Wojna hybrydowa ma niejedno oblicze

 Carl Phillip Gottlieb von Clausewitz to znany pruski teoretyk wojny, generał i pisarz. Powszechnie znane są jego dwa powiedzenia: "Wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami" oraz: "Pokój to zawieszenie broni pomiędzy dwiema wojnami". 

Od dłuższego czasu świat nie stanął w obliczu globalnego konfliktu, ale czy faktycznie od momentu zakończenia II-giej wojny światowej ludzkość tak nagle się odmieniła? Ten pokój tak faktycznie jest pozorny, bowiem zawsze gdzieś na świecie toczył się lub toczy jakiś konflikt zbrojny. Korea, Algieria, Kuba, Wietnam, walki wyzwoleńcze w Afryce, Izrael, Egipt, Nikaragua, Afganistan, Peru, Irak, Iran, Syria, Libia, DAESH to pierwsze z brzegu przykłady wojen konwencjonalnych, które toczyły się (lub trwają) w okresie: „najdłuższego pokoju w dziejach ludzkości” zadając kłam o pokojowym współistnieniu zarówno między państwami, jak i wewnątrz nich. Jednakże brutalność i bestialstwo połączone z dużymi ilościami pomordowanych nie wyglądają dobrze wizerunkowo, więc należało znaleźć jakiś sposób na osiągnięcie celu bez licznych ofiar a jednocześnie zmuszenie innego państwa (czy też grupy społecznej lub narodowościowej w nim zamieszkującej) do pożądanego i oczekiwanego zachowania.

Podręcznikowym przykładem był powrót Krymu do Rosji, gdzie żołnierze byli tym ostatnim elementem, który miał za zadanie jedynie ostateczne utrzymanie istniejącego status quo. Świat co prawda dla przyzwoitości (bo jeszcze nie przyzwyczaił się do nowych rozwiązań) nieco się dąsa i kryguje, ale dalekosiężny plan Kreml osiągnął.

W Zjednoczonej Europie istnieją konflikty, które wcześniej były zarzewiem dwóch wojen światowych i nikt mi nie wmówi, że po roku 1945. nagle one ustały. Nadal największe państwa dążąc do hegemonii usiłują narzucić swoją wolę mniejszym podmiotom. Nowatorskim sposobem wydaje się podjęcie wojny wielowymiarowej, czyli hybrydowej.

Na terytorium Polski obce wojska już są, brak jest jedynie odpowiednio posłusznego rządu, który by realizował pożądane cele, ale wydaje się, że w tej sytuacji to już niewielka przeszkoda. Wojna hybrydowa jest połączeniem kija i marchewki stosowanego wobec wrogiego kraju i będzie się rozgrywać głównie w strefie psychologicznej oraz propagandowej (z wykorzystaniem mediów społecznościowych i współpracy z szeroko rozumianą agenturą), środkami finansowymi oraz ekonomicznymi (z ewentualnymi sankcjami włącznie), naciskami na rząd i obywateli a przez to spowodowanie określonych (pożądanych przez agresora), zachowań społecznych a w ostateczności użycie oddziałów zbrojnych w celu ustanowienia lojalnej władzy. Będzie to przejęcie obcego państwa bez stosowania nadmiernych środków przymusu bezpośredniego przy zgodzie i aplauzie większości społeczeństwa podbijanego państwa, widzącego w najeźdźcy wybawienie przez zaprowadzenie porządku oraz dobrobytu.

Obecna wojna hybrydowa polega, przede wszystkim, na zmasowanej działalności propagandowej o takim natężeniu, by przekonać do swoich poglądów i celów społeczeństwo wrogiego kraju, wykazać mu jego rzekomą niższość i niedostosowanie do określonych standardów. Perspektywa dorównania do określonego poziomu pod warunkiem pożądanych zachowań w wymiarze społecznym i obywatelskim (czyli odpowiednie głosowania w demokratycznych wyborach, lub referendach) toruje drogę do usunięcia nieposłusznego rządu i osiągnięcie celu. 

Niemcy, które właśnie podejrzewam o takowe działania są na dominującej pozycji. Chciałbym się mylić i by moje podejrzenia co do szczerości postępowania naszego zachodniego sąsiada okazały się błędne, lecz w tworzonym wizerunku Polski za zachodnim brzegiem Odry nie widzę pozytywnego przekazu na temat naszego kraju, dlatego budzi to moje wątpliwości. Mam wielu przyjaciół wśród Niemców, ale przyjaźń między ludźmi w niczym nie odzwierciedla oficjalnych stosunków między naszymi rządami. 

Wojciech W. Wojtulewicz