Bliżej parwdy - W trosce o Polskę

Jak donoszą media, jedna z organizacji pracodawców żąda, aby w najbliższych latach do Polski sprowadzono 5 mil pracowników najemnych. Uzasadniając, iż brakuje "rąk do pracy". Łaskawym okiem spogląda na naszych sąsiadów Ukraińców. Statystycznie stwierdzono, że do Polski napłynęło już 1,3 mil wschodnich sąsiadów. Czy to jest dobry pomysł, czy faktycznie brakuje?

Według oceny ekonomisty Cezarego Mech, masowy, nagły napływ obcych, doprowadzi do dezaktywacji zawodowej, zmusi do emigracji, w szczególności młodych, wykształconych, tych którzy powinni tworzyć wartość dodaną.

W ocenie sytuacji będziemy poruszać się w dwóch obszarach. Po pierwsze, czy brakuje rąk do pracy a jeżeli tak, to jakie są tego przyczyny. Po drugie, jakie skutki niesie za sobą napływ migrantów.

W Polsce wg stanu na luty 2017r., mamy 1.383,4 osób poszukujących pracy. Do tego należy dodać parę milionów osób rozlokowanych w świecie a stanowiących imigrację zarobkową. Z tego jasno wynika, że nasz rodzimy przemysł nie powinien cierpieć z powodu niedoboru pracowników. Więc, gdzie jest pies pogrzebany? Podstawowym błędem było i jest rozlokowanie dużych i wielu inwestycji w jednym obszarze. Zostaje zatracona równowaga między popytem a podażą na pracę. Drugim przyczynkiem są rażąco niskie wynagrodzenia, często na poziomie uniemożliwiającym realizowanie wszystkich świadczeń wynikających z bytu. W tym przypadku współwinę ponosi fiskalizm, czerpiący z jednostkowej pracy 3/4 dochodu. Koszty pracy wymusił poszukiwanie zamienników - zastąpienie rodzimych pracowników siłą napływową. Dominującą populację stanowią Ukraińcy.

Ze statystyk jasno wynika, że Polska jest jednolitym krajem pod względem etnicznym. Ułamkowe ilości innych populacji nie stanowią o przekroju ludnościowym. Czyli mówiąc kolokwialnie, jesteśmy polską rodziną z jej wadami i zaletami. Wprowadzanie na polskie terytorium tak dużej liczby chętnych do pracy i zamieszkania, może spowodować konflikty na tle narodowościowym. Tym bardziej, że obciążeni jesteśmy tragicznymi doświadczeniami wynikającymi z powstania UPA: a i doniesienia z ostatnich lat o wrogim nastawieniu wschodnich sąsiadów, nie napawają optymizmem. Nie twórzmy więc piątej kolumny. Nie pozwólmy szantażować polskich robotników: jak nie Wy, to Ukraińcy.

 

                                                        /-/ Krzysztof Łysyganicz