Bliżej prawdy - To trzeba zmienić

Namnożyło nam się głupot, podłości w polskim prawodawstwie. Czasami się zastanawiam, kto to pisze i w jakim celu. Nie po to chyba aby ułatwić życie, tylko po to, aby je zrobić jeszcze bardziej uciążliwym. To się tyczy ustaw a mamy jeszcze rozporządzenia, instrukcje i jeden czort, wie co jeszcze.

Na początek małe przykłady przyjaznego państwa.

Upada firma, bez względu na formę, czy to spółka czy osoba fizyczna. Pierwszeństwo w dojściu do padliny ma Skarb Państwa czyli US I ZUS. Po nich w kolejce np. syndyk, potem długo, długo nic, i daleko na szarym końcu - pracownik ze swoimi roszczeniami.

Nikogo nie interesuje, że jest głodny, że już nikt mu nie chce pożyczyć pieniędzy, że dzieci wyglądają jak obdartusy. Najpierw oni, a my - kiedy - na Świętego nigdy.

Prowadzisz firmę , choćby zakład szewski. Dłubiesz w tych znoszonych buciskach aby zarobić parę groszy. Grosik do grosika i po 20 dniach uciułałeś na ZUS w tym na chorobowe - na wszelki wypadek bo w razie choroby, każda złotówka jest ważna. Raz się nie udało w terminie zapłacić, klientów jak na lekarstwo. Po terminie 1 dzień ale wpłaciłeś - ulga. I z tej radości wprost z poczty - prosto pod samochód - zwykła ludzka nieuwaga. Ze szpitala ale w gipsie do domku.

Zakład zamknięty a jeść się chce. Czekasz więc na chorobowe z ZUS jak na Boskie zmiłowanie. Bóg się nad tobą zlituje - a ZUS - nie. Wymyślono, że jak spóźnisz się z zapłatą, to ci się należy "figa z makiem". Traktują wpłatę jako nową umowę z 6 miesięcznym okresem karencji.

Przykładów można by mnożyć wiele. To jest prawdziwa puszka Pandory. Należy piętnować drakoński system aż do skutku. A jak zwyciężymy - to usuniemy te szkodliwe zapisy i szkodników.

                                                                                                                                                                                /-/ Krzysztof Łysyganicz