Jak to na polowaniu ładnie

Kiedy chłop w gumofilcach za dzika padnie!

Strawestowałem starą piosenkę wojskową wobec powtarzających się od dłuższego czasu postrzeleń (niekiedy skutecznych) osób postronnych. Przed chwilą usłyszałem wyrok, w którym myśliwy został uniewinniony, gdyż osobie którą trafił nic się nie stało, bowiem miała na głowie toczek jeździecki, koń też uszedł cało.

Niedawno inny myśliwy, który na polu zastrzelił pokojowo nastawionego obywatela i chyba nawet Europejczyka, też został uniewinniony a sąd jakoś pokrętnie to uzasadnił.

Na marginesie wypadków na polowaniach, kiedy myśliwy twierdził z pełnym przekonaniem, że strzelał do dzika, to się zastanawiałem, od kiedy dzik chodzi w gumofilcach i berecie na głowie. Chyba jakiś nietypowy, pewnie chory na ASF. Zastanawiam się także, jaki w tych zdarzeniach udział ma spożywany po obu stronach alkohol, bowiem sądzę, że to głównie promille mają wpływ na owe nieszczęśliwe zdarzenia.

Cieszę się z jednej strony, że nie mieszkam poza miastem, mimo tragicznego wypadku sprzed kilku lat, gdy w Warszawie zastrzelono weterynarza podczas polowania na tygrysa, który uciekł z cyrku. Tygrys przeżył, jak wieść niesie!

Z jednej strony są to przypadki niewątpliwie zabawne (ale chyba w kreskówkach lub czarnych komediach) lecz podejrzewam, iż samym zainteresowanym i ich rodzinom nie jest już tak wesoło.

Jeden z  moich "ulubionych" polityków jest zapalonym myśliwym i jeżeli kiedyś zostaną uchwalone prawa zwierząt na odpowiednim poziomie, to jego działalność (chociaż wyrok śmierci wydany na łosie został odroczony) zostanie podciągnięta pod zwierzobójstwo i sprawiedliwie osądzona (przynajmniej moralnie). W starożytnym Egipcie, zabicie kota było karane śmiercią i osobiście nie mam nic, przeciw przywróceniu starej tradycji (nie tylko dlatego, że Pan Prezes uwielbia koty), ale ja również zamieszkuję z kotem, gdyż uwielbiam przedstawicieli tego gatunku.

Pragnę jednak poruszyć szerszy problem, nieostrożność myśliwych stawia pod znakiem zapytania sens ułatwienia dostępu do broni Polakom, bo jaką mamy pewność, że nie będzie na masową skalę „pomyłek” skutkujących śmiertelnymi zdarzeniami?

„Kuli nie cofniesz do lufy” – mawiał znajomy zbrojmistrz, opiekujący się moją służbową bronią i kończył wypowiedź: „10 razy pomyśl i bądź pewny do czego strzelasz!”.

Wojciech W. Wojtulewicz