Krótki komentarz, czyli "mój mąż z zawodu jest dyrektorem"

Tak zwani obrońcy demokracji przekroczyli już wszelkie granice śmieszności. Ostatnio koronnym dowodem na łamanie konstytucji stał się fakt wymiany kadr kierowniczych w spółkach skarbu państwa i administracji publicznej przez rządzącą prawicową koalicję.

Sam nie widzę w tym nic szokującego, bowiem takie jest prawo zwyczajowe, które ukształtowało się przez dwadzieścia parę lat naszej wolności, - zwycięzca bierze wszystko i tyle. Dlatego do łez rozbawili mnie rzecznicy przegranej opcji POlitycznej, którzy głoszą z całą powagą tezę, że prawo do piastowania najwyższych urzędów w państwie przysługuje tylko tym, którzy mają na tych stanowiskach doświadczenie.

 

Innymi słowy, dyrektorem może być tylko ten, który już sprawował to stanowisko. "Mój mąż z zawodu jest dyrektorem", - kłania się Stanisław Bareja i kultowy tekst z jego komedii.

(-) Stanisław Kowalczyk

P.S.


Artykuł 209 Kodeksu Karnego przewiduje, że osoba uporczywie uchylająca się od płacenia alimentów i narażająca dziecko na niezaspokojenie jego potrzeb życiowych może zostać skazana nawet na 2 lata więzienia.

Jak się okazuje wśród uporczywie uchylających się od płacenia alimentów są także równi i równiejsi. Ci równi siedzą w zakładach penitencjarnych, zaś ci równiejsi..

Tak wygląda demokracja w wydaniu samozwańczych elit, o takie państwo walczą wątpliwe autorytety i mała grupka "pożytecznych idiotów". Nawiasem mówiąc nie ma to i tak większego znaczenia, bo za jednych i drugich płacą obywatele, - ci uczciwi.