz zawyżając kurs złotego polskiego w stosunku do głównych walut obcych, robi to nieprzypadkowo. Wobec braku wzajemnych barier ochronnych, między Polską a Unią Europejską, różnice w wysokości oprocentowania kredytów, dostępnych dla polskich i unijnych przedsiębiorców, powodują brak konkurencyjności naszych jednostek gospodarczych. Pomimo, iż koszty pracy w krajach Unii Europejskiej są sześciokrotnie wyższe niż w Polsce, swoisty podatek, haracz wykreowany przez Radę Polityki Pieniężnej i Narodowy Bank Polski, pobierany od polskich przedsiębiorstw, różnicę tę niweluje z nawiązką.

    Wstępując do Unii Europejskiej musimy dokonać regulacji ustawowych i, być może, konstytucyjnych relacji, między władzą wykonawczą, ustawodawczą a Narodowym Bankiem Polskim. Obecne usytuowanie Narodowego Banku Polskiego w systemie prawno-konstytucyjnym pozwala bez żadnej odpowiedzialności prawnej jednemu szaleńcowi zniszczyć polską gospodarkę, bez możliwości jego odwołania i dochodzenia roszczeń o naprawienie szkód.

    W polskim systemie konstytucyjnym Prezes Narodowego Banku Polskiego nie podlega żadnej kontroli, a w dodatku jest niezależny nie tylko od władz ustawodawczych, ale i wykonawczych. Można wręcz powiedzieć, że jest w istocie rzeczy niezależny od państwa polskiego. Bez wątpienia taką też własną, "niezależną" politykę finansową i gospodarczą prowadzi.

    Jednakże, niezależność prowadzonej polityki finansowej i gospodarczej Prezesa Narodowego Banku Polskiego od kierunków rozwoju państwa polskiego nie oznacza niezależności od innych centrów decyzyjnych, leżących poza granicami Polski. Łatwość, z jaką przychodzi ta, szkodliwa dla polskiej gospodarki, działalność Prezesa Narodowego Banku Polskiego wynika z całkowitego braku jego odpowiedzialności prawnej i politycznej za czyny i skutki jego działań. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przed przystąpieniem do Unii Europejskiej musi odzyskać kontrolę nad Narodowym Bankiem Polskim. Rząd RP powinien odzyskać kontrolę nad polityką kursową Państwa a Naród Polski kontrolę nad państwowymi rezerwami finansowymi, zgromadzonymi w NBP. Po wstąpieniu do Unii Europejskiej jakiekolwiek zmiany, natury konstytucyjnej, w tym zakresie staną się nieskuteczne.

    Polska zawarła ze Wspólnotami Europejskimi układ stowarzyszeniowy w 1991 roku, który naszą gospodarkę miał dostosować do standardów Europejskich. Żadna z ekip rządzących nie rozliczyła się jednak z realizacji Układu Stowarzyszeniowego.

    Czas szybko pokazał tragiczny obraz rzeczywistości. Po trzynastu latach dostosowywania Polski do standardów UE 22 miliony obywateli polskich (57%) żyje poniżej granicy niedostatku, z czego 5,8 mln ludzi (15%) żyje poniżej ustawowej granicy ubóstwa, a 3,7 mln obywateli (9,5%) żyje poniżej minimum egzystencji, prowadzącego do biologicznego wyniszczenia organizmu. Stopa bezrobocia wynosi 18,8%, wraz z ukrytymi jego formami sięga 30% a w niektórych regionach kraju przekracza 41%.

    Twarde deklaracje Samoobrony Rzeczypospolitej Polskiej, dotyczące braku zgody na sprzedaż polskiej ziemi obcokrajowcom, wynikają z naszego głębokiego przekonania, iż ziemia polska jest ostatnim bezcennym dobrem narodowym, jakie po dokonanym procesie wywłaszczania z majątku Narodu Polskiego, będziemy mogli przekazać w spadku przyszłym pokoleniom. Obecne i planowane w przyszłości rozwiązania prawne w tym zakresie są niewystarczające wobec zdradzieckich zapisów traktatowych. Ustalenia te, zezwalają bez ograniczeń na zakup polskiej ziemi obywatelom Unii Europejskiej, w zależności od regionu, po trzech, lub po siedmiu latach. Cóż to jest za zabezpieczenie wobec ponad tysiącletniej historii naszego kraju i jego historycznych doświadczeń w walce z obcymi siłami, dążącymi do wynarodowienia i wywłaszczenia Polaków z ich ziemi i własności? Nawet małe europejskie narody takie, jak Dania czy Holandia, są w stanie przeciwstawić się presji wielkich sąsiadów i, podobnie jak Francja, zadbać o swoje interesy narodowe. Utrudnienia w nabywaniu ziemi przez cudzoziemców w tych krajach są wyrazem ich troski i niepokoju o utratę tożsamości narodowej, związanej ze sprzedażą ziemi. Naród bez własnej ziemi utraci swą tożsamość i będzie skazany na długoletnią, krwawą walkę o jej odzyskanie.

    Na mocy mocarstwowych porozumień jałtańskich Polskę wepchnięto już raz w zupełnie wówczas dla niej nową rzeczywistość. Obecnie nowe, europolityczne realia dają nam nową szansę rozwoju, ale również stwarzają trudności i zagrożenia. Zagrożenia owe to niemiecki rewizjonizm, ujawniający się w naszej powojennej historii w różnych okresach, z różną mocą. Niemieckie nadzieje na odzyskanie tzw. ziem utraconych, wraz z leżącymi na nich majątkami, odżyły niezwykle intensywnie w ostatnim okresie, zwłaszcza, gdy pojawiła się wyraźna możliwość przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Myślenie Polaków w perfidny bowiem sposób skierowano na błędne tory. Zagrożenie wykupem polskiej ziemi na terenach zachodnich i północnych jest niczym w porównaniu z "bombą z opóźnionym zapłonem", jaką będzie zderzenie niemieckiego aktu własności z polską umową dzierżawną lub użytkowaniem, co prawda wieczystym, ale z prawnego punktu widzenia czasowo ograniczonym.

    Nadzieja rewizjonistów niemieckich na odzyskanie ziem i nieruchomości jest, w myśl prawa europejskiego, stosunkowo bardzo realna, wobec polskiej beztroski w zakresie regulacji stosunków własnościowych, szczególnie na terenach województw zachodnich i północnych. Mieszkańcy Warszawy do dziś nie są w stanie otrząsnąć się z szoku, kiedy to reemigranci i spadkobiercy przedwojennych kamieniczników, na mocy podpisu jednego człowieka - Prezydenta Warszawy - odzyskiwali swoje kamienice, dokonując następnie natychmiastowych eksmisji, częstokroć na bruk, przerażonych lokatorów. Nietrudno wyobrazić sobie, co będzie się działo, gdy starzy-nowi niemieccy właściciele, powołując się na europejskie prawa, zasypią swoimi aktami własności zdumionych urzędników samorządowych, zarządzających "poniemiecką" własnością.

    Bez uregulowania stosunków własnościowych ziemi i nieruchomości na terenach województw zachodnich i północnych oraz bez przekazania tej własności Polakom, wstąpienie do Unii Europejskiej będzie poważnym, historycznym błędem. Należy pamiętać, iż uznanie nienaruszalności granic Polski, przez rząd i parlament niemiecki, nie oznacza automatycznie zrzeczenia się przez te instytucje praw obywateli niemieckich do własności gruntów i nieruchomości na tych terenach. Tym bardziej, iż deklaracje o nienaruszalności czegoś, co i tak wkrótce przestanie istnieć we wspólnej Europie, z punktu widzenia prawa międzynarodowego i poglądów przeciętnego Niemca na tę sprawę, nie ma większego znaczenia. Po akcesji Polski do Unii Europejskiej unormowanie tych spraw, zgodnie z narodowymi interesami, będzie niemożliwe, bowiem, w myśl unijnego prawa, każdy obywatel Unii Europejskiej będzie miał prawo do swojej własności na terenie Polski, będącej częścią wspólnej Europy.

    Przed laty, w odwetowych środowiskach niemieckich, zrodziła się nowa idea wygrania wojny "bez wyciągania miecza". Celem jej było odzyskanie utraconych, w wyniku II Wojny Światowej, ziem i majątków. Myśl polega na zastąpieniu typowych dla konfliktu militarnego akcesoriów, instrumentami ekonomicznymi, finansowymi i propagandowymi.

    Wojna ta, choć Polsce niewypowiedziana, trwała do dziś, a jej finałem jest akt kapitulacji, podpisany przez Rząd RP w stolicy Grecji 16 kwietnia 2003 r. - zwany Traktatem Akcesyjnym.

    Zasady tej wojny, jak każdej innej, są bezlitosne - zwycięzca bierze wszystko - banki, zakłady przemysłowe, ziemię i nieruchomości. Skutki tej wojny odczuwa cały naród polski, borykając się z trudnościami życia codziennego, a kryzys gospodarczy, jak kula śnieżna, z coraz większą prędkością pochłania coraz większą ilość zakładów przemysłowych.

    Do europejskiej koalicji, pod przewodnictwem Niemiec i Francji, w różnym stopniu przyłączyły się pozostałe kraje Unii Europejskiej, licząc na zdobycie własnego kęska polskiej własności. Smutne i tragiczne jest to, iż niemała grupa polskich elit politycznych, tak zwanych euroentuzjastów, brała w tym procesie świadomy i czynny udział. Co godne potępienia, wśród tzw. Europejczyków, zbyt łatwo nastąpiło swoiste przeniesienie lojalności - lojalności wobec własnego państwa i narodu, na lojalność wobec obcych, antypolskich interesów europejskich. Realizują oni bowiem plan kolonialnego uzależnienia Polski od międzynarodowych organizacji gospodarczych i politycznych. Według tego planu Polska ma być wyłącznie rynkiem zbytu na importowane towary, swoistym buforem łagodzącym cyklicznie powtarzające się kryzysy nadprodukcji w światowej gospodarce oraz rezerwuarem i dostarczycielem sezonowej siły roboczej w okresach koniunktury i światowego wzrostu gospodarczego.

    O realności tych zagrożeń świadczy fakt dokonania uwłaczających godności ludzkiej zmian w Polskim Kodeksie Pracy, cofającym zapisane w nim rozwiązania do epoki wczesnego kapitalizmu a w niektórych punktach - epoki wczesnego niewolnictwa. Biorąc pod uwagę, iż to nie Polacy będą stanowić europejską elitę pracodawców, lecz w przeważającej masie będą źle opłacanymi, pozbawionymi współczesnych rozwiązań i zabezpieczeń socjalnych pracobiorcami, zmiany dokonane w Kodeksie Pracy świadczą jednoznacznie o intencjach ich projektodawców. Za zdradę i wysługiwanie się obcym interesom spotka ich za to z rąk mocodawców odpowiednia nagroda.

    Obecna faza powiększania składu członkowskiego Unii Europejskiej ma znaczenie szczególne, gdyż do dotychczasowych 15 członków Unii Europejskiej ma się przyłączyć 10 nowych. Zmieni to zasadniczo układ sił w Unii. Dojdzie grupa państw Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej, o porównywalnie słabszym poziomie rozwoju ekonomiczno-społecznego. Duże znaczenie przywiązuje się do przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, ze względu na jej duży potencjał, wynoszący prawie połowę tego, który reprezentuje pozostałych 9 kandydatów.

    W ramach przygotowań do członkostwa, Polska przeprowadziła szerokie działania w celu dostosowania przepisów prawa oraz funkcjonowanie własnych instytucji, do wymogów Unii Europejskiej. Przyjęliśmy 588 różnych aktów wykonawczych. Do uchwalenia pozostaje jeszcze ok. 70 projektów ustaw. Polska spełniła więc kryteria legislacyjne członkostwa oraz szereg innych celów pośrednich, niezbędnych do uznania nas za państwo, które zakończyło rokowania.

    Wielu Polaków ocenia członkostwo Polski w Unii, jako historyczną szansę pełnego wejścia do Europy, z której to szansy trzeba skorzystać. Oznaczać to bowiem będzie likwidację pojałtańskiego podziału Europy, a dla Polski stworzy dalsze perspektywy postępu gospodarczego oraz cywilizacyjnego rozwoju. Zwolennicy przystąpienia argumentują, że Polsce potrzebna jest kontrolna presja Unii, która zmusi nas do zabiegania o wspólne a nie tylko wąsko pojmowane własne interesy, a to jest przecież warunkiem funkcjonowania demokracji.

    Członkostwo Polski w Unii Europejskiej rozpatruje się często w aspekcie historycznym i cywilizacyjnym. W tym rozumieniu uważa się, że połączenie się Polski ze strukturami unijnymi może być przełomem i wielką szansą dla polskiego społeczeństwa, a jednocześnie da możliwość wyrwania się z zacofania technologicznego i dołączenia do grupy krajów najbardziej rozwiniętych gospodarczo. Aby jednak takie oceny były prawdziwe, powinny, po pierwsze, powstać warunki, które zapewnią równoprawną integrację i szybki wzrost gospodarczy Polski, a po drugie, musi być zachowana opłacalność całego tego procesu, czyli uzyskane korzyści muszą być wyższe niż poniesione ogólnie koszty.

    Głównym problemem polskiej gospodarki, w skali globalnej, jest niższa, w porównaniu do zachodniej, jakość wytwarzanych produktów i oferowanych usług, będąca wynikiem zacofania technicznego i technologicznego polskich zakładów produkcyjnych. W tej sytuacji i w warunkach działania wolnego rynku, opartego na zasadach konkurencji, produkty krajowe mają u nabywców niewielkie szanse i przegrywają z produktami importowanymi. Powstaje więc potrzeba dostosowania tych zakładów do nowych warunków, gdyż ich unowocześnienie jest wymogiem chwili. Można to zadanie zrealizować tylko w drodze dokapitalizowania i modernizacji przedsiębiorstw.

    Teoretycznie zakładano, że członkostwo Polski w Unii Europejskiej przyśpieszy wzrost gospodarczy i proces modernizacji gospodarki. Głównym argumentem było oczekiwanie, że do Polski napłynie kapitał zagraniczny, zachęcony wysoką stopą zwrotu od zainwestowanego kapitału, jak też niskimi kosztami pracy oraz dużym, chłonnym rynkiem. Tymczasem struktura napływającego do Polski kapitału zagranicznego, w formie inwestycji długookresowych, wskazuje, że nastawiony jest on na szybki zysk i import zaopatrzeniowy. Typowym przykładem takiego działania są osławione supermarkety, które rujnują polski drobny handel i przy pomocy sztuczek formalno-prawnych, nie odprowadzają do izb skarbowych należnych podatków. Natomiast kapitały, pozyskiwane od tzw. "inwestorów strategicznych", prowadzą z reguły do przejmowania kluczowych polskich zakładów, co pozwala na opanowanie rynku danych produktów przez zniszczenie polskiej konkurencji. Głównie taki "inwestor" wykupuje zakład prawie za bezcen a potem doprowadza stopniowo do jego zamknięcia, aby opanować rynek i sprzedawać na nim towary swojej macierzystej firmy z tej samej branży.

    Samoobrona RP jest zdecydowana nie dopuścić do tego, aby następowała nieograniczona wyprzedaż majątku narodowego. Do tego prowadzi polityka zarówno obecnego, jak i poprzednich rządów, które nie wiadomo dlaczego uważają, że pełna integracja gospodarcza z Unią Europejską polega na wyprzedaży majątku narodowego kapitałowi zagranicznemu i to jeszcze na grabieżczych zasadach. Nikt nie zaprzecza, że Polsce potrzebny jest kapitał inwestycyjny na rozbudowę i modernizację różnych dziedzin gospodarki narodowej. To jednak nie musi odbywać się przez wyprzedaż majątku i zakładów produkcyjnych. Aby zarobić na inwestycjach, inwestor zagraniczny nie musi kupować całej fabryki tak, jak nie trzeba kupować kury, aby zjeść jajko. Wystarczy znaleźć inwestora, który chce zarobić na sprzedaży i wymianie w danym zakładzie np. kompletnych linii technologicznych, czyli zainwestowaniu w polskim przedsiębiorstwie nowoczesnych maszyn i urządzeń oraz na odpowiednim wyszkoleniu załogi. Taka jest logika nowoczesnego gospodarowania i polityki przemysłowej. Nonsensem jest bowiem sprzedaż cementowni, a potem kupowanie w nich cementu potrzebnego na budowę autostrad, gdy wystarczyłaby tylko ich modernizacja. Samoobrona RP ma świadomość tych absurdów i gdy z woli społeczeństwa dojdzie do władzy, szybko położy im kres.

    Przedstawiciele Komisji Europejskiej jednoznacznie oświadczali, że ewentualne rozszerzenie Unii Europejskiej o kraje Europy Środkowowschodniej, będzie ją kosztować, w latach 2004-2006, czterokrotnie mniej, niż pierwotnie zakładano (zamiast 40 mld euro, koszt wyniesie tylko 10 mld euro). Jeśli tak będzie naprawdę, to wydatek 10 mld euro, przy wpłacie nowych członków do kasy Unii w wysokości 15 mld euro tytułem składki członkowskiej, przyniesie Unii zysk w wysokości 5 mld euro. Oznacza to, że Brukseli udało się nabyć z zyskiem rynki zbytu krajów kandydujących. Będzie to dobry zastrzyk dla takich bogatych krajów, jak Niemcy i Wielka Brytania, które zdołają w ten sposób zwiększyć swój eksport i poprawić wpływy finansowe, umożliwiające wyprowadzenie gospodarki z recesji. Gdy do tego doda się wykupiony za bezcen majątek narodowy, ta sytuacja jest niezłym interesem dla państw unijnych.

    Samoobrona RP pragnie zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt, proponowanych przez Unię krajom kandydackim, procesów integracyjnych. Otóż charakter akcentu kładzionego w powiązaniach gospodarczych Polski z Unią, położony jest na stwarzanie warunków wolnej konkurencji dla przepływu towarów, usług i kapitałów. Oznacza to, że lepsze i dotowane przez rządy towary obecnych członków Unii, znajdą łatwy zbyt na rynkach krajów kandydujących i krajów trzecich. Tak będzie jeszcze przez wiele dziesiątków lat. Jeśli dodamy do tego politykę silnej złotówki i wysokiej stopy procentowej, hamującej polski eksport, to będziemy już mieli pełny obraz dotychczasowej polityki Leszka Balcerowicza, która prowadzi do zdławienia gospodarki, likwidacji rodzimej produkcji oraz realizacji wskazań Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Te działania w efekcie prowadzą do wspierania interesów zachodnich koncernów, dążących do utrzymania przy pomocy pana Prezesa Balcerowicza, kontroli złotówki i polskiego budżetu.

    Trzeba bez ogródek stwierdzić, że dotychczasowe rządy doprowadziły do głębokiego zniszczenia polskiego potencjału gospodarczego.

    Zlikwidowano tysiące zakładów produkcyjnych, umożliwiono przejęcie kapitałowi zagranicznemu prawie wszystkich banków. Kraje Unii Europejskiej, już na etapie przygotowywania członkostwa Polski, faktycznie pozbyły się polskiej konkurencji w dziedzinie handlu i zrujnowały nasz rodzimy przemysł. Grudniowy brytyjski "Times", w przedostatnim numerze z ubiegłego roku, informuje, że Polska, niegdyś dziesiąta na liście potęg gospodarczych, zajmuje obecnie miejsce 56-te i jest kompletnym bankrutem finansowym, który przez ostatnie 10 lat dał się "zafrykanizować" i - wtłoczony w struktury europejskie - dał się podbić przez swoich fałszywych przyjaciół.

    Dla potwierdzenia przytoczonych wyżej mocnych stwierdzeń trzeba powiedzieć, że narzucone nam przez Unię warunki członkostwa nie spełniają podstawowych zasad solidarności i równoprawności, na których powinna być oparta integracja. W ciągu 10 lat, czyli od 1991 roku, w którym Polska podpisała z Unią Układ Stowarzyszeniowy, aż do 2001 roku, nasz łączny deficyt handlowy z Unią wyniósł 62 mld dolarów. Ta nadwyżka handlowa oznacza, że Polska opłacała, i nadal opłaca, ok. półtora miliona miejsc pracy rocznie w krajach Unii Europejskiej. Na tym sprawa wcale się nie kończy. Nasze zobowiązania we wspieraniu rynku pracy Unii mają wykraczać poza jej obszar. Na mocy bowiem Traktatu Akcesyjnego, nowe państwa członkowskie będą przystępowały do Umowy o Partnerstwie z Grupą Państw Afrykańskich, Karaibskich i Pacyfiku oraz z 29 innymi państwami Europy, Azji i Afryki.

    Modernizacja państwa i jego gospodarki, kosztuje. Jeżeli zaś członkostwo w Unii Europejskiej traktuje się jako szansę na modernizację, to trzeba się też liczyć z wydatkami. Zachodzi tylko pytanie, czy wejście Polski do Wspólnego Rynku, dostosowanie się do wspólnotowych norm, pozwoli nam dokonać olbrzymiego skoku cywilizacyjnego?

    Trzeba stwierdzić, że istnieje taka teoretyczna szansa. Jednakże wizję tej szansy zakłóca realna ocena skutków polskiego członkostwa w Unii dla naszego budżetu oraz dla stanu gospodarki i sytuacji społecznej obywateli. Powoływanie się na korzyści, jakie z członkostwa w Unii Europejskiej odniosła Irlandia, Portugalia, Hiszpania albo Grecja jest częściowo nietrafne. Należy podkreślić, że latach 70 i 80 ubiegłego stulecia integracja z Unią była łatwiejsza. Należy z całą mocą podkreślić, że ówczesne rozszerzenie miało charakter polityczny. Dużo prościej było wówczas zatem pozyskiwać fundusze pomocowe, a w ramach samej Unii niewiele było krajów o mniejszym stopniu rozwoju. Ponadto, władze tych krajów - jak się ocenia - zwłaszcza władze samorządowe, lepiej były przygotowane do przyjmowania funduszy strukturalnych. Dotyczyło to także przedsiębiorstw przemysłowych, transportowych i innych. My tych podmiotów gospodarczych już nie posiadamy, ponieważ zostały one w sposób nieodpowiedzialny sprzedane i zlikwidowane.

    Obliczając zyski i obciążenia, wynikające z członkostwa w Unii, musimy brać pod uwagę nie tylko okres przynależności, ale cały okres przygotowywania się do członkostwa. To właśnie w okresie przygotowawczym nastąpiły zasadnicze zmiany w naszej gospodarce, to wtedy Naród Polski poniósł największe straty i wyrzeczenia. Państwa członkowskie wpłacają do budżetu Unii Europejskiej składkę, która po odliczeniu kosztów utrzymania administracji i organów unijnych, jest rozdzielana pomiędzy członków głównie na wsparcie rolnictwa i pomoc strukturalną. Wysokość składki zależy od poziomu dochodu narodowego brutto, czyli od zamożności danego państwa. Dopłaty otrzymają państwa i regiony o poziomie niższym o 25% niż wynosi średnia w Unii.

    W ogólnym bilansie wydatków budżetu, pozycja związana z członkostwem w Unii Europejskiej jest bardzo wysoka.

    Składka Polski do budżetu Unii ma wynosić:

  • 2004 r. - 2.360 mln euro (pełna), czyli 9,5 mld zł;
  • 2005 r. - 2.455 mln euro, czyli 9,8 mld zł;
  • 2006 r. - 2.553 mln euro, czyli 10,2 mld zł.
  • Uwzględniając, że w roku 2004 zapłacimy tylko 6,3 mld zł (o jedną trzecią mniej, ponieważ uzyskujemy ewentualne członkostwo dopiero 1 maja), to w roku, 2006 czyli po dwóch latach członkostwa, nasza składka wzrośnie o prawie 1 mld zł. Trudno przewidzieć skąd znajdą się na to środki.

    Aby przedstawić całość sytuacji trzeba dodać, że w ramach składki członkowskiej, Polska została obciążona spłatą tzw. rabatu brytyjskiego, w wysokości 600 mln euro w ciągu 3 lat, którego Brytyjczycy odmówili zapłacić. Rabat ten został rozłożony na innych członków, przy czym Niemcy, Austria, Holandia i Szwecja, uzyskały ulgi w tym obowiązku.

    Porównuje się Polskę z Hiszpanią ze względu na wiele podobieństw. Mimo, że poziom rozwoju wstępującej do EWG Hiszpanii był podobny do naszego i chociaż, tak jak my, kraj ten wychodził z ustroju totalitarnego, posiadał podobny obszar i liczbę ludności, to jednak Hiszpania prowadziła wtedy inną politykę gospodarczą, aniżeli Polska obecnie. Hiszpania nie otworzyła wówczas całkowicie - jak my - swojego rynku usług i bankowości, limitowała import. Przyjęte wtedy założenia integracji ze Wspólnotami spowodowały, że Hiszpania korzystała z różnicy cen w porównaniu z resztą krajów wspólnotowych, podnosiła stopniowo własne ceny i dzięki temu zdołała wyrównać warunki konkurencji. Nie pozwoliła sobie narzucić w negocjacjach rozwiązań, służących grupie najbogatszych państw, które dążą do zduszenia rozwoju gospodarczego w krajach biedniejszych.

    Swoistą propagandową zachętą, "marchewką" dla ubogich państw kandydujących do grona unijnych członków, jest proponowany przez Unię Europejską system pomocowy, zwany Funduszami Strukturalnymi i Funduszem Spójności.

    Fundusze strukturalne mogą być przeznaczone na rozbudowę infrastruktury, na przeciwdziałanie bezrobociu, na wspieranie rolników i rybaków. Fundusze Spójności są przewidziane na rozbudowę infrastruktury w transporcie oraz na ochronę środowiska. Na oba te fundusze przeznacza się dla Polski, w latach 2004-2006, 11,36 mld euro.

    Warunkiem koniecznym do czerpania z Funduszy Strukturalnych, na każdym szczeblu korzystania z pomocy, jest zapewnienie dofinansowania projektów ze środków własnych absorbenta tych funduszy. Poziom dofinansowania najczęściej waha się na poziomie 25% tzw. wydatków kwalifikowanych, choć praktycznie jednak trzeba wydać około 40 Euro, aby otrzymać 60 Euro z UE. Wynika to z podatku od wartości dodanej (VAT), kosztów wstępnych przygotowania przedsięwzięcia inwestycyjnego oraz sposobu refundowania nakładów.

    Jeżeli mówimy o refundacji to należy użyć trybu warunkowego, ponieważ akt ten wymaga spełnienia szeregu często trudnych warunków. Zmusza do przebrnięcia przez bardzo skomplikowaną, mniej lub bardziej realną drogę, biurokratycznych przeszkód o charakterze formalnym. Jest to relacja wymagająca dużego wysiłku finansowego ze strony beneficjentów. Należy się więc zastanowić, czy dla niektórych potencjalnych beneficjentów ten wysiłek finansowy nie stanie się barierą zbyt trudną lub czasem nawet niemożliwą do pokonania. Bezzwrotne wsparcie zewnętrzne traktowane jest przez fundatora jako uzupełnienie środków wewnętrznych.

    Zapewnienie własnych funduszy na realizację inwestycji jest podstawowym warunkiem ubiegania się o dofinansowanie z pomocy zagranicznej. Dawca pomocy traktuje swoje dofinansowanie, jako uzupełnienie a nie jako zamiennik środków własnych projektodawcy. Warunkiem, aby środki z funduszy strukturalnych nie okazały się wirtualnymi pieniędzmi, jest odpowiednie kadrowe i finansowe, przygotowanie samorządów do zagospodarowania takich funduszy. Stąd pierwszoplanowym zadaniem powinno być obecnie solidne przygotowanie struktur a przede wszystkim pracowników na poziomie lokalnym. Zaopatrzenie ich w solidną wiedzę teoretyczną i umiejętności praktyczne, które pozwoliłyby skutecznie zabiegać o środki pomocowe jest rzeczą niezbędną do owocnej realizacji tych planów.

    Ocenia się minimalną liczbę takich pracowników na około 3 tysiące. Odpowiednie przygotowanie takiej liczby fachowców wymagałoby, oprócz niezbędnego czasu na szkolenia, również odpowiednich nakładów finansowych. Trudno się przecież spodziewać, że tzw. menadżerowie projektów zechcą pracować na zasadzie wolontariatu. Fachowcy ci powinni znaleźć zatrudnienie w każdej gminie zainteresowanej pozyskaniem środków pomocowych.

    Jednym z warunków uzyskania funduszy pomocowych, stawianych przez projektodawców pomysłu, jest opracowywanie planów i projektów przez jednostki samorządowe we własnym zakresie. Zlecenie ich przez przyszłego beneficjenta na zewnątrz w zasadzie dyskwalifikuje taki projekt. Dziwi fakt, że na samą tylko akcję promującą integrację europejską znalazły się pieniądze na 5 tys. etatów, natomiast o przeznaczeniu funduszy dla niezbędnych specjalistów od pozyskiwania i zagospodarowywania funduszy pomocowych nikt nawet dotąd nie pomyślał. Aby zaistniał, chociaż cień szansy na absorpcję, chociaż niewielkiej części środków pomocowych, skierowanych do gmin lub ich związków, spełnienie tych warunków staje się niezbędne.

    W Polsce fundusze strukturalne trafią przede wszystkim do obszarów o najlepiej przygotowanej do ich absorpcji gospodarce i najlepiej wyszkolonej kadrze. Podmioty słabe nie będą w stanie przygotować dokumentów programowych odpowiedniej jakości, przedstawić dużej ilości wniosków inwestycyjnych, zapewnić środków na zabezpieczenie finansowe projektów ani też w odpowiedni, zgodny z zasadami unijnymi, sposób przeprowadzić monitoringu i oceny projektu. Stoi to w sprzeczności z artykułowanymi intencjami unijnych urzędników.

    Zgodnie z tym, co zostało stwierdzone w oficjalnych dokumentach, fundusze strukturalne i pomocowe mają służyć wyrównywaniu szans między najbiedniejszymi a najbogatszymi regionami. Wbrew tym intencjom przyjęta formuła przydzielania tych funduszy, a przede wszystkim zasada współfinansowania, na pewno te różnice pogłębi.

    Trudno nie odnieść wrażenia, że mimo dość dobrego rozeznania wśród unijnych urzędników tego problemu, starają się oni nie dostrzegać istnienia tej kwestii. Rodzi to pewne podejrzenia, co do prawdziwych intencji projektodawców pomysłów pomocowych.

    Wobec tych wszystkich wyżej wymienionych faktów grozi nam sytuacja, że to Polska, jako płatnik netto, będzie wspierać rozwój bogatszych krajów Unii Europejskiej, ponosząc dodatkowo tym samym nieuzasadnione koszty. Warto z całym naciskiem zwrócić uwagę na fakt, iż finansowanie projektów z kredytów bankowych, lub innych komercyjnych instytucji finansowych nie wchodzi w rachubę. Takie są warunki i zastrzeżenia projektodawców pomocowych pomysłów. Z tym jednak problemem prawdopodobnie będą w stanie uporać się, bez pomocy ze strony państwa, tylko nieliczne samorządy.

    Czy pomoc taka jest realna wobec mizerii polskiego budżetu, to pytanie do Ministra Finansów. Oceniając jednak realnie sytuację, łatwo można odpowiedzieć na to pytanie samemu. Fikcja pozyskania takowych funduszy, na uzupełnienie środków własnych samorządów terytorialnych, przekłada się w prosty sposób na nierealność uzyskania funduszy pomocowych z Unii Europejskiej. Wydaje się, iż będzie to, oprócz wielu innych, główna i kluczowa bariera uniemożliwiająca skorzystanie z tego wsparcia.

    Gdy się bada wielkość spodziewanej pomocy z Unii, to nie można nie zauważyć, że "Raport w sprawie korzyści i kosztów Integracji Rzeczypospolitej Polskiej z Unią Europejską", przygotowany w lipcu 2000 r. stwierdza, że "W pierwszych pięciu latach po akcesji, wypłaty dla Polski będą 1,5-4 razy wyższe niż nasza składka do wspólnego budżetu. Korzyści te zależeć jednak będą od wyników negocjacji i zdolności Polski do absorpcji środków unijnych". Znając obecnie wyniki negocjacji, możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, iż Polska będzie więcej do budżetu Unii wpłacać, niż z niego uzyskiwać.

    Po wejściu do Unii nastąpi ubytek dochodów budżetu z ceł w wysokości ponad 3,5 mld zł. Do tego dojdą koszty utrzymania dodatkowego aparatu biurokratycznego dla obsługi kontaktów z Unią Europejską, szacowane na ok. 1 mld zł,. Należy doliczyć także dodatkowe kilkuset milionowe wpłaty, jako raty kapitałowe na rzecz Europejskiego Banku Centralnego i Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz olbrzymie koszty ponoszone na współfinansowanie projektów strukturalnych Unii. Tak więc, łączna wartość corocznych wydatków związanych z naszym członkostwem w Unii, może wynieść ok. 15 mld zł. Powyższa kwota nie uwzględnia dopłat bezpośrednich z budżetu państwa dla rolników. Nie trzeba przekonywać, że w sytuacji ponoszenia przez państwo tak wysokich wydatków, finansowanie dopłat bezpośrednich dla rolników na dopuszczalnym poziomie, jest wysoce wątpliwe.

    Trzeba pamiętać, że wzrosną wydatki przedsiębiorstw na dostosowanie się do unijnych standardów sanitarnych, wymogów ochrony środowiska, zabezpieczenia socjalnego i bezpieczeństwa pracy. Drogi kredyt będzie opóźniał modernizację produkcji. W rezultacie wzrost gospodarczy może być raczej słaby, natomiast może wzrosnąć bezrobocie. W związku z tym nie daje dużych szans, przygotowywany obecnie przez ministra finansów Grzegorza Kołodkę, program naprawy finansów publicznych, gdyż nie można oczekiwać, że w wyniku jego realizacji, nastąpi szybkie przyśpieszenie wzrostu gospodarczego.

    Gdyby tych problemów było mało, dochodzi do tego pozycja polskiego złotego. Kraje Eurolandu są zainteresowane nierealnym kursem złotego wobec głównych walut obcych, ponieważ to wspiera import i ogranicza polską produkcję krajową. Ogranicza to także pozycję konkurencyjną polskich towarów na rynku europejskim.

    Polski złoty jest przewartościowany, ale siła naszej waluty nie zależy od popytu za granicą na polskie towary, ale od sztucznie ustalanych, wysokich stóp procentowych. Wysoki kurs złotego nie oznacza, że polska gospodarka jest zdrowa, tylko, że kurs ten jest zdegenerowany, bo ustalili go zagraniczni inwestorzy spekulacyjni. Jeżeli wejdziemy do Unii Europejskiej z przewartościowaną walutą i osłabioną gospodarką, to konkurencyjność polskiej ekonomiki będzie niska. Jawne 20% bezrobocie lub 30% bezrobocie, łącznie z ukrytym, stanie się stałym elementem krajobrazu gospodarczo-społecznego naszego kraju. Dlatego trzeba koniecznie zmienić reżim kursowy złotego.

    Podejmowane przez Klub Parlamentarny Samoobrona RP w Sejmie prace nad zmianą ustawy o Narodowym Banku Polskim, są opóźniane przez Prezydium Sejmu i Komisję Finansów Publicznych.

    Trzeba pilnie uaktualnić wartość złotego i wprowadzić praktykę, zgodnie z obowiązującą ustawą, aby o ostatecznym kształcie polityki walutowej decydował rząd. Rada Ministrów powinna wprawdzie wysłuchiwać opinii Rady Polityki Pieniężnej, ale decyzje musi podejmować samodzielnie, gdyż to tylko ona, a nie Rada Polityki Pieniężnej, odpowiada konstytucyjnie za skutki gospodarcze i społeczne tych decyzji. Wygłaszane opinie twierdzące, że proponowane zmiany są sprzeczne z zaleceniami Unii Europejskiej, są nieporozumieniem, albo celowym wprowadzaniem społeczeństwa w błąd.

    Euroentuzjaści snują plany szybkiego pozbycia się złotego i przyjęcia euro. To rodzi poważne niebezpieczeństwo wzrostu cen. Dlatego realnie mogłoby to nastąpić nie wcześniej, jak po 2007 roku. Ponadto, aby przyjąć walutę euro, jako środek płatniczy w Polsce, trzeba spełnić tzw. kryteria konwersji, czyli zbieżności kilku warunków. Są to:

    a) kryterium deficytu budżetowego (deficyt najwyżej na poziomie 3% PKB),
    b) kryterium stabilności cen (inflacja może być wyższa o 1,5 punktu procentowego od średniej z trzech najlepszych pod tym względem państw),
    c) kryterium długu publicznego (dług publiczny nie większy niż 60% PKB),
    d) kryterium stóp procentowych,
    e) kryterium udziału w mechanizmie kursu Europejskiego Systemu Walutowego (wartość złotego nie powinna się wahać bardziej niż o plus/minus 15% w stosunku do ustalonego kursu wobec euro).

    Euroentuzjaści nie informują, że przyjęcie wspólnej waluty oznacza całkowitą rezygnację Polski z własnej polityki pieniężnej i za jej pomocą możliwości przyspieszenia wzrostu gospodarczego.

    Wspomnijmy jeszcze o jednej, drobnej wprawdzie, sprawie technicznej, ale charakterystycznej dla przygotowywania dla Polski podrzędnej roli, jaką miałaby ona pełnić w strukturach unijnych. Otóż Unia Europejska wprowadza obecnie reformę systemu podejmowania kluczowych decyzji monetarnych w strefie euro, które mają obowiązywać po rozszerzeniu. Polegać one będą na ograniczeniu do 21 liczby członków zarządu Rady Europejskiego Banku Centralnego. Wobec większej niż 21 liczby członków w rozszerzonej Unii, spowoduje to konieczność wprowadzenia rotacji, także dla prezesów narodowych banków centralnych. Tak więc częstotliwość rotacji oraz udział w głosowaniu miałby być zależny od wysokości dochodu narodowego kraju i stanu rozwoju jego sektora finansowego.

    Państwa będą zatem podzielone na 3 kategorie. W najniższej kategorii, z prawem do udziału tylko w 38% posiedzeń całej grupy, znalazłaby się Polska. Widać z tego, że w takim układzie, wpływ naszego kraju na zarządzanie systemem monetarnym Unii byłby praktycznie żaden.

    Sytuacja gospodarcza w strefie euro nie jest dobra. Najgorsza sytuacja panuje pod tym względem w Niemczech i we Francji. W Niemczech tempo wzrostu gospodarczego wynosi obecnie 0,4 %, a w lutym br. bezrobocie objęło 4,7 miliona osób.

    Budżet Unii na rok 2002 został tak skonstruowany, że na jego dochody składają się składki, które wynoszą 1,27% Produktu Narodowego Brutto (PNB) kraju członkowskiego Unii Europejskiej (48,5% wszystkich dochodów), a w pozostałej części 1% wpływów z podatku VAT każdego z krajów członkowskich (35,6% dochodów), cła (13%), opłat rolnych (2,1%) oraz pozostałych wpływów (0,8%).

    Na wydatki składają się:

    Wspólna Polityka Rolna - 45,2 %, fundusze strukturalne - 34,5%, działania zewnętrzne - 8,4%, administracja - 5,2%, badania naukowe - 4,1%, ochrona konsumentów - 1,2%, młodzież i media - 0,9% oraz pozostałe - 0,5%.

    W dziale dotyczącym kosztów członkostwa, na uwagę zasługuje sprawa podatku VAT, który w części jest odprowadzany do budżetu unijnego. Unia Europejska wymaga, aby podatek VAT wynosił w krajach członkowskich nie mniej niż 15 %, a stawka obniżona była nie niższa niż 5%. Tymczasem stawka zerowa występuje jeszcze w Belgii, Danii, Finlandii, Szwecji i we Włoszech. Zatem nie mamy w Unii sytuacji, że we wszystkich sprawach i we wszystkich państwach, przepisy unijne są rygorystycznie przestrzegane, a tego właśnie wymaga się od Polski.

    Nie są to bynajmniej wszystkie koszty, jakie polskie społeczeństwo poniesie w wyniku wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Spodziewany zanik handlu, spowodowany ograniczeniem osobowego ruchu przygranicznego, wobec bezmiaru nędzy obywateli, zamieszkujących wschodnie województwa naszego kraju, będzie prawdziwym dramatem i tragedią dla tysięcy firm i rodzin utrzymujących się z tego zajęcia. W chwili obecnej ocenia się, że straty z tytułu zabezpieczenia wschodniej granicy Unii Europejskiej dla polskich firm handlowych, produkcyjnych, rzemieślniczych i obywateli mogą sięgnąć nawet 6 mld zł rocznie. Straty te trzeba szczegółowo oszacować a poszkodowanym, w wyniku wprowadzenia unijnego prawa, podmiotom wypłacić stosowne odszkodowania. Kwoty te należy wcześniej wynegocjować z Unią Europejską, gdyż koszty finansowe i społeczne, związane zabezpieczeniem jej wschodniej granicy winny być pokrywane przez wszystkich członków wspólnoty.

    W ramach wprowadzenia w życie umowy z Schengen, Polska przejmie na siebie szczególną rolę ochrony wschodniej rubieży euro. To właśnie Polska będzie odpowiedzialna za uszczelnienie wschodniej granicy nie tylko w zakresie przepływu osób, ale również i towarów. Swoistym paradoksem jest, że będziemy odpowiedzialni za pobieranie opłat granicznych i odprowadzanie ich do budżetu unijnego a nie jak do tej pory - do budżetu polskiego.

    XIV. PODSUMOWANIE I WNIOSKI

    Mija już czternaście lat od czasu podstępnego zawładnięcia Polską przez samozwańcze liberalne elity polityczno-finansowe, które realizują program niszczenia, rozkradania i dewastowania naszej Ojczyzny. Nie możemy pozwolić na dalsze uzależnianie naszego kraju od obcych sił gospodarczych i politycznych. Polska nie może zostać sprowadzona do roli rynku zbytu na towary transnarodowych korporacji, a Polacy zdegradowani do roli taniej siły roboczej. Tragedia wielu milionów naszych rodaków - bezrobotnych cierpiących niedostatek i borykających się z trudnościami życia codziennego, którzy popadli w nędzę na skutek realizacji tego antypolskiego planu, musi wstrząsnąć całym narodem. Trzeba wyłonić taką władzę państwową, która zapewni rozwój społeczno-gospodarczy a także będzie przestrzegać konstytucyjnych praw ekonomicznych, społecznych i kulturalnych.

    Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej, jako głęboko patriotyczny ruch społeczny, kierująca się Programem Naprawy Rzeczypospolitej, to szansa i gwarancja odbudowy i rozkwitu naszej Ojczyzny. Nasze dotychczasowe działania polityczne przynoszą widoczne efekty. Już nie tylko coraz większa część narodu, ale również kręgi polityczne przyznają nam rację.

    1. Reasumując wybrane elementy strategii polityki społeczno - gospodarczej Samoobrony RP to:

  • ograniczenie - do usunięcia włącznie - bariery popytowej poprzez radykalne zwolnienie z opodatkowania dochodów najniższych oraz poprzez wypłatę powszechnych zasiłków dla bezrobotnych,
  • poprawa konkurencyjności polskiej produkcji i usług poprzez zmniejszenie podatku dochodowego od przedsiębiorstw do symbolicznego poziomu 10 %,
  • poprawa opłacalności polskiego eksportu poprzez dewaluację polskiego złotego i utrzymanie płynnego kursu złotego przy inflacji cenowej 5 - 7 % rocznie,
  • zapewnienie trwałych źródeł dochodów budżetowych, głównie w postaci podatków pośrednich tj. poprzez utrzymanie dotychczasowych podatków VAT i akcyzy oraz wprowadzenie nowego, maksymalnie 2,5% podatku dochodowego (PO). Uruchomienie procesów wzrostowych w polskiej gospodarce dla osiągnięcia w pierwszym roku reform minimum 6 % wzrostu PKB a w następnych latach 6-9 % wzrostu PKB rocznie.
  • Odbudowanie tradycyjnych więzi gospodarczych z krajami Europy Środkowej i Wschodniej, krajami WNP i krajami arabskimi przy kontynuowaniu dotychczasowych kontaktów Unii Europejskiej i Ameryki.
  • Zrównoważenie importu i eksportu w ten sposób, że w ciągu 3 lat bilans handlowy będzie dodatni nawet kosztem wprowadzenia restrykcji administracyjnych.
  • Równoważenie budżetu państwa przy zachowaniu prorozwojowych instrumentów polityki państwowej
  • uruchomienie bardzo silnego mechanizmu efektywnościowego - "im więcej i oszczędniej wytwarzam i sprzedają tym więcej zarabiam",
  • 2. Przedstawiona strategia polityki społeczno - gospodarczej przewiduje:

  • znaczny wzrost dochodów i wydatków budżetu państwa: poprzez realizację aktywnej roli państwa w gospodarce,
  • oparcie dochodów budżetu państwa na źródłach krajowych i krajowej akumulacji,
  • finansowanie deficytu budżetowego przez emisję rządowych papierów dłużnych do krajowych instytucji finansowych.
  • 3. Siłą sprawczą napędzającą rozwój gospodarki będą działające równocześnie 4 główne strumienie zasilające gospodarkę, tj. :

  • przeniesienie 60 % rezerwy rewaluacyjnej w postaci zysku NBP wpłaconego dodatkowo do budżetu państwa w wysokości co najmniej 16,2 mld zł, którą Skarb Państwa dokapitalizuje polskie banki z przeznaczeniem na prorozwojowe programy inwestycji nowych i modernizacyjnych obsługiwane przez narodowe banki inwestycyjne,
  • przeniesienie 80 % tj. co najmniej 24 mld. USD rezerw dewizowych Skarbu Państwa z banków zagranicznych do banków krajowych. Środki zdeponowane w polskich bankach będą służyły do obsługi państwowych papierów dłużnych oraz na udzielanie kredytów, poręczeń i gwarancji dla jednostek samorządowych na prefinansowanie zadań współ finansowanych ze środków UE,
  • dopływ środków UE na konkretne programy i przedsięwzięcia. Szacuje się, że wykorzystanie środków przeznaczonych na programy strukturalne powyżej 47 % zagwarantuje, że Polska nie będzie w pierwszych latach płatnikiem netto UE.
  • dopływ środków z prywatyzacji na przedsięwzięcia rozwojowe i sfinansowanie przejęć źle sprywatyzowanego majątku.
  • 4. Warunki:

  • przed uruchomieniem programu należy natychmiast dokonać zmiany ustawy o NBP. Prezes NBP Leszek Balcerowicz wyrządza szkodę RP w wysokości conajmniej 10 mln zł dziennie. Obecna ekipa kierująca NBP jest w stanie zniszczyć każdą inicjatywę , która zagraża interesom zagranicznego kapitału spekulacyjnego,
  • instrumenty wspierające popyt wewnętrzny wywołają impuls inflacyjny a ten obniży lub zredukuje rentowność inwestycji portfelowych kapitału spekulacyjnego. Liczyć się więc należy z jego odpływem i próba szantażu władz Polski poprzez załamanie bilansu płatniczego. Z tych powodów przed uruchomieniem programu zasadnicza część rezerw dewizowych Skarbu Państwa zarządzanych przez NBP musi znaleźć się w państwowym Banku Gospodarstwa Krajowego.
  • władze polskie będą zobowiązane do szczegółowego rozliczenia prywatyzacji majątku narodowego wszędzie tam, gdzie prywatyzacja nastąpiła z naruszeniem interesu Skarbu Państwa; to Skarb Państwa z mocy prawa będzie zobowiązany dochodzić swoich roszczeń o zwrot majątku i wypłatę odszkodowania. Roszczenia o naprawienie szkód i wypłatę odszkodowań zostaną też skierowane do osób odpowiedzialnych za prywatyzację majątku narodowego i do firm doradczych,
  • zmienione zostaną przepisy o zamówieniach publicznych w ten sposób, że jeżeli inwestycje budowlane lub dostawy gotowych dóbr inwestycyjnych będą finansowane ze środków publicznych, to wykonawcą odpowiednio (w całości lub w części finansowanej z krajowych środków) musi być podmiot krajowy.
  • zostanie uruchomiony systemu postępowań naprawczych w przedsiębiorstwach i system dochodzenia odszkodowań za niewłaściwe zarządzanie NFI oraz przedsiębiorstwami wchodzącymi w skład NFI i za niewłaściwe doradzanie przedsiębiorstwom i resortom przez zagraniczne i krajowe firmy doradcze.
  • Program społeczno-gospodarczy Samoobrony RP to podstawa walki z kryzysem, to szansa trwałego i szybkiego rozwoju gospodarczego, to perspektywa pracy dla każdego i życia w godnych warunkach.

    Przedstawiając treść programu Samoobrony RP do wiadomości publicznej, liczymy na uwagi i propozycje, które zawarte zostaną w kolejnych zeszytach problemowych. Stanowić one będą źródło do dalszych prac nad poprawą warunków gospodarowania i naprawy Rzeczypospolitej.

    XV. BROŃMY SWEGO - TESTAMENT

    Historia nie skąpiła narodowi polskiemu cierpień i tragedii. Także u progu 3-ciego tysiąclecia "czarne chmury" gromadzą się nad nim ponownie. Usiłowania podboju Polski, dawniej realizowane metodą "ognia i miecza" dzisiaj przybrały formy działań "bez wydobycia miecza", głównie działań ekonomicznych, polegających na szybkim wywłaszczeniu polskiego narodu z wszelkiego stanu posiadania w sferze gospodarczej, rozkradania majątku narodowego i przekazywania go za bezcen w ręce obcych ekonomicznych agresorów.

    Wszelka własność narodowa, wytworzona przez żyjący przez ostatnie pół wieku naród polski w wielkiej biedzie, kosztem wielu wyrzeczeń nie może być w tak bezczelny sposób niszczona. Trzeba się bronić, trzeba "bronić swego". Cały naród musi się zjednoczyć w tej walce o "swoje". Naród musi "powstać z kolan".

    Do wieku XIX powszechnie panowało w Polsce przekonanie, że naród polski to głównie polska szlachta, warstwa właścicieli ziemskich, a za elitę tego narodu miano przedstawicieli arystokracji, najczęściej bardzo słabo związanej uczuciowo z własnym krajem i jego losem pod obcym panowaniem. Ta część narodu, która stanowiła (i stanowi) główną jego siłę biologiczną, polscy chłopi, oracze polskiej ziemi, - żyli w pańszczyźnianej niewoli, poddani przez własnych współbraci z "wyższych sfer" okrutnemu wyzyskowi i upokorzeniu.

    Mimo to, to właśnie ta Polska żyjąca "pod strzechą" pozostała wierna polskim obyczajom, ojczystemu językowi i ojczystej wierze, wytworzyła fundamenty ludowej kultury, która do dzisiaj stanowi podstawę ogólnej kultury narodowej. Poczucie jednak tożsamości narodowej , przynależności do wielkiej wspólnoty plemiennej, było na polskiej wsi do końca XIX wieku bardzo słabe, bo doznawane krzywdy od własnych współplemieńców z warstw szlacheckich nie sprzyjało przecież rozwojowi takiego poczucia. Uwolnienia od niewoli pańszczyźnianej polscy chłopi od swych własnych współbraci się nie doczekali.

    Po odzyskaniu wolności obywatelskiej, na przełomie wieku XIX i XX zaczęło na wsi polskiej narastać poczucie przynależności narodowej, rodził się aktywny ludowy patriotyzm i na tym gruncie powstały liczne organizacje i ugrupowania ruchu ludowo-narodowego o charakterze ogólnonarodowym, wsparte przez inne warstwy społeczne.

    Ruch społeczno zawodowy i polityczny jakim stała się w ostatnich latach Samoobrona, stawiająca obecnie postulat utworzenia na nowo takiego nurtu, w postaci "Bloku ludowo-narodowego", ma więc głębokie korzenie historyczne.

    Przywództwo szlachecko-arystokratyczne, zakończyło się w historii hańbą "Targowicy". Powstała na gruncie zbankrutowanych ziemian i bogatych kręgów mieszczańskich, inteligencja polska nie stała się także motorem rozwoju i postępu kraju na miarę marzeń i ambicji Polaków.

    Podjęte próby przywódcze zakończyły się klęską we wrześniu 1939r. Tzw. Proletariat, czyli robotnicy, którzy wkroczyli na arenę społeczno-polityczną po II wojnie światowej - także ponieśli klęskę, zakończoną upadkiem w Polsce systemu komunistycznego, a obecnie kompromitacją Solidarności.

    Pozostała na "placu boju" o Polskę polska wieś, polscy rolnicy, chłopi których krew lała się obficie na wszystkich frontach II wojny światowej, tam gdzie Polacy walczyli o wolność Polski. W kraju bataliony chłopskie były wyrazem patriotycznej woli "samoobrony" chłopskiej przed terrorem okupanta hitlerowskiego, "obrony swego" przed grabieżą, obrony ziemi, wiary i polskości.

    To właśnie w ogniu walki o niepodległość kraju w czasie ostatniej wojny światowej, w której najgęściej padali synowie polskiej wsi, rodziła się jednocześnie świadomość wśród jej mieszkańców, że są główną częścią narodu polskiego, jego siłą, jego przyszłością, matecznikiem wielu wartości, że walcząc o wolną Polskę, walczą o swoje interesy, "bronią swego", bronią tego co stanowi dla nich wartości określające sens ich życia.

    Niestety, po zakończeniu wojny, poddani zostali różnym represjom, próbowano odebrać im ziemie, skolektywizować styl życia, pozbawić możliwości kontynuowania tradycji i obyczajów w których wychowali się i wyrośli. Obarczano ich głównymi kosztami odbudowy kraju, chłopi jednak twardo "bronili swego", ziemi nie oddali, nie oddali swego patriotyzmu, nie oddali wiary i przywiązania do Ojczyzny. Przetrwali, obronili się, pozostali siłą społeczną o niewykorzystanych jeszcze możliwościach społecznych i politycznych. Obecnie polscy chłopi, oracze tej ziemi, nie tylko "żywią i bronią" ale dostarczają narodowi wartościowych fachowców, naukowców, menedżerów, działaczy politycznych i społecznych. Mają świadomość że "swoje" to nie tylko to co dotyczy ich gospodarstw rodzinnych i uprawianej bezpośrednio ziemi, ale że cała polska ziemia, to co zostało na niej zbudowane, co zachowała przeszłość i historia, to co wraz z udziałem innych warstw społecznych, jest udziałem ich we własności ogólnonarodowej.

    Obecnie "bronić swego", oznacza bronić również wszystkiego co tę własność ogólnonarodową stanowi, a więc bronić, obok ziemi uprawnej, bogactw narodowych, przemysłu , instytucji społecznych, itp.

    Własność ta jest obecnie bezczelnie rozkradana, marnotrawiona, źle zarządzana. Do władzy, nie bez pomocy obcych, zewnętrznych sił, dostali się ludzie wyzuci z uczuć, przywiązania do narodowych tradycji, poczucia narodowego interesu. Są przedstawicielami nowych "internacjonalistycznych utopii", tym razem kapitalistycznych a nie komunistycznych.

    Społeczeństwo polskie, jako całość, nie obudziło się jeszcze w pełni z "odurzenia" zakłamaną propagandą (obcą i rodzimą) o rzekomym odzyskaniu w 1989 r. niepodległości i o mającym nastąpić rychłym "raju liberalnym i wolnorynkowym". Rzeczywistość okazała się brutalnym zaprzeczeniem tych szalbierczych, fałszywych obietnic. Zamiast pełnej niepodległości wpędzono Polskę w ścisłą zależność od państw zachodniej Europy. Wewnątrz powstałych ugrupowań politycznych wystąpiły oznaki zdrady interesów narodowych, egoizmu i partykularyzmu grupowego, korupcji i pogoni za bogaceniem się za wszelką cenę, nawet za cenę przestępstwa. Nie budzi to jeszcze dostatecznie ostrych reakcji społeczeństwa.

    Ludziom nic nie przybyło w żadnej postaci, ani bezpośrednio materialnej w formie płac i podwyższenia poziomu życia, ani w postaci socjalnej. Przeciwnie płace, oprócz płac wąskiej grupy niemoralnych manipulatorów, pozostały nędzne, a w sferze socjalnej zabrało się w zasadzie już wszystko co można było zabrać. Społeczeństwo jest totalnie wywłaszczone ze wspólnej własności, jaką kosztem wyrzeczeń i nędznego życia wytworzyło i wypracowało. Nikt ze szczebla obecnych elit politycznych nie postawił problemu obrony tej własności przed przestępczą polityką jej grabieży, przed polityką demontażu i "demolowania" na wszelkie sposoby gospodarki narodowej, systemu finansowego i budżetu, wielu instytucji służb publicznych. I jedynie polscy rolnicy, polscy chłopi, wyszli ze swoich "opłotków" w "obronie swego", swoich zagrożonych likwidacją gospodarstw, swojej ziemi, swoich rodzin. Wyszli na polskie drogi organizując ich blokady, bo innych możliwości protestu nie mają, a takie formy protestu są przyjęte w całej Europie. Wyszli na wezwanie swojej organizacji zawodowej, która zwie się Samoobroną. Spotkały ich kule gumowe, gazy łzawiące i pałki policyjne. Polała się chłopska krew. Podobno tak nakazuje prawo - tylko jakie i czyje i w obronie kogo. Dochodzi do tego, że pałką policyjną zabito dziecko. Rozpoczęto akcję użalania się nad poszkodowanymi w starciach policjantami, ale o pobitych i poranionych chłopach mówi się "półgębkiem". Pożałować trzeba każdego poszkodowanego, ale żal trzeba rozdzielić "po równo", na obie strony.

    Tymczasem bieg obecnych wydarzeń, antyludzka, antysocjalna i...quot;antyewangeliczna" polityka społeczno-gospodarcza obecnych rządów...quot;lewo-prawo-liberalnych" - nakazuje wprost organizowanie aktów samoobrony przed zakusami wrogów, którzy metodami ekonomicznymi, finansowymi, środkami przekazu masowej informacji i propagandy chcą Polskę obezwładnić, a następnie zniewoloną i wywłaszczoną wymazać z mapy świata. Jest więc bronić się przed czym i bronić czego.

    Nie bez powodu więc Samoobrona - jako ruch społeczno-zawodowy i polityczny, za jedno ze swych głównych haseł, przyjęło hasło "Brońmy swego".

    To swoje, bowiem, to nie tylko jak już powiedziałem własna zagroda, gospodarka chłopskiej rodziny, ziemia odziedziczona po przodkach, to cała Polska, cała polska ziemia, jej bogactwa naturalne, i to, co najcenniejsze - ludzie ją zamieszkujący, to naród polski.

    Nic się nie da dla polskiej wsi wywalczyć i nic się najlepszego w niej nie zmieni, jeżeli w tej walce nie uwzględni się interesów całej gospodarki narodowej i całego kraju, jeżeli nie będzie się bronić jednocześnie całości interesów Ojczyzny.

    "Brońmy swego" to forma wspólnego zobowiązania dla wszystkich Polaków. Taki naczelny nakaz i swego rodzaju "zlecenie historii", które kieruje ona dzisiaj ani do resztek zmurszałej warstwy ziemiańskiej, próbującej obecnie odzyskać utracone przywileje arystokratyczne, ani do skorumpowanych kręgów politycznych, którzy do władzy doszli oszukując społeczeństwo i korzystając z obcego poparcia, ale do zdezorientowanej i zmaltretowanej i nie zorganizowanej jeszcze inteligencji, głównie zaś do polskich rolników, chłopów, do patriotycznego polskiego ludu, do światłych kręgów robotniczych, do polskiej młodzieży i do wszystkich, w których piersiach biją polskie serca.

    Na szańcach "brońmy swego" staje właśnie pismo Samoobrony. Niechaj będzie to szaniec nie do zdobycia.

    Przewodniczący

    Andrzej Lepper

    Zatwierdzono
    Prezydium Rady Krajowej Partii Samoobrona RP

    PROGRAM

    POLECAMY


    KONSTYTUCJA

    SAMOOBRONA | POLEĆ NAS ZNAJOMYM |DODAJ DO ULUBIONYCH | KONTAKT | ENGLISH
    ostatnia aktualizacja: 9.07.2008