Krótki komentarz, czyli Piszcie na Berdyczów

Do popełnienia tego tekstu zmusił mnie pewien komunikat prasowy. Zrozumienie wagi wydarzenia, do którego odnosi się owa notatka wymaga krótkiego wyjaśnienia. Na próżno czekałem na obiektywny i właściwy komentarz wybitnych polskich prawników i polityków, dlatego poczułem się w obowiązku zrobić to za nich, - bo ktoś w końcu musi. Ale przejdźmy do meritum.

Otóż, Parlament Europejski powołując się między innymi na "Kartę Praw Podstawowych" przyjął rezolucję dotyczącą kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego, w której to wzywa polski rząd do "przestrzegania, opublikowania i pełnego oraz bezzwłocznego wykonania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego" z 9 marca 2016 roku.

Droga rządząca koalicjo, - sami zgotowaliście sobie ten los, bowiem wysłanie premiera na przesłuchanie do Parlamentu Europejskiego było poważnym politycznym błędem, które w mniemaniu polityków upoważniło ową instytucję do tak głębokiej ingerencji w nasze wewnętrzne sprawy. Takie kontakty powinny odbywać się na poziomie młodszego nadreferenta w Kancelarii Prezesa. Bardziej uważni czytelnicy skonstatują zapewne, że przecież nie ma takiego urzędu i stanowiska. Tak, to prawda, ale europarlament też nie posiadał stosownych uprawnień do interrogacji.

Ku pokrzepieniu serc widzów i słuchaczy polskojęzycznych mediów rwących sobie włosy z głowy w obawie o czekające nas poważne konsekwencje informuję, że uchwały, stanowiska oraz opinie Parlamentu Europejskiego nie mają żadnej mocy prawnej i nie obowiązują nikogo. Nawet wieszczone odebranie Polsce prawa głosu w europejskich instytucjach jest tylko sankcją pozorowaną, bo od dnia polskiej akcesji w praktyce takiego prawa nie mieliśmy nigdy a działania wszelkich instytucji europejskich zajmujących swoje stanowiska wobec sytuacji w Polsce są bezprawne i całkowicie irracjonalne.

Dzieje się tak z powodu pewnego dokumentu zwanego "Protokółem polsko-brytyjskim". W celu wyjaśnienia zagadnienia cofnijmy się do roku 2007, w którym to Polska na szczycie w Lizbonie, osiągnęła porozumienie w przedmiocie nowego traktatu w sprawie przyjęcia Karty Praw Podstawowych, przyłączając się do brytyjskiego protokołu, ograniczającego stosowanie Karty o następującej treści:

 

Artykuł 1

 

  1. Karta nie rozszerza możliwości Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ani żadnego sądu lub trybunału Polski lub Zjednoczonego Królestwa do uznania, że przepisy ustawowe, wykonawcze lub administracyjne, praktyki lub działania administracyjne Polski lub Zjednoczonego Królestwa są niezgodne z podstawowymi prawami, wolnościami i zasadami, które są w niej potwierdzone.
  2. W szczególności i w celu uniknięcia wątpliwości nic, co zawarte jest w tytule IV Karty nie stwarza praw, które mogą być dochodzone na drodze sądowej, mających zastosowanie do Polski lub Zjednoczonego Królestwa, z wyjątkiem przypadków gdy Polska lub Zjednoczone Królestwo przewidziały takie prawa w swoim prawie krajowym.

     

Artykuł 2

 

    Jeśli dane postanowienie Karty odnosi się do krajowych praktyk i praw krajowych, ma ono zastosowanie do Polski lub Zjednoczonego Królestwa wyłącznie w zakresie, w jakim prawa i zasady zawarte w tym postanowieniu są uznawane przez prawo lub praktyki Polski lub Zjednoczonego Królestwa.

Innymi słowy oznacza to, że Rzeczpospolita Polska oraz Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej zastrzegły sobie prawo do nieuznawania orzeczeń instytucji europejskich odwołujących się do zapisów "Karty Praw Podstawowych", jeżeli kolidują one z narodowym interesem państwa. Dlatego "piszcie na Berdyczów" drodzy eurodeputowani, - bo takie są konsekwencje braku kompetencji i nieznajomości prawa.

 

(-) Stanisław Kowalczyk

 

P.S.


Szanowni czytelnicy, to że zacytowałem zapisy "brytyjskiego protokołu" nie oznacza równocześnie, że jestem ich zdeklarowanym zwolennikiem. Mój stosunek do zapisów protokołu jest raczej ambiwalentny. Odbierają one bowiem polskim obywatelom, aczkolwiek w trybie fakultatywnym, szereg praw o charakterze socjalnym, jednakże jednocześnie wbrew pierwotnym motywacjom adherentów aneksu, w sposób obligatoryjny chronią nas skutecznie przed zakusami zaciekłych wyznawców antypolonizmu.